Wiecie dlaczego nie pisałem nic od kilku dni? Bo mi się Fallout naprawił

Wiecie dlaczego nie pisałem nic od kilku dni? Bo mi się Fallout naprawił. Okazuje się, że z bugami w tej grze jest jak z problemami w Windowsie - restart sprzętu rozwiązuje 95% z nich. Na szczęście, bo nie wyobrażam sobie czekania na patcha jak batmaniści na początku minionego lata.

Po 45 godzinach rozgrywki, która zwieńczona jest postacią na 25 poziomie można już powoli myśleć o sformułowaniu krótkiej wypowiedzi na temat zalet i wad gry. Zanim zacznę argumentować muszę wyrzucić z siebie: utrzymuję ocenę 10/10. Lekką ręką.

Skupię się na różnicach pomiędzy Falloutem 4, a jego starszymi braćmi. System rozwoju postaci zupełnie zmienia podejście do gry. W klasycznym izometrycznym Falloucie stworzoną na początku gry postać można było rozwijać, ale nie trudno było ją przebudować. Teraz jest to możliwe. Zaczynałem przygodę z Charyzmą na poziomie 1, ale dość szybko okazało się, że chcę budować sklepy w swojej osadzie. Do tego potrzebuję Charyzmy 6 i perka Burmistrz na drugim poziomie. Nie ma problemu, można to osiągnąć w ramach 8 awansów. Te wpadają dość szybko. Teraz rozwijam Inteligencję bo zamarzyły mi się zaawansowane warianty craftingowe. Oczywiście równolegle nie jest możliwe dopakowanie sobie możliwości bitewnych/wytrzymałościowych. Odczuwam to dość mocno, moja postać ginie często, ale nie żałuję wyboru wysokiego poziomu Szczęścia. Nigdy nie grałem zogniskowany na fuksiarskie perki, a te wyjątkowo się przydają jeżeli chcemy jak najwięcej wycisnąć z systemu VATS.

Właśnie, dwa słowa o VATS. W nowożytnych Falloutach zawsze grałem stawiając głównie na ten system. Nawet wcielając się w barbarzyńskiego siepacza nie mogłem sobie odmówić walenia młotem dokładnie wycelowanych krytykali. Podoba mi się to co zostało zastosowane w F4. Czas nie zatrzymuje się tylko zwalnia, dzięki czemu mamy lepszy przegląd pola. Możemy na przykład uniknąć strzału we wroga, który akurat zmierza za osłonę, a skupić się na bardziej perspektywicznym ataku. Oczywiście z chuderlakiem jak mój większość walk z mocnymi przeciwnikami to 10-15 minutowe potyczki w cyklach: atak VATS, czmychanie za osłonę/winkiel, ewentualne podleczenie się, oczekiwanie na odnowienie punktów akcji, przeładowanie i od nowa. Przy najmocniejszych bossach stosuję metodę chemiczną, podchodzę blisko, biorę odlot i raz za razem walę z najmocniejszej strzelby. Jeszcze nikt nie przetrwał więcej niż 6 takich rund. Jestem też częstym gościem w klinice odwykowej. BTW: gram na najwyższym poziomie trudności.

Podoba mi się jak rozwiązano wpływ radiacji. Prosty i czytelny system - im większe napromieniowanie tym krótszy pasek zdrowia. Nie widzę problemu w tym, że praktycznie od samego początku możemy używać Power Armora. Polecam udać się na wschód zaraz po wyjściu z Krypty 111 i zbadać okolice złomowiska robotów. Początkowo jedynym problemem są szybko zużywające się baterie. Poza tym pancerz wspomagany występuje w wielu wariatach, do tego oczywiście możemy go dowolnie rozwijać i modyfikować.

Nawet jeżeli Fallout 4 były potwornie zabugowanym i niemożliwym do przejścia koszmarem, czyli mniej więcej tym czym ta gra była w moich oczach przez czwartek i piątek zeszłego tygodnia, to zawsze zostaje cudowna rozbudowa baz i crafting. Jeżeli macie skłonność do uzależniania się od budowania nikomu niepotrzebnych domków w Minecrafcie czy do cyzelowania każdej kanapy w Simsach - uważajcie. To jest prawdziwie genialna gra w grze - nieporównywalnie lepsza od Gwinta, Karawany i tych wszystkich 8-bitowych popierdółek jakie można odpalić na PipBoyu.

Wypada też trochę ponarzekać. Skupię się dziś na dialogach. System wyboru odpowiedzi nie do końca mnie przekonuje. Jest to wszystko dość proste i schematyczne. Nieco za mało ekspresyjna wydaje się również gra aktorska. Mimo iż historie jakie przeżywam są dużo ciekawsze niż cokolwiek co do tej pory miało miejsce w nowożytnych Falloutach, to pozostaje lekki niesmak. Denerwuje mnie praca kamery przy scenach dialogowych, a raczej jej kompletny brak. W tej dziedzinie Bethesda jest 1000 mil za mistrzami z Rockstara i CDPR. Font dialogów też mógłby być większy i skuteczniej się odcinać od jasnego tła.

2015-11-18 07:25:58

skomentuj

Bugi pojawiły się na koniec trzeciego dnia eksploracji pustkowi

Bugi pojawiły się na koniec trzeciego dnia eksploracji pustkowi. Niestety nie mogłem tego przemilczeć. Skala błędu jest dramatyczna, ponowne załadowanie gry nie poprawia sytuacji. Nie mogę ukończyć misji, sąsiednia lokacja jest zepsuta w identyczny sposób. Podejrzewam, że to wierzchołek góry lodowej.

Trzy dni wybitnej zabawy, smakowania otwartego świata, budowania zasieków i meblowania blaszanej rudery. Trzy dni zastanawiania się skąd się bierze się tsunami hejtu wycelowane w Fallouta 4. Teraz już wiem. Niestety z olśnieniem utraciłem zapał do tej prawie doskonałej gry.

2015-11-13 07:26:00

skomentuj

Co ja wiem o Falloucie 4? Wczoraj rozwinąłem postać do 6 poziomu, zrobiłem kilka wprowadzających misji, złożyłem odwiedziny sąsiadom, przeszukałem kilka opuszczonych domostw ale nade wszystko skupiłem się na rozbudowaniu i zasiedleniu bazy

Co ja wiem o Falloucie 4?

Wczoraj rozwinąłem postać do 6 poziomu, zrobiłem kilka wprowadzających misji, złożyłem odwiedziny sąsiadom, przeszukałem kilka opuszczonych domostw ale nade wszystko skupiłem się na rozbudowaniu i zasiedleniu bazy. Jest przyjemnie.

Bywa trudno - gram na najwyższym poziomie nazwanym 'przetrwanie' - ale loadingi po śmierci są bardzo krótkie, a opcja szybkiego zapisu ustawiona w najbardziej ergonomicznym z miejsc.

Rozbudowany crafting, a przede wszystkim tworzenie struktur bazy to coś nowego w serii i to właśnie przyciągnęło moją uwagę. Można w tym odnaleźć trochę Simsów, trochę Minecrafta, trochę This War of Mine - wszystko bardzo sensowne i niezwykle wciągające.

Grafika faktycznie mogła by być bardziej oszałamiająca, ale która gra by jej nie mogła mieć lepszej? Jest spójnie, bywa naprawdę przygnębiająco, w ciągu dnia bardzo udanie operuje światło słoneczne.

To jest prawdziwy Fallout, z całym dobrodziejstwem inwentarza serii, ze wszystkimi wadami i zaletami konwencji gier Bethesdy. Bardzo możliwe, że jest to najlepszy z Falloutów. Dlatego nie mogę uwierzyć w te krytyczne komentarze i skrajnie niskie oceny użytkowników. Wy też nie dajcie im wiary, przynajmniej do czasu nim sami nie zagracie.

2015-11-11 11:19:07

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-07-09

Od wczoraj zastanawiam się jak to napisać żeby nikogo nie obrazić. Czas poświęcony kreatorowi postaci w Bloodborne był tylko odrobinę krótszy niż ten zmarnowany na samą rozgrywkę

2016-01-07

Mija dwudziesty dzień od chwili kiedy zapowiedziałem początek mojej przygody w Metal Gear Solid V: The Phantom Pain

2017-02-10

Nie da się ciekawie pisać o graniu w MMO. Po prostu jest to niewykonalne. Dam wam przykład