Czy ktoś ma wątpliwości co dzisiaj będzie robił fan gier z otwartym światem oraz miłośnik historii przedhistorycznej?

2016-02-23 14:15:00

skomentuj

Piszę mało - bo i gram niewiele

Piszę mało - bo i gram niewiele. Próbując oderwać się od smutków codzienności, o których być może tutaj kiedyś napiszę, uruchomiłem kilka razy The Last of Us. Nowych wniosków przy drugim przejściu mam niewiele, ale może jeszcze coś wpadnie do głowy - jestem dopiero w połowie gry, opuszczam niegościnny Pittsburgh. Za pierwszym razem niemalże przebiegłem przez całą historię, bardzo chciałem dowiedzieć się co dalej, jak to się skończy. Teraz mam czas na skok w bok, na ile tylko pozwala korytarzykowa struktura. Wiecie, takie tam oglądanie plakatów, wyposażenia kuchni hotelowej, czy zawartości szafek w pokoju nastolatka.

Jakiś czas temu zrobiłem przegląd własnej szafki z artefaktami, których pozbyć się nie potrafię, a i wykorzystać za bardzo też nie. Lubuję się w targach staroci, kumuluję niepotrzebne przedmioty. Potem oddaję je za pół darmo i kupuję kolejne. Oto kilka zafoliowanych przykładów, które znalazłem na podorędziu.

Civilization IV
Okazuje się, że poza nią grałem we wszystkie ziemskie części cyklu. Najwięcej w jedynkę i dwójkę - dawne czasy nastoletniego binge gamingu. Potem przeskoczyłem od razu do piątki, a aktualnie pogrywam czasami w trzecią część, jedyną, którą mam w wersji na MacOS. Civilization to jeden z najważniejszych seriali gier video. Nie mogę się tego pozbyć, choć nigdy nie zagram.

Hearts of Iron III
Nigdy nie uruchomiłem, choć zdaje mi się, że powinno zadziałać na moim niemłodym komputerze. Czytając opisy i recenzje tej gry mam wielką ochotę na rozgrywkę, ale nie wiem czy będę w stanie poświęcić jej więcej niż 2 godzinki raz na kilka tygodni. Trochę mało na olbrzymią grę strategiczną. Kiedyś zagrywałem się w Panzer General, History Line: 1914-1918 czy Raszyn 1809. Heksy, schematyczny widok jednostek, żmudna obsługa. Hearts of Iron to strategia czasu rzeczywistego, ale obejmująca cały europejski teatr działań II Wojny Światowej. Jak to możliwe? To proste - łańcuch dowodzenia. Wydajemy rozkazy na poziomie dywizji, choć podobno nie ma problemu aby kierować poczynaniami poszczególnych plutonów. Do tego oczywiście rozbudowane aspekty ekonomiczne i polityczne. Tej grze przydzieliłem status "oczekująca na złamanie nogi".

Super Taxi Driver
Dostałem jako gratis od dostawcy tonerów. Wpisałem raz nazwę tej gry w wyszukiwarkę i pierwszy link na liście wyników powiedział mi wszystko: "Najgorsze Gry Wszechczasów". Jeżeli jest tutaj jakiś kolekcjoner zainteresowany tym skarbem to proszę o kontakt.

Railroad Tycoon: Antologia
Recenzją pierwszego Tycoona od MicroProse zaczytywałem się w Top Secret, numer 3/1992. Miałem wtedy 8-bitowca, więc mogłem sobie co najwyżej poczytać i pooglądać bajecznie skomplikowane mapy z gry. Kolejne części ominęły mnie tak samo jak głęboki afekt do pociągów, choć nie powiem, żeby przejażdżka Pendolino nie była pozbawiona ekscytacji. Grałem za do dużo w Transport Tycoon Deluxe oraz OpenTTD. Aktualnie nie widzę sensu aby reanimować trupa z lat 90-tych, pozbyć się tej gry też nie potrafię.

2016-02-23 08:20:32

skomentuj

Wczoraj ukończyłem Firewatch

Wczoraj ukończyłem Firewatch. Gra jest bardzo dobra, polecam wszystkim, ale czytanie dalszej części tej notki nie jest polecane dla osób, które jeszcze nie miały okazji przejść gry. Suspens trzeba sobie szanować.

Uważny czytelnik recenzji Firewatch z pewnością zwrócił uwagę na narzekanie – wielu osobom nie podoba się zakończenie gry. Misternie budowana tajemnica okazuje się zwykłą (sic!) ludzką tragedią. Nie ma tam rządowego spisku, tajnych służb, UFO i nadprzyrodzonych mocy. Historia pochodzi ze świata realnego i dotyczy problemów rzeczywistych ludzi. Rozczarowany jestem wszystkimi rozczarowanymi. Opowiem dlaczego.

Jeden z poprzedników Henry’ego na stanowisku strażnika leśnego miał na imię Ned. Trzy lata temu zabrał swojego syna, Briana, na placówkę. Razem spędzali lato włócząc się po lesie, wspinając na skały i kąpiąc w jeziorze. Wspaniała przygoda. Brian zbudował świetny fort, stworzył mapę okolicy nadając wszystkim ciekawym miejscom fantazyjne nazwy mające proweniencje w świecie Dungeons & Dragons. Niestety nie żyje. Upadł podczas próby eksploracji jaskini. Nie znamy szczegółów tego wypadku. Wiemy tylko, że jego ojciec, Ned, odciął się od tego świata. Zaszywając się w samotni postanowił samodzielnie borykać się z syndromami zespołu stresu pourazowego. Kiedy w okolicy pojawia się Henry (czyli gracz) Ned zaczyna się nim interesować. Podsłuchuje rozmowy za pomocą radiostacji. Dlatego, że się potwornie nudzi, a jako, że skończyły mu się lektury, to jego jedyną rozrywką jest podsłuchania rozmów przez CB. Jednak spisywanie ich treści oraz manipulowanie faktami, jak na przykład podłożenie do namiotu naukowców swoich budzących niepokój raportów, to raczej dowody głębokiej obsesji. Dlaczego Ned tak bardzo interesuje się Henrym? Czy komuś również przyszło do głowy, że Delilah może być matką Briana?

Chyba grałem zbyt nieuważnie aby jednoznacznie interpretować wszystkie fakty, niemniej cała intryga wydaje mi się bardzo dojrzała i niezmiernie wciągająca. Dodatkowym smaczkiem jest atmosfera przedstawionego świata – podejrzany stalowy płot w środku parku narodowego, tajemnicze zniknięcia, dziwne pikające urządzenia – wszystko to sprawia nasza wyobraźnia buzuje. Świetnie zasymulowano paranoje jakie mogą urodzić się w głowie osoby odizolowanej od społeczeństwa. Umysł Henry’ego pozbawiony znanych doznań iskrzy niczym w komorze flotacyjnej. Gracz do samego końca sam nie wiem co jest prawdą, a co tylko domysłem.

Ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie jednorazowego aparatu fotograficznego. Podczas napisów końcowych możemy zobaczyć kilkanaście zdjęć wykonanych samodzielnie przez gracza, ale również fotografie poprzedniego właściciela. Polecam wytrzymać do końca creditsów – jest to relatywnie krótka lista.
Kolejny smaczek stanowi alternatywne zakończenie gry – Henry wcale nie musi wracać do cywilizacji. Pojawiający się w zakończeniu helikopter będzie czekał na nas około dwóch minut - po tym czasie odleci. W przypadku tej historii samobójczy finał jest bardzo ciekawą alternatywą.

Zaczekam na zapowiedzianą poprawkę "wydajnościową" i zagram w Firewatch jeszcze raz, tym razem dokładniej wsłuchując się w każde słowo.

#firewatch #endgame #spoilers

2016-02-12 10:47:35

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-04-01

Cały wczorajszy wieczór spędziłem z Assassin's Creed: Unity. Pod koniec byłem naprawdę wkurwiony

2015-11-25

Wczoraj usunąłem serwis Polygamia z ulubionych. Czytałem go od zawsze

2016-12-14

Dziś będzie o sprawach bardzo ważnych, ale zacznie się jak zwykle - od spaceru wokół zatoki San Francisco