W sobotę spotkałem historię

W sobotę spotkałem historię. Jon Hare, współtwórca Sensible Software, zawitał do Katowic. Opowiedział kilka historyjek z przeszłości i dał koncert. Akompaniował mu Andrew Barnabas, twórca muzyki do bardzo wielu gier i filmów, między innymi: Brink, Forza Motosport 4, MediEvil, Crysis, Neverwinter Nights 2, Sega Rall, Primaly czy kultowy amigowy Pinball Dreams.
Przed koncertem Jon był tak miły i złożył swój podpis na świeżo wyjętej z pudełka dyskietce Verbatim. Uzupełnił go dopiskiem "Stay Sensible" tworząc w ten sposób bardzo sympatyczny artefakcik. Jacek Ncr, który towarzyszył mi na tej imprezie, planuje dopisać na swojej dyskietce "Kanon Foder - chodzisz i strzelasz". Mam nadzieję, że nie zapomni by użyć do tego kroju czcionki o nazwie "dwunastolatek na Adderallu".

W jakich grach maczał palce Jon Hare? Oto wybór najważniejszych tytułów:

1988 Microprose Soccer na C64. To była siódma jego gra, ale pierwsza, w którą miałem okazję wtedy zagrać. Halowa piłka nożna, dynamiczna rozgrywka, możliwość podkręcania strzałów i widowiskowy efekt powiększającej się, bo podlegającej perspektywie piłce podczas lobowania. To był jeden z tytułów, który zasiał w moim sercu ziarno nienawiści do comodorkowców. Miałem Atari.

1991 Mega Lo Mania. Strategia czasu rzeczywistego na Amidze. Nie grałem zbyt wiele, bo nie miałem Amigi, ale posiadałem kolegę i spędziłem dziesiątki godzin patrząc mu przez ramie. Woleliśmy to od Populusa i Powermongera.

1992 Sensible Soccer. Superszybka piłka nożna, doskonałe odwzorowanie zasad oraz boiskowych strategii, pełne składy większości drużyn świata. Można było grać we dwóch i robiliśmy to naprawdę często. Sam nie wiem czy bardziej przyciągająca była pierwsza amigowa wersja czy potem, już na własnym PC rozgrywanie kolejnych sezonów w SWOS.

1993 Cannon Fodder. Poza sarkastycznym hitem "War never been so much fun" i charakterystycznym dla przedsiębiorstwa sposobem wizualizacji postaci ludzkich to co w tej grze najważniejsze to wzgórze. Zielona pagórek na ekranie tytułowym, który z biegiem czasu pokrywany jest lasem. Lasem krzyży. Stanowi udaną próbę podmiotowego podejścia do "żyć" czyli żołnierzy, którymi sterujemy podczas najróżniejszych operacji. Każdy ma unikalne nazwisko, zmieniający stopień wojskowy. Każdy skończy jako nagrobek. Trywialna strzelanina, która dla mnie pozostanie jednym z pierwszych antywojennych manifestów w grach wideo.

Jon stworzył znacznie więcej gier, nie ma potrzeby ich tu wszystkich wymieniać, wspomniałem jedynie te najważniejsze dla mnie. Żałuję, że nie miałem wtedy dostępu do jego SEUCK czyli Shoot'Em-Up Construction Kit. Pewnie spędził bym setki godzin projektując w nim sprite'y i mapy, na których prawdopodobnie nikt nigdy nie zagra.

Przed spotkaniem z ojcem Sensible Software można było wysłuchać historię Amigi (za drugim razem już nie jest tak interesująca), ciekawą prelekcję o Demoscenie (Grzegorz Juraszek obudził wiele moich wspomnień) oraz solidną garść informacji dotyczącą scenowe muzyki czyli modułów i trackerów. Po koncercie wyświetlane były nowe i stare dema. W pomieszczeniu obok znajdowało się kilka Amig z odpalonymi grami, na których udało mi się chwilę "pochodzić i postrzelać".

Niestety impreza nie była doskonała. Zawiodło to co zazwyczaj zawodzi czyli technikalia. Zwykle chodzi o formaty plików podczas prezentacji albo problemy z podłączeniem projektora. Niestety organizator, czyli Muzeum Historii Komputerów i Informatyki zapomniał, że akustyk czuwający w trybie ciągłym nad mikserem i resztą sprzętu to wymóg konieczny w przypadku koncertu. Momentami było mi wstyd przed szacownymi gośćmi z UK.

2016-05-16 10:44:18

skomentuj

Do zobaczenia w środy o 17:00

Do zobaczenia w środy o 17:00. Tymczasem pobieram drugi epizod. Mniam.

2016-04-23 20:41:12

skomentuj

Miniony weekend sponsorowała literka D

Miniony weekend sponsorowała literka D. Bethesda udostępniła betę kolejnej odsłony gry Doom. Złapany w pułapkę nostalgii od razu ściągnąłem grę. Wysokie nasycenie wydarzeniami pozakonsolowymi sprawiło jednak, że miałem okazję uruchomić ją dopiero w niedzielę wieczorem.

Cała moja przygoda z tym odgrzanym w mikrofalówce, a wcześniej wielokrotnie przypalonym kotletem trwałą minutę. Może dwie, nie trzymałem w dłoni stopera podczas loadingów. Wystarczyło, że na drugim lub trzecim poziomie menu głównego zobaczyłem mojego avatara, by przed oczami przebiegły mi wszystkie piękne chwile jakie spędziłem przy Doom 1 i 2 - jakieś dwadzieścia lat temu. Pojedynki w salce informatycznej na komputerach 386 połączonych siecią IPX. Przenoszenie komputera do kolegi, gdzie za pomocą kabla LPT można było stworzyć namiastkę internetu. Wiele pięknych wspomnień, po co w tym grzebać?

Poza tym nie wydaje mi się, abym teraz, roku pańskiego 2016, chciał grać w tak prostą zręcznościową strzelaninkę. Nie przepadam za klimatem gore, fontannami krwi i mięsną architekturą wnętrz. Nie ma w tej grze nic interesującego, poza efektem wehikułu czasu, który przenosi mnie na podmokłą łąkę, przez którą musiałem przenosić wyjątkowo ciężki i nieporęczny monitor CRT. Szczerze mówiąc w tamtych czasach lepiej nam się grało w Duke Nukem 3D albo Rise of the Triad. Niech wszystkie te trzy tytuły spoczywają w pokoju.

2016-04-20 11:17:00

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2014-09-29

Czekam na nextgenowe The Elder Scrolls Online. Po dwóch przejściach na PC i scalakowaniu na x360 prześwietnego Skyrima nie mam innego wyjścia

2015-08-25

Od kilku miesięcy chodził za mną kapitan Price. Obserwował z dystansu, przeszukiwał śmieci, które podrzucałem do hasioka, sniffował moje wifi, rozpytywał sąsiadów

2016-02-11

Wszyscy chyba wiedzą, że w grze Firewatch przychodzi nam wieść żywot rozwodnika w średnim wieku, który postanawia zatrudnić się jako strażnik Narodowego Parku Yellowstone