Skyrim pokonany, głowa jednego z 50 smoków zawiśnie w końcu w gabinecie

Skyrim pokonany, głowa jednego z 50 smoków zawiśnie w końcu w gabinecie.
A było to tak: 1.5 miesiąca temu zarzuciłem granie osiągając prawie wszystko. Brakowało mi jednego achievementa - One with the Shadows - który polega na wykonaniu 24 nudnych i prostych złodziejskich misji w kilku głównych miastach Skyrim. Dodatkowo występuje tam irytujący czynnik losowy. Nie chciało mi się.
Obiecałem jednak, że wrócę jeżeli pewien ktoś wbije 50 level postaci. Wczoraj o godzinie 1:59 otrzymałem MMS-em stosowną informację. Natychmiast po powrocie z pracy musiałem włączyć grę. Tę grę.

Poszło dość szybko, cała operacja była nieporównywalnie mniej męcząca niż wbicie setnego poziomu kowalstwa i zaklinania w 3 wieczory. Już po niecałych trzech godzinach (z rozpędu zrobiłem kilka side questów) mogłem cieszyć się scalakowaniem wspaniałej gry. Będę tęsknił. Nawet bardzo.

2014-07-15 06:56:31

skomentuj

Przedwczoraj udało mi się odbyć dłuższe tête-à-tête z PS4

Przedwczoraj udało mi się odbyć dłuższe tête-à-tête z PS4. Zacząłem od Watch Dogs. Oczywiście, że wygląda dużo lepiej niż u mnie na x360, ale nie przesadzajmy - to wciąż ta sama gra. Dodanie widoku zza kierownicy i wyższa rozdzielczość tekstur jest bardzo spoko, jednak w pakiecie mamy też wcale nie rzadkie framedropy.

Bałem się, że po tej sesji, jak już wrócę do domu, nie będę chciał więcej patrzeć na starego xboksa. Na szczęście nie ma powodu do paniki. Porównanie 1:1 gry Watch Dogs uspokoiło mnie, a włączenie Killzone: Shadow Fall wręcz ukoiło. Zaskakująco niskie nasycenie nextgenowością jak na tytuł startowy, który stanowi kolejną odsłonę superpopularnego klasyka.

Znacznie skuteczniej przyciągnęły nas do konsoli dwie darmowe popierdółki z PS+ czyli Trine 2 oraz PixelJunk Shooter 2. Prosty, a dobry kanapowy coop okazał się znacznie bardziej wartościowy od grafiki HD. Nad ranem postanowiliśmy przepiąć kabel HDMI z powrotem do x360. Tylko po to aby choć na chwilę uruchomić GTA V i przekonać się że ta miłość się jeszcze nie wypaliła. Jeżeli komuś się wydawało, że ta gra klatkuje to nie ma pojęcia o czym mówi. Jest ultrapłynna, a fizyka ludzkiego ciała, które bywa potrącone przez pędzący samochód miażdży immersją.

2014-06-20 08:14:05

skomentuj

Raz na jakiś czas zdarzy się weekend, podczas którego udaje się skutecznie zmniejszyć kupkę wstydu

Raz na jakiś czas zdarzy się weekend, podczas którego udaje się skutecznie zmniejszyć kupkę wstydu. Mam takie szczęście za sobą. Oczywiście minął pod znakiem gier z otwartym światem. Głównie.

Na początek Saints Row 2. Nigdy wcześniej nie grałem w żadną z odsłon tej serii. Wiedziałem co to jest, ale kompletnie nie spodziewałem się, że:
1. można latać,
2. miasto jest olbrzymie,
3. ciągnik siodłowy pędzący autostradą staje się taranem nie do zatrzymania,
4. atmosfera moralnego rozkładu i bezprawia przyciąga do gry, w końcu w sandboksach najlepsze są właśnie epickie rozwałki,
5. gra posiada zadziwiająco rozbudowany kreator postaci.

Zrobiłem sobie Leeloo i spędziłem kilka godzin testując co można, a czego nie. Nie wróciłem już do tej gry drugiego dnia i chyba nigdy nie wrócę. Podobno część czwarta jest warta uwagi. Może kiedyś.

Borderlands 1. Wstydem było by się przyznać, że nigdy nie grałem w ten kultowy tytuł. Trochę próbowałem, ale lata temu, na pececie, bez przekonania. Nie pamiętam czy mnie zniechęcił cel-shading czy raczej konieczność duszenia przycisku żeby zebrać wypadający z martwego przeciwnika towar. Tym razem Borderlands mnie oczarowało. Proste, bez nadmiernego wydziwiania, okraszone humorem i klimatem zbliżonym do jednej z moich ulubionej franczyzy - Fallouta. Pewnie nigdy tego nie przejdę, ale myślę, że wypadało by pozyskać część drugą i choć trochę na niej pograć. Z szacunku.

Civilization Revolution nie jest może klasycznym przykładem sandboksa, ale niewątpliwie należy do gier z otwartym światem. Uważam się za smakosza Cywilizacji. Ugrałem na tej serii setki kampanii. Ta odsłona to jakiś bękart . Do tego z wodogłowiem. Nie przekonuje mnie sterowanie padem, nie przekonuje mnie anachroniczne GUI. Wyłączyłem po 20 minutach, obrażony niczym księżniczka. No, ale obiecałem sobie, że dam jej jeszcze jedną szansę.

Super Meat Boy. Demo tej gry przechodziłem wiele razy. Szczerze mówiąc raczej kibicowałem niż grałem, ale zapamiętałem ją jako niewątpliwy hit kilku imprezek. Cierpliwości starczyło mi na 12 leveli. Uważam, że to i tak sporo. Pad jest cały, ani razu nie rzuciłem go w kąt pokoju.

Puzzle Quest 2. Nie wiem po co ktokolwiek robi takie gry, nie wiem kto je wydaje. A liczebnik w tytule to już wręcz napawa mnie niepokojem.

2014-06-18 10:41:11

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-09-23

Poza tym, że testuję przedpremierowe oprogramowanie 3.0 konsoli (niestety nie mogę się nad tym rozwodzić) to nieprzerwanie podróżuję po pustkowiach Mad Maksa

2015-04-09

Od kilku dni milczałem. Zastanawiałem się nad formą ostatecznego rozliczenia z AC:Unity

2015-11-20

Pierwszym z drobiazgów, które pokochałem w Falloucie 4, był brak percepcyjnej supermocy mojego bohatera