Kto nie widział najnowszego trailera trzeciego Wiedźmina ten lama

Kto nie widział najnowszego trailera trzeciego Wiedźmina ten lama. No ale wybaczam - w piątki bywam pobłażliwy. Przygotowałem dla was cztery, moim zdaniem kluczowe, klatki z tego filmu.

W końcu widzimy Ciri. Jest nieco starsza, strzelam, że ma teraz mniej więcej 25 wiosen. Idealnie. Ważniejsze jest to, stała się dużo piękniejsza niż sobie wyobrażałem. Wybacz Triss.

Pojawia się Emhyr var Emreis, najpotężniejszy człowiek świata. Jakby tego było mało przemawia głosem Tywina Lannistera. Geralt zaś na pełnym luzie podróżuje konno wespół z dwoma rycerzami o skrzydlatych hełmach. Ciekawie. Bądźmy jednak ze sobą szczerzy - na pohybel skurwysynom z Nilfgardu!

Piękna panorama Novigradu. Jeżeli ten rozmach jest choćby w 30% przeniesiony do gry to już nerwowo przebieram nóżkami. Skłamałem - i tak przebieram.

No i na koniec klasyczny miłosny trójkąt. Objawia się nam wielka nieobecna dwóch poprzednich części gry - Yennefer z Vengerbergu. Chyba jednak wolę siwowłose, ciarek brak. Przez chwilę miałem nawet napisać, że jest niczym Grażyna Wolszczak, ale szybko guglnąłem i tego nie napiszę.

2014-06-06 06:36:18

skomentuj

Pewnie wiecie, że tydzień temu premierę miał miejsko-hakerski sandbox od Ubisoft Reflections (Shadow of the Beast, Destruction Derby, Driver, Far Cry 3)

Pewnie wiecie, że tydzień temu premierę miał miejsko-hakerski sandbox od Ubisoft Reflections (Shadow of the Beast, Destruction Derby, Driver, Far Cry 3). Gram w Watch Dogs od kilku dni i wydaje mi się, że mogę już sformułować parę zdań zawierających moją opinię w rzeczonym temacie.

Sandbox to gra z otwartym światem, nie narzuca graczowi sposobu spędzania czasu albo raczej stara się zapewniać mnogość aktywności i różnorodność atrakcji. Mistrzem w tej dziedzinie jest Rockstar (RDR, GTA), a pretendentem Ubisoft (AC, FarCry). Ja zaś jestem wielkim miłośnikiem tego gatunku, czy też kategorii gier wideo.

W Watch Dogs ukończyłem jedynie pierwszą misję fabularną - tutorial, który wieńczy zadekowaniem się w obskurnej kryjówce głównego bohatera. Krótka drzemka i można wyjść na ulicę i chłonąć miasto.
Równe dwa lata, bo od E3 2012, czekałem aby szwendać się po Chicago z uruchomionym profilerem.

Profiler to aplikacja w supersmartfonie Aidena, która precyzyjnie określi kim jest mijany przez nas przechodzień, ile ma na koncie, gdzie pracuje, ile zarabia, a czasami o czym marzy, albo co ważnego wydarzyło się w jego życiu. No i spaceruję, zwiedzam, stalkuję. Bawię się bardzo dobrze.

2014-06-05 07:28:49

skomentuj

Dobrze jest, raz na jakiś czas, zmienić orientację

Dobrze jest, raz na jakiś czas, zmienić orientację. Sprawdzić co u konkurencji, odświeżyć umysł, być jak brzytwa. Jakiś czas temu miałem okazję do spędzenia kilku dni z PS3.
Przegląd ekskluzywnych demek rozpocząłem od Beyond: Two Souls . Totalne rozczarowanie. Osoba, która wybierała epizody do wersji demonstracyjnej zapomniała, że przed scenami rodem z kina akcji należy zbudować solidną namiastkę imersji. Zabrakło wiązania buta, mycia łowy i ubierania skarpet. Zaraz po B:TS przypomniałem sobie na szybko Heavy Rain. Zamieszczona tam scena zbierania dowodów w zalanym strugami deszczu miejscu zbrodni jest świetnym przykładem. Przeczesywanie terenu, a nawet mozolne wspinanie się po błotnistym pagórku - właśnie to, a nie pościgi po dachu pociągu, potrafi zbudować nastój i więź z protagonistą. Szkoda, bo lubiłem Davida od zamierzchłych czasów Fahrenheita.

Następne w kolejności było słynne Journey. Miałem okazję grać w to już dość dawno temu, ale wtedy nie byłem zupełnie trzeźwy. Do tego na ręce patrzyło mi stanowczo zbyt wielu fanów Soul Calibur. Nie mogłem pozwolić aby mój gay-factor urósł do niebezpiecznych rozmiarów. Tym razem na spokojnie mogłem oddać się podróży. Z wielką przyjemnością delektowałem się wysmakowanym ambientem. Journey zawiera wszystkie najlepsze cechy unikalnej atmosfery z produkcji Teamu ICO. Będę się bardzo starał aby przejść pełną wersję gry. Potem było jeszcze demko Flower, ale przechodziłem je zbyt wiele razy aby móc się ekscytować jak za pierwszym razem. Czas na finał.

Na Unfinished Swan trafiłem wprost z rekomendacji PS Stora. Nic o tej grze nie wiedziałem, nie miałem oczekiwań. Zakochałem się. Prostota i unikalność pomysłu powodują opad szczęki. Nie mam pojęcia czy w dłuższej perspektywie taka forma eksploracji świata nie stanie się nudna. Nie zdążyłem się zmęczyć.
Dla tych co nie wiedzą - sprawa jest absurdalnie prosta. Budzimy się w świecie pozbawionym kolorów, zatopieni w bieli. Możemy jedynie rozrzucać wokół siebie kleksy czarnej farby. Czyli "Paint it black" w jedynym słusznym celu, jakim jest znalezienie przejścia dalej. Fascynujące. Ktoś ma niepotrzebne PS3?

2014-05-29 06:23:15

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2016-01-02

Wciągnął mnie serial pod tytułem Rectify. Niespieszne tempo, malownicze zdjęcia, prowincjonalna Ameryka i intrygujący temat

2015-03-12

Co prawda nie jestem miłośnikiem starych gier, ale postanowiłem ograć reedycję GTA V

2015-08-27

Aktualnie po raz drugi czytam, a właściwie słucham, Gron Gniewu Johna Steinbecka - najważniejszej z powieści napisanych przez mojego ulubionego pisarza