Wątpię abym AD 2014 zainteresował się taką grą jak Diablo jeśli znałbym ją jedynie z opisów, recenzji i filmów na youtube

Wątpię abym AD 2014 zainteresował się taką grą jak Diablo jeśli znałbym ją jedynie z opisów, recenzji i filmów na youtube. Jestem jednak podbudowany dość solidnym, bo kilkunastokrotnym, przejściem pierwszej części gry. Nieprzypadkowo rok 1997 kolejny raz, po Falloucie i GTA, okazał się szczególnie ważny w moim growym portfolio.

Gra jest wyjątkowo prosta, jednak najzwyklejsze ludzkie pragnienie do posiadania coraz lepszych przedmiotów okraszone losowo generowanymi mapami, polane juchą wyjątkowo rozbudowanego bestiariusza ciągle sprawdza się bardzo dobrze.

Można rzec, że Diablo wpisuje się w niczym nieskażony nurt konsumpcjonizmu. Cały czas trafiamy na nowe, lepsze fanty, w praktyce przebieramy naszą postać co kilkadziesiąt minut. To co przed chwilą było najlepszą bronią ever staje się śmieciem.

Jednak nie musimy dokonywać mikropłatności za te wszystkie dobra. Nie musimy nawet uszczuplać naszego wirtualnego kopczyka ze złotymi monetami. Najlepsze przedmioty wypadają z truchła pokonanych wrogów. Im przeciwnik mocniejszy tym lepsze dostaniemy od niego prezenty. Oto fenomenalnie wciągająca linia fabularna, która wydaje się dużo ważniejsza od historyjki o walce ze złem, jaką mimochodem stara się nam sprzedać gra. Muszę też przyznać, że dubbing jest tak wysoce patetyczny, że aż przestaje być rażący. Dyskretny urok b-klasowości...

Gra w wersji na PS4 ładuje się ekstremalnie krótko. Nie uświadczymy tam loadingów, ani przestojów. Wszelakie czerstwe gadki można pomijać. To kolejny atut - Diablo 3 stworzone jest do szybkich, kompulsywnych rozgrywek. Ten tytuł warto odpalić nawet jak się ma liche 20 minut wolnego czasu. Zawsze uda się ustrzelić jakiś ciekawy loocik.

Już teraz wiem, że długo będę wracał łoić potwory na coraz to wyższych poziomach trudności, coraz to nowymi klasami postaci - sam lub w co-opie ze znajomymi. Tymczasem jednak muszę szybko ubić mędowatą Mahdę - uciekam więc do aktu drugiego.

2014-10-07 16:03:30

skomentuj

Zawieszam wieszanie psów na Secret Service - wczoraj po powrocie z pracy znalazłem w skrzynce pocztowej nowy numer

Zawieszam wieszanie psów na Secret Service - wczoraj po powrocie z pracy znalazłem w skrzynce pocztowej nowy numer. Przesyłka była nadana 30 września, czyli w dniu, w którym każdy klient kiosku RUCH-u czy EMPIK-u mógł już nabyć reaktywowany magazyn. Będąc śmiertelnie obrażonym nawet nie przekartkowałem dziada - od razu włączyłem najgorszą grę "tripyl ej" bieżącej generacji (to oficjalne) czyli Killzone: Shadow Fall. Kiedy znajdowałem się gdzieś pod koniec ostatniego etapu (domyślam się, że do finału jest już blisko, bo partnerka protagonisty coraz częściej zawodziła: "spieszmy się, już nie daleko") do drzwi zadzwonił kurier. Paczka od wrocławskiej agencji Konceptika - Social Relations Agency, a w niej Diablo III: Reaper of Souls - Ultimate Evil Edition (ufff!). Ciekawostka na marginesie: osoba, która nadawała przesyłkę, pani Ania, ma numer telefonu komórkowego zaczynający się od 666. Przypadek? Nie sądzę.

Co najpierw robić... kończyć Killzone? Odpalać Diablo? Czytać Secret Service? Gdyby to było PS3 to mógłbym spokojnie oddać się lekturze podczas oczekiwania na zainstalowanie kilkudziesięciu gigabajtów.

Ostatecznie zabrałem się za przeglądanie SS. Moje wrażenia w telegraficznym skrócie:
- okładka kioskowa (nietradycyjna) jest fajniejsza,
- jakość papieru bardzo poprawna,
- potwierdzam obiegową opinię, że im głębiej w pismo tym lepiej,
- dużo retro, ale to plus, fajnie, że po 20 latach wciąż można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Myślę, że są to wartościowe informacje dla każdego miłośnika gier, nie tylko dla jednostek podtrutych nostalgią,
- Wolfenstein 3D na MacOS posiadał dwie dodatkowe bronie - wyrzutnię rakiet i miotacz płomieni,
- Jaguarowa wersja Wolfa działała w 60 fps i jest pierwszą grą posiadającą automapę,
- polski Mortyr był ponoć pierwszym szuterem w pełnym 3D (gdzie przeciwnicy to nie billboardy), w którym strzelało się do ludzi,
- właśnie dla tego typu smaczków warto kupić wskrzeszonego SS,
- redaktor naczelny - stojący podczas Gamesconu gdzieś z boku, przy schodach i krępujący się robić zdjęcia, ale jednocześnie mocno podekscytowany kusymi majteczkami hostess... so creepy!
- recenzja Ethana Cartera, mimo iż gra była opisana przez wszystkich już kilka dni temu to jest wartościowa, choćby dlatego, że można się dowiedzieć nieco na temat mechanik gry, a nie tylko o oszałamiającej grafice i klimacie z Lovecrafta. Grafikę zaś obrazują screenshoty jakich nie widziałem dotychczas w internetowych recenzjach.
- jak już jesteśmy przy ilustracjach - obrazki podpisane są "zabawnymi " komentarzami, nawiązuje do sikretowej tradycji. Niestety to już nie śmieszy. Wydaje mi się, że poziom jest ten sam co 20 lat temu, ale w międzyczasie coś się zmieniło w odbiorcach. Musiało się zmienić.
- jednoakapitowe zapowiedzi w dwumiesięczniku? Szkoda miejsca, lepiej je poświęcić np. wywiadom. Tak, więcej wywiadów z twórcami gier, to nigdy mi się nie znudzi.

Więcej wrażeń wkrótce, no chyba, że znów strzelę focha. Tymczasem liczy się tylko Diablo!

2014-10-03 06:45:27

skomentuj

Opatrzność czy ki pierun? W pół godziny po napisaniu poprzedniej notki dostałem "Kompletny Almanach PS4" (152 strony w kolorze i na kredowym papierze), a środku taki news!

2014-09-29 08:23:51

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-11-18

Wiecie dlaczego nie pisałem nic od kilku dni? Bo mi się Fallout naprawił. Okazuje się, że z bugami w tej grze jest jak z problemami w Windowsie - restart sprzętu rozwiązuje 95% z nich

2017-07-20

Ostatni treściwy post dodałem ze dwa miesiące temu. Niby wciąż gram, ale przeszedłem najpoważniejszy od lat kryzys czerpania przyjemności z tej rozrywki

2016-03-16

The Division jest tak dobre, że od dwóch dni nie miałem nawet czasu by przyjąć tygodniową dawkę mojej ulubionej popkulturowej strawy czyli serialu The Walking Dead