Zawieszam wieszanie psów na Secret Service - wczoraj po powrocie z pracy znalazłem w skrzynce pocztowej nowy numer

Zawieszam wieszanie psów na Secret Service - wczoraj po powrocie z pracy znalazłem w skrzynce pocztowej nowy numer. Przesyłka była nadana 30 września, czyli w dniu, w którym każdy klient kiosku RUCH-u czy EMPIK-u mógł już nabyć reaktywowany magazyn. Będąc śmiertelnie obrażonym nawet nie przekartkowałem dziada - od razu włączyłem najgorszą grę "tripyl ej" bieżącej generacji (to oficjalne) czyli Killzone: Shadow Fall. Kiedy znajdowałem się gdzieś pod koniec ostatniego etapu (domyślam się, że do finału jest już blisko, bo partnerka protagonisty coraz częściej zawodziła: "spieszmy się, już nie daleko") do drzwi zadzwonił kurier. Paczka od wrocławskiej agencji Konceptika - Social Relations Agency, a w niej Diablo III: Reaper of Souls - Ultimate Evil Edition (ufff!). Ciekawostka na marginesie: osoba, która nadawała przesyłkę, pani Ania, ma numer telefonu komórkowego zaczynający się od 666. Przypadek? Nie sądzę.

Co najpierw robić... kończyć Killzone? Odpalać Diablo? Czytać Secret Service? Gdyby to było PS3 to mógłbym spokojnie oddać się lekturze podczas oczekiwania na zainstalowanie kilkudziesięciu gigabajtów.

Ostatecznie zabrałem się za przeglądanie SS. Moje wrażenia w telegraficznym skrócie:
- okładka kioskowa (nietradycyjna) jest fajniejsza,
- jakość papieru bardzo poprawna,
- potwierdzam obiegową opinię, że im głębiej w pismo tym lepiej,
- dużo retro, ale to plus, fajnie, że po 20 latach wciąż można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Myślę, że są to wartościowe informacje dla każdego miłośnika gier, nie tylko dla jednostek podtrutych nostalgią,
- Wolfenstein 3D na MacOS posiadał dwie dodatkowe bronie - wyrzutnię rakiet i miotacz płomieni,
- Jaguarowa wersja Wolfa działała w 60 fps i jest pierwszą grą posiadającą automapę,
- polski Mortyr był ponoć pierwszym szuterem w pełnym 3D (gdzie przeciwnicy to nie billboardy), w którym strzelało się do ludzi,
- właśnie dla tego typu smaczków warto kupić wskrzeszonego SS,
- redaktor naczelny - stojący podczas Gamesconu gdzieś z boku, przy schodach i krępujący się robić zdjęcia, ale jednocześnie mocno podekscytowany kusymi majteczkami hostess... so creepy!
- recenzja Ethana Cartera, mimo iż gra była opisana przez wszystkich już kilka dni temu to jest wartościowa, choćby dlatego, że można się dowiedzieć nieco na temat mechanik gry, a nie tylko o oszałamiającej grafice i klimacie z Lovecrafta. Grafikę zaś obrazują screenshoty jakich nie widziałem dotychczas w internetowych recenzjach.
- jak już jesteśmy przy ilustracjach - obrazki podpisane są "zabawnymi " komentarzami, nawiązuje do sikretowej tradycji. Niestety to już nie śmieszy. Wydaje mi się, że poziom jest ten sam co 20 lat temu, ale w międzyczasie coś się zmieniło w odbiorcach. Musiało się zmienić.
- jednoakapitowe zapowiedzi w dwumiesięczniku? Szkoda miejsca, lepiej je poświęcić np. wywiadom. Tak, więcej wywiadów z twórcami gier, to nigdy mi się nie znudzi.

Więcej wrażeń wkrótce, no chyba, że znów strzelę focha. Tymczasem liczy się tylko Diablo!

2014-10-03 06:45:27

skomentuj

Opatrzność czy ki pierun? W pół godziny po napisaniu poprzedniej notki dostałem "Kompletny Almanach PS4" (152 strony w kolorze i na kredowym papierze), a środku taki news!

2014-09-29 08:23:51

skomentuj

Czekam na nextgenowe The Elder Scrolls Online

Czekam na nextgenowe The Elder Scrolls Online. Po dwóch przejściach na PC i scalakowaniu na x360 prześwietnego Skyrima nie mam innego wyjścia. Tydzień temu pozbawiłem się kompletnie kilku wątpliwości związanych z moją umiarkowaną niechęcią do MMO. Miałem okazję pierwszy raz przyjrzeć się TESO z bliska.

Najpierw grałem łucznikiem ziomka. Okolice levelu 25 więc postać już dość dobrze rozwinięta. Nigdy nie grałem na łucznika, nie szło mi i tym razem, stworzyliśmy więc postać alternatywną - vide załącznik. Nikczemny brzuchaty jaszczur z dwemerskim sznytem na nosie. Na trzeźwo z pewnością bym nie stworzył takiego typa.

Najbardziej w TESO bałem się całkowitego braku mojego ukochanego ambientu. Prawda taka, że nie ma go tam za wiele - za każdym rogiem czai się wróg, ciągle ktoś biega, ruch jak przed dożynkami. Jednak nad graczami nie ma aureoli w postaci ich nicków i numeru poziomu. Czat można zminimalizować, ograniczyć chaos informacyjny na ekranie, a przede wszystkim oddalić się od typowych ścieżek, od spawnów.

2014-09-29 07:49:07

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-06-18

Jak żyć po wiedźminie, jak żyć? Zakończenie przygody Geralta okazało się całkiem pozytywne, choć nie obyło się bez małego twistu, który starał się bezczelnie zagrać na uczuciach

2015-12-18

Podobno pośród moich szanownych czytelników (niech będą błogosławione wasze pady!) pojawiły się wątpliwości natury konstytucyjnej

2015-09-02

Weź jeden domek w głębi lasu. Albo całkiem sporą willę umiejscowioną na szczycie wysokiej góry