Weź jeden domek w głębi lasu

Weź jeden domek w głębi lasu. Albo całkiem sporą willę umiejscowioną na szczycie wysokiej góry. Nikt nie będzie miał wątpliwości, że może uciec do najbliższej autostrady. Wokół domku niechaj czają się wilki, niedźwiedzie i olbrzymie jelenie. Resztki komfortu zniweluj mroźną aurą i zadymką śnieżną.

Weź grupę lubieżnych studentów, która wygląda jak uwspółcześniona ekipa Beverly Hills 90210. Takich co to czytają 4chana, używają Snapchata i robią sobie pranki. Niektórzy niech będą zabawni, niektórzy irytujący. Wszyscy młodzi, atrakcyjni i naznaczeni traumą wydarzeń minionego lata.

Areną niech będzie pradawne miejsce kultu rdzennych Amerykanów, zaanektowane na kurort wypoczynkowy dla bezrefleksyjnego człowieka zachodu. Musi być noc, a generator nie może działać.

W przeciągu ostatniego roku z pełną satysfakcją ukończyłem Trupy oraz Wilka od Telltale, machnąłem też Heavy Rain. Jeden z nielicznych horrorów jakie oglądałem w minionej dekadzie to The Cabin in the Woods. Czy w tej sytuacji można pominąć Until Dawn?

Podczas pierwszego, trzygodzinnego posiedzenia, udało mi się przeczekać 4 z 10 godzin czasu akcji, tracąc jedną z osób dramatu i nie odbywając ani jednego stosunku płciowego. Poszedłem spać kiedy atmosfera zaczęła się zagęszczać. Śniło mi się nic, ale apetyt na dalsze losy tych biedaków mam wielki.

2015-09-02 06:15:23

skomentuj

Horrory lubiłem jedynie jako dziecko

Horrory lubiłem jedynie jako dziecko. Pamiętam kilka tytułów z czasów magnetowidów i kaset przewijanych na koniec pierwszego filmu. Prawdopodobnie w większości przypadków były to produkcje Wesa Cravena. Prawdopodobnie dzisiaj nie wytrzymał bym przy nich kwadransa.
Jako eksfan horrorów, a bieżący fan nowomodnych przygodówek, zwanych przez zgorzkniałych starców "symulatorami chodzenia", zafundowałem sobie Until Dawn. Jutro czekam na kuriera. Będzie się działo.

2015-09-01 06:51:10

skomentuj

Aktualnie po raz drugi czytam, a właściwie słucham, Gron Gniewu Johna Steinbecka - najważniejszej z powieści napisanych przez mojego ulubionego pisarza

Aktualnie po raz drugi czytam, a właściwie słucham, Gron Gniewu Johna Steinbecka - najważniejszej z powieści napisanych przez mojego ulubionego pisarza. Oczywiste jest, że typ taki jak ja, z każdym kolejnych zdaniem i akapitem zastanawia się jak można by było przekuć opisaną historię w grę video.

Równolegle z suchym projektowaniem prostego gameplayu postanowiłem zrobić mały i pobieżny przegląd gier ocierających się o tematykę Wielkiego Kryzysu. Nie ma tego za wiele.

Mafia: The City of Lost Heaven - czeska superprodukcja z 2002 roku, w której z kryzysem walczymy za pomocą szybkich samochodów i rozpylaczy ołowiu pana Thompsona. Skutecznie, bo sugestywnych obrazów biedy, bezrobocia, głodu i beznadziei nie doświadczamy bezpośrednio. Jednak grałem w ten tytuł to bardzo dawno temu i mogę już mało pamiętać.

Secret of the Old Clock - przygodówka typu point'n'click z 2005. Perypetie 18 letniej detektywki co prawda mają miejsce w 1930 roku, ale polegają na wyjaśnieniu sprawy zaginionych klejnotów czy udziału w pościgach samochodowych. Sama protagonistka wygląda raczej jak z powieści Fitzgeralda i w niczym nie przypomina migrant mother.

Nocturne - horror z 1999 roku. Ameryka pogrążona w kryzysie a my, na specjalne zlecenia prezydenta Hoovera, zajmujemy się wilkołakami i wampirami.

Back to the Future - przygodówka z 2010 roku. Marty McFly co prawda odwiedza Kalifornię w 1931 roku, ale zajmuje się tam typowym dla swej postać asystowaniem doktorowi Brownowi. Wątków kryzysu nie stwierdzono.

Znalazłem jeszcze kilka tytułów, które zabierają nas na przełom lat 20-tych i 30-tych XX wieku jak Indiana Jones, Jack Orlando, BloodRayne, Prisoner of Ice czy Crimson Skies. Są to raczej podróże do czasów szczytowej popularności kapeluszy Stetsona i Cadillaków V16. Natrafiłem na jedną amatorską planszówkę, która polega na zarządzaniu prowincją w czasach Wielkiego Kryzysu (The Great Depression: The New Deal) i to wszystko. Tematyka absolutnie nieprzeorana przez biznes gier video.

2015-08-27 09:03:00

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-05-12

Kolejna gra, którą po cichutku skończyłem, był The Wolf Among Us. Jestem fanem koncepcji "wykastrowanej przygodówki" by Telltale - jasne więc było, że po kilkunastu godzinach dobrej zabawy z TWD musiałem spróbować i innych tytułów

2016-05-16

W sobotę spotkałem historię. Jon Hare, współtwórca Sensible Software, zawitał do Katowic

2017-03-15

Od premiery Horizon Zero Dawn, czyli przez całe 16 dni, siedziałem niczym mysz pod miotłą