Miałem wczoraj przyjemność gościć na wyjątkowym wydarzeniu w katowickiej Cybermachina

Miałem wczoraj przyjemność gościć na wyjątkowym wydarzeniu w katowickiej Cybermachina. Główną atrakcją majowego Pog(r)adajmy, organizowanego tradycyjnie przez Nadię z Jestem geekiem, była ekipa gliwickiego studia Destructive Creations. Było grubo.

Formuła spotkania opierała się na pytaniach z sali. Bardzo żałuję, że ze względu na ogólną rozlazłość własną spóźniłem się kilkanaście minut. Lęk przez dublowaniem uniemożliwił mi zapytanie o kilka rzeczy, ale i tak większość interesujących dla mnie kwestii została poruszona.

Nie jestem weteranem Pog(r)adajmy, ale takiego tłumu chyba tam jeszcze nie było. Wszyscy chcieli zobaczyć Hatred - video game. Niestety to się nie udało, nie pokazano nowego gameplaya. No chyba, że na samym początku spotkania - którego nie widziałem. Na scenie stał Jarosław Zieliński - szef studia. Twardziel. Interesowałem się Hatred od pierwszego trailera, ale przyznam, że dość umiarkowanie. Sens przedsięwzięcia był dla mnie zagadką. Wczoraj wszystko zaczęło mi się składać w spójną całość.

Grę o brutalnym psychopacie, seryjnym mordercy, który w samobójczych wypadach oczyszcza miasto z wszelakich form ludzkiego życia sprzedawał nam gość o wyglądzie stereotypowego "zaangażowanego patrioty". Fotka wyszła mi fatalnie, ale zwróćcie uwagę na biało czerwoną opaskę na ramieniu. Odzienie oraz bezkompromisowy styl oratorski uzupełniają obraz całości. Przykłady? Proszę bardzo:

- Czy w grze będzie można zabijać dzieci i zwierzęta?
- Uwielbiam odpowiadać na to pytanie, że nie bo nie implementowaliśmy celowania góra-dół.

- Co powiesz prasie kiedy ktoś zabije inspirując się waszą grą?
- Mam na to wyjebane.

I tak dalej. Przez godzinę. To co mi zostało w pamięci to koleś, który w młodości lubił Postala i postanowił na kontrowersji oprzeć strategię marketingową swojej strzelanki. Wiedział, że będzie hype, ale mimo to zaskoczył się odzewem, oczywiście pozytywnym w swej niechęci. Nie mam nic przeciwko przekraczaniu granic, jestem fanem gier walących z całej siły w tył głowy. Hatred jednak nie będzie takie, to gierka o strzelaniu do losowo generowanego, anonimowego tłumu. Autorzy świadomie pozbawili rozgrywkę akcentów komicznych czy surrealistycznych, przerysowanych broni czy fantastycznych akcentów. Ma być realistycznie, ale twórcy równolegle ekscytują się np. możliwością strzelania do bandy rozwydrzonych hipsterów, czyli czegoś co u Rockstara widzieliśmy prawie dwa lata temu. Albo heheszki, albo realizm i jakaś wstydliwa, mroczna prawda o człowieku. Nie da się na raz.

Chętnie bym zobaczył historię seryjnego, masowego mordercy, która była by dla gracza prawdziwie głęboką traumą. Chciałbym osiągnąć stan, w którym musiałbym z obrzydzeniem nakazać sobie ukończenie kolejnego etapu. Z dziennikarskiego obowiązku. Niestety to nie nastąpi bo taka gra by się nie sprzedała. Musi być fun.

#hatred #cybermachina #destructivecreations #pogradajmy

2015-05-14 09:38:51

skomentuj

Zdrada, hańba, zaprzaństwo, targowica

Zdrada, hańba, zaprzaństwo, targowica.
#osiemipół #witcher #polakpolakowiwilkiem #ośmipół

2015-05-12 20:48:57

skomentuj

Kolejna gra, którą po cichutku skończyłem, był The Wolf Among Us

Kolejna gra, którą po cichutku skończyłem, był The Wolf Among Us. Jestem fanem koncepcji "wykastrowanej przygodówki" by Telltale - jasne więc było, że po kilkunastu godzinach dobrej zabawy z TWD musiałem spróbować i innych tytułów. Wybór padł na Wilka.

Nie wiedziałem za wiele na temat Fables - komiksu Billa Willinghama, który stanowi bazę fabularną. Okazuje się, że seria wydawana jest od 2002 roku przez DC Comics. Ukazało się 20 tomów, a więc ciężar właściwy zbliżony jest do TWD. Ciężar emocjonalny też, bo problemy są poważne, a trup ściele się gęsto. Fables jednak pełne jest andersenowskiej magii, wilkołak delikatnie flirtuje ze Śnieżką, Syrenka zajmuje się wieczorową eskortą dla panów, Piękna oszukuje Bestię i dorabia sobie jako... chciało by się zaspoilerować, ale nie, lepiej zagrać :)

Podsumowanie gameplayu TWAU wygląda tak:
- rozmawiamy,
- więcej rozmawiamy,
- klikamy w trzech miejscach na ekranie,
- trochę rozmawiamy,
- tutaj następuje super ważna decyzja,
- rozmawiamy,
- okazuje się, że decyzja wcale nie była taka ważna,
- bijemy się (QTE!),
- jeszcze trochę rozmawiamy.
I od nowa. Czyli stare dobre Telltale, zero innowacji. Jedyna zmiana względem TWD jest taka, że bohater nie musi już tyle chodzić po rozległych lokacjach. Za to więcej rozmawia - w końcu akcja dzieje się w przeludnionym Nowym Jorku, a nie na zadupiach stanu Georgia.

Główny bohater to wilk, który robi za psa czyli policjanta. Jest to prawdopodobnie najfajniejszy stróż prawa w jakiego dane mi było się wcielić w grach wideo. Każda chwila spędzona w skórze Bigbiego Wolfa była prawdziwą przyjemnością, a szczególnie te, kiedy łomotał oponentów na dzień dobry, a poprawiał im na do widzenia. Bo to przecież Zły Brzydki Wilk.
Fabuła już w pierwszej scenie wciąga na całego i trzyma do samego końca. Jest spójna i pozbawiona chaosu typowego dla świata po apokalipsie zombich. Oczywiście nic nie jest jednoznaczne, nie ma jasnego podziału na dobro i zło w tej cynicznej, plugawej rzeczywistości. Dokładnie tak samo jak u nas, tyle że w lekko zwichrowanym zwierciadle. No bo kto poza Georgem Clooneyem miał świnię za współlokatora?

2015-05-12 12:10:01

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2014-04-11

Drogi pamiętniczku. Wczoraj tak wiele się działo, że aż postanowiłem to wszystko spisać

2016-03-03

Dwie sprawy. W podziękowaniu za trzysta polubień strony "Gry dla dorosłych" przygotowałem tradycyjną okolicznościową grafikę

2015-01-22

Nie gram w Destiny, jestem piratem. Ostatni wpis, dotyczący tej kosmicznej strzelaniny, dokonany był gościnnie przez pszczyńskiego korespondenta o prawdopodobnie najkrótszej ksywie w polskim PSN