I po weekendzie

I po weekendzie. Skusiłem się i ściągnąłem betę Battlefield Hardline. Ile czasu zajęło mi granie?
A) nawet tego nie włączyłem,
B) przerwałem rozgrywkę w połowie pierwszej operacji,
C) wkręciłem się, kupuję pełną wersję!

Nagrodą w konkursie jest duży spoiler z Dying Light, która zgodnie z przewidywaniami zrobiła się teraz nieco trudniejsza. W slumsach mało jest typów z karabinami maszynowymi, znacznie trudniej też spaść z czwartego piętra. Niestety pojawiło się też kilka szuterowych zadań a'la Hardline - jak na przykład czyszczenie kilku pięter biurowca z całkiem żywych i uzbrojonych w broń palną wrogów. Coś czuję, że niewiele mi już tam zostało do końca.

Z jakże bogatej lutowej oferty PS+ udało mi się na razie włączyć Apotheon. Ogarnął mnie smutek. Gra wygląda bardzo ładnie, spójna stylistyka wzorowana na antycznym greckim malarstwie do tego nienaganna fizyka. Dam głowę, że twórcy odrobili zadanie i przeczytali najbardziej rozbudowane wydania mitów, co wróży ciekawą historię i barwnych bohaterów. Niestety nie udało im się mnie przyciągnąć do tego dzieła na dłużej. Winię za to "Call of zombie". Wiem, że autorzy z Alientrap się postarali, a ja potraktowałem ich grę niczym kęs darmowego serka w głównej alejce supermarketu.

Miałem własnoręcznie wykonane kilka ilustracji do tego posta, ale zapomniałem je sobie udostępnić z konsoli , musiałem więc podkraść coś z sieci. Oto gatunek zombie o nazwie Demolisher, dla zmyłki w polskiej wersji językowej nazywa się Mutant. Gwarantuje on bardzo przyjemne, długie walki, nierzadko okraszone znacznym spadkiem punktów przetrwania.

Dodatkowe info dla tych co zaspali - dziś wraca TWD!

2015-02-09 09:01:22

skomentuj

Stare Miasto, Stare Miasto, Wiernie Ciebie będziem strzec, Mamy rozkaz Cię utrzymać, Albo w gruzach twoich lec: Witamy w krainie, W której Zombie ginie! Jak widać poczyniłem pewne postępy w fabule

Stare Miasto, Stare Miasto,
Wiernie Ciebie będziem strzec,
Mamy rozkaz Cię utrzymać,
Albo w gruzach twoich lec:

Witamy w krainie,
W której Zombie ginie!

Jak widać poczyniłem pewne postępy w fabule. W slumsach zostały mi 3 misje poboczne, z czego 2 to banalne zbieractwo, a trzecia jest ostatnim segmentem misji dla bliźniaków (wzorcowi Mruck Brothers). Rozwinąłem się też do poziomu pozwalającego na użycie kotwiczki - uznałem, że najwyższy czas by śmigać dalej.
Końcówka wydarzeń w slumsach okazała się dość nerwowa, fabuła Dying Light nie jest aż tak miałka jakby się wydawało. Dodać do tego ciut więcej patosu i mielibyśmy średnią dramatyczną wyznaczoną przez Call of Duty ;)
Obawiam się, że to co napiszę w tym akapicie może być przez wrażliwszych uznane za spoiler, ale przyrzekam owinąć słowa w grubą warstwę bawełny. Kto pamięta wydarzenie, którym wita nas The Biggest Little City in the World w grze Fallout 2? Na ogół jest to oczywiście stan chwilowy, ale w każdej grze wywołuje u mnie poczucie poważnego dyskomfortu.

No i jesteśmy na starówce. Jakby ktoś myślał, że typowy stambulski pejzaż to Hagia Sophia, minarety oraz syfiaste bazary to polecam pogooglać, na przykład taki obrazek dość dobrze oddaje klimat drugiego brzegu miasta Harran: [link] bym mieszkał w takiej okolicy, najchętniej na poddaszu z dużym tarasem lub zaadaptowaną przestrzenią na dachu. Tam na górze panuje względna cisza, jakby nie istniała zaraza - morze zombiaków patroluje uliczki i place, na górze pozostali nieliczni. Parafrazując: wasze ulice, nasze kamienice. Kotwiczka przydaje się bardzo, można ekstremalnie szybko przemierzać całe kwartały miasta ani na sekundę nie dotykając stopą bruku.

Jako gracz metodyczny postaram się dzisiaj odblokować najwięcej bezpiecznych stref. Potem sprawdzę jakie zło wychodzi nocą na ulice i dachy harrańskiej starówki.

2015-02-06 07:33:03

skomentuj

Wspiąłem się wczoraj na te duży mostek

Wspiąłem się wczoraj na te duży mostek. Wiecie, taki harrański Golden Gate. Chwilę kombinowałem szukając sensowne drogi na górę, nie znalazłem, wybrałem więc spacer po linie. Później odwiedziłem youtube, okazało się oczywiście, że są inne sposoby. Ale czy lepsze?
Polecam dokładną penetrację mostu, zachęcam też do drobiazgowego przeczesywania każdego fragmentu mapy. Najczęściej znajdziesz kawę, alkohol i papierosy - też miło, ale nie jest trudno wpaść na projekt wyjątkowo brutalnej dopałki, albo unikalne narzędzie zagłady. Wczoraj zupełnie przypadkowo znalazłem miecz klasy legendarnej i to nie tylko dlatego, że zabija trzy razy skuteczniej niż przeciętna siekierka, z którą biegam. Wygląd, nazwa oraz sposób jego pozyskania nawiązuje w klasycznej legendy i to w dość zabawnym stylu.

Nie wiem czy to brak szybkich podróży czy mój myszkujący sposób bycia, ale gra rozpieszcza, zasobów jest bardzo dużo. Ani przez chwilę nie miałem problemu ze znalezieniem komponentów czy nowych broni. Wczoraj zrobiłem nawet wieżową wyprzedaż - pozbyłem się 3 karabinów i dwóch pistoletów. Amunicji też mam w bród (bo nie strzelam). Spotkałem się z opinią kolesia, który pierwszego gnata spotkał mając ukończone 60% fabuły. Nie mam pojęcia jak można tak zmarnować potencjał sandboksa.

Z głównego wątku ukończyłem dopiero 4 misje i około 20 zadań pobocznych. Planuję wykonać je wszystkie. Od zawsze wyznaję w grach zasadę, że kiedy jest ciemno to się śpi. Powoli nabieram śmiałości na ponowne spotkanie z nocnymi szkaradami. Przestał przeszkadzać mi dubbing. Nie traktuję tej gry do końca poważnie, ale już zupełnie poważnie - jestem jej wielkim fanem.

2015-02-04 06:58:10

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-10-26

Dlaczego tak długo zwlekałem z zagraniem w Serce z Kamienia? Przecież jako zapalony geraltofil powinienem to zrobić już dawno

2016-01-07

Mija dwudziesty dzień od chwili kiedy zapowiedziałem początek mojej przygody w Metal Gear Solid V: The Phantom Pain

2016-12-08

Wczoraj się zorientowałem, że w Watch Dogs 2 do zrobienia pozostała mi tylko misje fabularne