Wracasz z pracy, zjadasz ze smakiem obiad oglądając odcinek ulubionego serialu

Wracasz z pracy, zjadasz ze smakiem obiad oglądając odcinek ulubionego serialu. Następnie jedną ręką pijesz absurdalnie mocną kawę, a drugą sięgasz po pada i odpalasz konsolę. Znów wracasz do Division.

Dwie misje dzienne na poziomie "trudny" stanowią rozgrzewkę. Dostaniesz za nie sakiewkę żetonów feniksa, najcenniejszej z trzech walut tamtego świata. Drugą nagrodę stanowią przedmioty wypadające z bossa - szczególnie te w kolorze złotym. Następnie przychodzi misja na poziomie "ambitnym". To już nie jest dziesięciominutowy sprint pomiędzy wrogimi mobkami, te zadania stanowią zwykle spore wyzwanie, ale warto się pomęczyć - wszystko za feniksy.

Odbębnienie codziennych misji kończy się zjazdem do bazy i przeglądem zawartości plecaka. Można również obskoczyć sprzedawców i skrzynki rozsiane po budynku poczty Jamesa Farley'a. Wiadomo nie od dziś, że tylko ten handlarz na górze może mieć coś ciekawego. Co kilka misji nadchodzi czas żniw - kupka feniksów jest na tyle duża, że starczy na schemat nowych bojowych majtów czy skarpet miejskiego trapera. Kupujemy, montujemy, rekalibrujemy, przywdziewamy i wyruszamy... no właśnie nie, nie wyruszamy, bo to już koniec rozgrywki. Kolejne misje dzienne odblokują się dopiero za kilka godzin. Konsola idzie spać, a ja zastanawiam się, dlaczego tracę energię na granie z obcymi ludźmi w boleśnie powtarzalne potyczki zamiast zatopić się w bogatym i interesującym świecie Wasteland.

2016-04-20 07:33:23

skomentuj

Ostatnio głównie czekam

Ostatnio głównie czekam. Po pierwsze na pakiet DLC do The Division. Ma się pojawić już we wtorek 12 kwietnia (podobno) i z pewnością wniesie trochę wiosny do skostniałego od zimna Nowego Yorku. Mówcie co chcecie, ale młócenie dziennych misji za garść srebrników Feniksa nudzi się bardzo szybko.

Sporo się też naczekałem na zainstalowanie wszystkich aktualizacji do Destiny. Najpierw pobierałem 18 GB patchy systemowych, potem 15 GB wewnątrz gry. Niestety świat, choć piękny, nie pozwolił się w sobie zakochać. Strzelaniny MMO po Division już nigdy nie będą takie same. Przyznaję, że jeszcze nie odłożyłem Destiny na półkę, ale nie daje tej grze zbyt wielkich szans.

Czekam również na Wasteland 2. Przypuszczam, że przesyłka nie dojdzie przed weekendem, ale już szykuję się na post-apokaliptyczne szachy z Brianem Fargo. Choć grałem trochę na pecetowej becie i nie byłem zachwycony to postaram się zachować otwarty umysł. Gra w wersji konsolowej przeszła sporo zmian, prawdopodobnie większość z nich to plusy dodatnie.

Z utęsknieniem wypatruję również 26. dnia kwietnia, kiedy to światło dzienne ma ujrzeć Mafia III. Wiele wskazuje na to, że termin nie zostanie dotrzymany przez 2K Games. Pożywiom uwidim.

2016-04-07 13:28:11

skomentuj

Pamiętacie jak kilka miesięcy temu zapowiadałem swoje zainteresowanie starczym cosplayem? Stało się, od dzisiaj wcielam się w ubogą wersję Johna Marstona

Pamiętacie jak kilka miesięcy temu zapowiadałem swoje zainteresowanie starczym cosplayem? Stało się, od dzisiaj wcielam się w ubogą wersję Johna Marstona. Wariant meksykański. Poncho okazało się zadziwiająco ciepłe i wygodne, muszę jeszcze tylko nabyć Stetsona. Efekt uboczny jest taki, że nikt się dziś rano nie przysiadł do mnie w autobusie. Broda, kolorowe fatałaszki rodem z innego kontynentu - pewnie uchodźca. Co prawda nie mam fotek (jeszcze), ale uwierzcie - nie obchodzę dzisiejszego święta.

Do rzeczy.

Zachciało mi się zagrać w dodatek do Fallout 4. Wchodząc do cyfrowego sklepu PlayStation Polska mocno zdziwiła mnie cena przepustki sezonowej. Przyznam, że 209 zł to dobra cena za grę, a nie pakiet dodatków. Niestety nie znalazłem możliwości zakupu atomizowanych DLC w przystępnej cenie. Entuzjazm opadł, ale moją uwagę przykuła (dzięki koledze Arazkowi) różnica w opisach tego "produktu" jaką można dostrzec w wersji polskiej i angielskiej PSN. Opis w rodzimym języku nie jest specjalnie zachęcający, oto kluczowy fragment:

"W maju 2016 rozszerz fabułę w trybie dla jednego gracza, wyruszając na tajemniczą wyspę Far Harbor - to największy obszar DLC, jaki kiedykolwiek powstał w świecie Fallouta 4"

W zasadzie każdy następny DLC może być tym największym, wszak nie ma ich za wiele. W wersji angielskiej jest to niewspółmiernie bardziej bombastycznie opisane:

"Then in May 2016 expand your single player story by adventuring to the mysterious island of Far Harbor - the biggest DLC landmass ever created by award-winning developers Bethesda Game Studios"

Komu wierzyć? Coś mi mówi, że tłumacz się pomylił i przypadkiem napisał prawdę.

2016-04-01 12:04:41

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2016-12-05

W trakcie kończącego się roku nie miałem zbyt wielu okazji by ekscytować się nową grą z otwartym światem

2015-11-19

Na wczorajszym Pog(R)adajmy w Cybermachina wydarzyła się rzecz niespodziewana. Michał Gwiazda z Crafts of Two uświadomił mi i pewnie nie tylko mi, że cosplay może być niezwykłą i ciekawą przygodą

2015-09-24

Taka sytuacja. Wracam z pracy i odpalam Mad Maksa, pierwszą czynnością po uruchomieniu gry jest włącznie mapy