Jak donosi nasz pszczyński korespondent, Dragon Age: Inquisition w transporcie kurierskim wymaga specjalnych opakowań

Jak donosi nasz pszczyński korespondent, Dragon Age: Inquisition w transporcie kurierskim wymaga specjalnych opakowań. Nie jest mi znany powód potrójnego buforowania przesyłki, ale jedno jest pewne - nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji.

2014-11-19 11:56:26

skomentuj

Chyba wszyscy, choćby minimalnie otwarci na gry spoza segmentu AAA, mieli okazję w ostatnich dniach usłyszeć o This War of Mine

Chyba wszyscy, choćby minimalnie otwarci na gry spoza segmentu AAA, mieli okazję w ostatnich dniach usłyszeć o This War of Mine. Produkcja warszawskiego 11 bit studios miała genialnie i subtelnie prowadzony marketing przedpremierowy. Trailer z Zegarmistrzem Światła, albo piątkowy filmik z autentycznymi wspomnieniami z wojny bałkańskiej - majstersztyk. Każda gra potrzebuje reklamy, postanowiłem zweryfikować, jak ten tytuł się obroni po tak dobrej kampanii.
Założenie jest interesujące - przetrwać we współczesnym okupowanym mieście świata zachodniego. Nie jako snajper, szpieg, komandos czy nawet zwykły piechociarz. Będziemy mieli okazję patrzeć na konflikt zbrojny z perspektywy kucharza, nastolatki o trudnym dzieciństwie albo byłego piłkarza. Wyjątkowa okazja by spróbować przeżyć koszmar wojny jako zwykły człowiek.

Zagrałem raz i nie wiem czy wrócę do tego tytułu. Udało mi się przetrwać 10 dni czasu gry. Dziesięć dni wypełnionych budową łóżek i piecyków, przygotowywaniem posiłków, przerabianiem znalezionych różności na opał, spaniem, jedzeniem, nasłuchiwaniem radia. Dziesięć nocy, podczas których udawałem się w na poszukiwania wszelakich dóbr, spotykałem podobnych mi bezbronnych ludzi starających się znaleźć cokolwiek do jedzenia. Zdarzyło się trafić na bezwzględnych bandytów. Bywało, że sam musiałem stać się jednym z nich.

This War of Mine jest przejmujące, dołujące, przygnębiające. Jest antywojennym manifestem, który oddziałuje bardzo mocno na długo po zakończonej rozgrywce. To coś znacznie więcej niż gra video.

2014-11-17 09:59:02

skomentuj

Gry dla Dorosłych na marszu niepodległości? Nie dosłownie, ale pewien epizod był

Gry dla Dorosłych na marszu niepodległości? Nie dosłownie, ale pewien epizod był.
Oglądając przy obiedzie relację z dorocznej zadymy narodowej zauważyłem, że Artur Zawisza, mój ulubiony polityk w kategorii "nikczemny wąs patrioty" dosyć często sięga po telefon. Zerknąłem na twittera spragniony informacji z pierwszej ręki, z samego czoła frontu. Musiałem odpisać, a jako, że aktualnie mam w telefonie skonfigurowanego twittera jedynie jako games4adults, to właśnie Gry dla Dorosłych wdały się w polemikę z pierwszymi wąsami RP. Najbardziej interesujące jest to, że mi odpisał.

Patologiczna sympatia do pana Zawiszy nie trwa od wczoraj, musicie wiedzieć, że 5 lat temu mój SMS na jego temat dostał się do Szkła Kontaktowego.

[link]

2014-11-12 08:16:02

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-07-08

Ukończyłem SotC. Zgodnie z obietnicą Mono została wskrzeszona. Zakończenie może spokojnie pretendować do jednego z najdziwniejszych w historii gier video

2017-10-17

Zeszły tydzień ułożył się na tyle nietypowo, że spędziłem dwa wieczory niezobowiązująco przykuty do komputera

2015-04-03

Są tacy, którzy powiedzą, że najbardziej growym serialem 2015 roku jest Better Call Saul