Do tej pory nie przyznawałem się przed szeroką publicznością - zawodowo trwonię czas na samodzielnym stanowisku o dość skomplikowanej charakterystyce, którą trzema słowami można by określić jako: programista + analityk + administrator

Do tej pory nie przyznawałem się przed szeroką publicznością - zawodowo trwonię czas na samodzielnym stanowisku o dość skomplikowanej charakterystyce, którą trzema słowami można by określić jako: programista + analityk + administrator. Jak każdy "człowiek IT", który pracuje z użytkownikami nie będącymi "ludźmi IT" mam tysiąc jeden zabawnych historii. Oto jedna z nich, najświeższa.

Niemalże codziennie dostaję prośby o zmianę zapomnianego hasła. Dzisiaj miałem okazję ustawić miłej koleżance nowe hasło, którego rdzeń brzmiał: FusRoDah. Oczywiście okraszony był wymaganymi przez system liczbami oraz znakami specjalnym. Zaznaczyłem jej przy tym "nie pytaj co to znaczy". Zgodziła się na takie warunki transakcji.

Nie mogłem się powstrzymać i sprawdziłem na Urban Dictionary wyjaśnienie "Fus Ro Dah". Musze przyznać, że odrobinę zaskoczyło mnie drugie znaczenie, wymienione w najwyżej ocenianej definicji - "an international term for oral sex given by a female".

2014-04-15 06:53:59

skomentuj

Miniony weekend może nie był permanentnie ekstatycznym świętem Skyrima, ale udało się osiągnąć kilka założonych celów

Miniony weekend może nie był permanentnie ekstatycznym świętem Skyrima, ale udało się osiągnąć kilka założonych celów. Po pierwsze szklane kowalstwo. Dla fana lekkich pancerzy wdzianko wykonane z malachitu i rtęci jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Co prawda gra zawiera nieco lepszy typ opancerzenia - lekką smoczą zbroję łuskową, ale aby sięgnąć po arkana smoczego kowalstwa należy rozwinąć zdolność do poziomu 100. Żmudna to praca - skupić sztabki żelaza oraz skóry - wykonać kilkadziesiąt sztyletów - sprzedać je za grosze - odczekać 48 godzin i od nowa.

Drugim celem było rozwinięcie zaklinania. W końcu wykonane przeze mnie przedmioty posiadają pełną moc zaklęcia. Cała operacja pozbawiła mnie sporego zapasu małych kamyków duszy. Trzeba znów wybrać się na lochy, najlepiej dwemerskie... ech, nie samym craftingiem elf żyje. Przydałaby się też Czarna Gwiazda Azury. Przyznam, że moment przejmowania duszy pokonanego wroga jest jedną z najprzyjemniejszych chwil podczas gry. Wrogów staram się dobijać szklanym mieczem z zaklęciem pułapki duszy.

Odłożyłem na bok główne wątki fabularne. Delektuję się wspinaczką skałkową. Plądruję smocze legowiska. Znajdują się one zwykle na szczytach gór, więc jest dość ciekawie. Próba wejścia "na azymut" jak najwyżej, potem trawers pionową ścianą do najbliższego żlebu i znów drobnymi podskokami w górę. Life is good.

2014-04-14 06:29:27

skomentuj

Drogi pamiętniczku

Drogi pamiętniczku.
Wczoraj tak wiele się działo, że aż postanowiłem to wszystko spisać. Musiałem się w końcu zaangażować w wojnę domową która trawi moją nową ojczyznę. Wybór stron był dość łatwy. Pomimo korporacyjnego charakteru Cesarstwa cenię sobie jego kosmopolityzm. Stanowi ono znacznie ciekawszą alternatywę dla wizji świata proponowanej przez zblazowanego i ksenofobicznego rasistę - Ulfrica Gromowładnego. Poza tym wcześniej nabyłem nieruchomość w Białej Grani. Patriotyzm lokalny rodzi się wraz z wpisem do ksiąg wieczystych.

Zdobyłem Wyszczerbioną Koronę, pobawiłem się też w posła/kuriera. Pojawiła się refleksja - czy ta gra była by nadal tak zajebiście dobra gdyby nie miała opcji szybkiej podróży? Tylko koń, ewentualnie przewoźnik kursujący pomiędzy największymi miastami. No nie wiem.
W końcu mój Mroczny Elf stanął na murach obronnych miasta. Fireballe wypuszczane oburącz siały spustoszenie pośród szturmujących Białą Grań rebeliantów. Po spopieleniu ich kilku zastępów zszedłem na dół. W mojej prawej dłoni pojawił się zaklęty szklany miecz. Dobiłem kogo trzeba napełniając zbuntowanymi duszami kilka Czarnych Kamyczków. Taka pamiątka.

Ta i wcześniejsze przygody pozwoliły na zgromadzenie pokaźnej sumki. Postanowiłem skorzystać z wojennej koniunktury i poświeciłem prawie dwie godziny na działalność rękodzielniczą. Wykupiłem wszystkie skóry z okolicy. Ciężkie cholerstwo, ale przerób na galanterię idzie bardzo szybko. Potem zaś zaklinanie, którego interface niestety nie jest najlepiej przygotowany do masowego wykonywania np. "skórzanych botków zwiększonego udźwigu". Trzeba się ostro naklikać, ale coś z tymi dziesiątkami poślednich Kamieni Duszy przecież trzeba zrobić. Przepuściłem na takie zabawy około 6.000 sztuk złota i to już po odsprzedaniu tego magicznego badziewia. Przy okazji dobiłem do 29 poziomu postaci, a jeszcze chwila i będę mógł wykonywać szklane zbroje i zaklinać je z pełną mocą. Taki mam mój cel na dzisiejszy wieczór.

2014-04-11 06:37:16

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2016-07-29

Kiedy ostatnio szukaliście czegoś w papierowym słowniku lub encyklopedii? Dziwne uczucie, polecam

2015-10-16

- Paniczu Bruce, dokonałem analizy tego niecodziennego i wyjątkowo trudnego do przeanalizowania zjawiska

2016-05-25

Nie minął kwadrans odkąd postanowiłem poświecić Arcadia Bay i odjechałem w zdezelowanym pickupie z moją niebieskowłosą Chloe