Zastanawiacie się czy kupić No Man’s Sky? Ja wam jednoznacznie nie odpowiem na to pytanie

Zastanawiacie się czy kupić No Man’s Sky? Ja wam jednoznacznie nie odpowiem na to pytanie. Przypuszczam, że sensownie było by zaczekać aż cena spadnie, a twórcy zdążą wydać poprawki (oraz jak sądzę poprawki do poprawek - już teraz drżyjcie o swoje zapisane stany gry). Bawię się bardzo dobrze, z początku eksplorowałem dosyć dokładnie wszystkie napotkane planety, potem wyspecjalizowałem się w wysoko rentownym górnictwie Złota i Emerylu, aktualnie pędzę na złamanie karku w stronę centrum galaktyki.

To co najlepsze w NMS:

1. Świat przedstawiony. Trzeba przyznać, że generator losowych planet sprawuje się naprawdę dobrze. Moje ulubione typy to dwie skrajności – globy o najtrudniejszych warunkach bytowych - puste, zimne, i wydawało by się, że martwe, gdyby nie życie czające się skromnie w kraterach, szczelinach i jaskiniach. Drugi typ, który sprawia mi przyjemność to planety z wybujałą roślinnością i bogatą fauną, szczególnie w postaci dinozaurowatych gigantów. Krajobrazy wymodelowane są bardzo przekonywująco, wiele z nich mogło by adhoc trafić do niealgotymicznych gier 3D. Ciut gorzej z obsianiem ich roślinkami, te wydają się bardzo powtarzalne.

2. Pustka kosmosu. Chwila ciszy pomiędzy odwiedzinami na jednej z planet, a zrzuceniem zawartości plecaka w stacji kosmicznej. Można napatrzeć się na cudowne widoki powierzchni planet, zachody i wschody słońca, łuny atmosferyczne, roje kosmicznych skał. W połowie zabawy zauważyłem, że nie wszystkie asteroidy zawierają powszechnie występujący pierwiastek Thamium9, można też znaleźć wielkie asteroidy przypominające ziemniaki. Kryją w sobie aluminium, iryd, nikiel lub miedź. Pierwiastki w kosmosie mogą również występować w formie efektownych, ale nieco trudniejszych do rozbicia kryształów. To bardzo relaksujące - latanie w pasie asteroidów i wypełnianie ładowni zebranym łupem.

3. Obcy. Na razie spotkałem trzy rasy, ze wszystkimi jestem za pan brat, ale wiem, że w kosmosie czai się jeszcze sześć nieodkrytych nacji. Spotkania z obcymi opierają się zwykle na swoistej zgaduli. Nowopoznana istota stawia przed nami jakiś problem, a my musimy coś wybrać, odpowiednio zareagować. Okraszone to jest ciekawym i stylowym opisem z formie przypominającej narrację z mówionego RPG. Im lepiej znamy język danego gatunku tym łatwiej nam wybrać odpowiednią odpowiedź i tym bliżej jesteśmy otrzymania nagrody.

4. Mechanika latania. Nie można się rozbić. Można za to szybko, łatwo i przyjemnie ślizgać się ponad powierzchnią planety wypatrując dochodowych złóż albo instalacji planetarnych obcych. W zasadzie to jest główna mechanika gry – podlatywanie od znaleziska do znaleziska, zbieranie lub aktywowanie wszystkiego w okolicy i ruszamy dalej. Co jakiś czas trzeba zatankować pojazd więc musimy pamiętać o zebraniu naręcza plutonu, który na każdej z planet występuje dosyć obficie w formie czerwonych kryształów.

5. Crafting oraz rozwój ekwipunku. Opcji jest bardzo dużo, posiadamy ograniczoną liczbę slotów, które możemy wypełniać odpowiednimi rozszerzeniami. A to szybsze przeładowanie broni, a to tarcze właściwe dla utrapień lokalnej atmosfery. Zbieranie lub skupowanie zasobów potrzebnych do wykonania danego ulepszenia czy przedmiotu to główne zadanie - narzucone nam nie przez grę, a poprzez naturalne pragnienie ciągłego rozwoju.

To co najgorsze:

A. Brak klasycznej narracji, opowieści, która by nas ciągnęła dalej i dalej. Początkowo wydawało mi się, że to zaleta, szybko uciekłem ze ścieżki Atlasa aby podążać własną dróżką. Niestety droga musi mieć albo ciekawy cel albo interesujące punkty pośrednie. Cel w NMS jest bardzo, przebyłem zaledwie 1/170 trasy. Końca nie widać.

B. Technikalia. Dzięki tej grze dowiedziałem się, że opcja „Uruchom konsolę ponownie” jest jednak do czegoś przydatna. Gra zawiesza mi się średnio co 3-4 godziny. Czasami jest to ekran ładowania, czasami skok w nadprzestrzeń, a czasami robi to bezczelnie kiedy w plecaku mam 20 stacków drogocennego Emerylu. Potrafi wkurzyć, ale trzeba przyznać, że stany zapisywane są dosyć często i łatwo, więc aż takiego problemu w tym nie widzę. Mam nadzieję że uda się z tym szybko uporać.

C. Mnogość technologii, które już znamy. Chyba wolałbym od razu widzieć, że terminal dający technologię jest już zużyty albo zepsuty, a nie dostać po raz dwudziesty jakiś podstawowy schemat na wzmacniacz lasera.

D. Planety nie posiadają zróżnicowanych biomów. Wielka szkoda, bo mogło by to znacznie urozmaicić rozgrywkę, szczególnie poszukiwania nowych gatunków właściwych dla danego biomu. Nie ma też zróżnicowanej grawitacji, a gołym okiem widać, że planety różnią się masą od swoich księżycy. Pasowało by wprowadzić też stałą relację pomiędzy wylosowanymi warunkami środowiskowymi a tym co na powierzchni planety. Dziwią lodowato zimne albo toksyczne planety, po których powierzchni przechadzają się stada roślinożerców.

E. Najgorsze doświadczenie związane z NMS to fala hejtu jaka wylewa się z każdego zakamarka Internetu. Winić za to można twórców i marketingowców, ale przeanalizujmy fakty. Mamy unikalną grę, tytuł jakiego nie było. Gra jest ładna, jest w miarę sprawna, daje przyjemność. Niestety nie jest to tytuł dla każdego, ale czy są w ogóle tytuły dla każdego gracza? Kolejna sprawa to cena, odnoszę wrażenie, że gra jest znienawidzona bo taka droga. Tak, ja też powinienem dzielić się z całym światem tezami, że Ferrari to wyjątkowo słabe auto bo niby takie drogie, a mimo to przez moją miedzę za nic w świecie nie przejedzie. Nie lubisz spokojnej eksploracji to wróć to WOW, LOL, FIFY czy co tam sobie grasz. NMS to gra dla marihuanistów.

F. Dla udanej gry mile widziany, a nawet potrzebny, jest tetrahydrokannabinol. Odpowiednie dawki tej substancji pozwalają bezkrytycznie oddać się wylosowanym światom. Tempo jest spokojne, przeloty bywają długie, elementy zręcznościowe są banalne (walka jest naprawdę prosta, ale może to dlatego, że w drodze do centrum przebyłem dopiero niecały milion lat świetlnych). Lekkie otumanienie wspomnianą substancją to jak przejście na poziom trudności „very hard”. Ciężko np. czasami spamiętać jakiego pierwiastka akurat się poszukuje etc. Poza tym można bez mrugnięcia okiem łykać tezy o tym, że żyjemy we fraktalnej symulacji. Oczywiście samo w sobie to nie jest wielką wadą, ale wiecie: artykuł 62 ustęp 1.

2016-08-16 13:45:03

skomentuj

Drugi dzień gry i drugi raz kiedy nie mogłem się późną nocą oderwać od pogoni za "jeszcze jedną planetą"

Drugi dzień gry i drugi raz kiedy nie mogłem się późną nocą oderwać od pogoni za "jeszcze jedną planetą". Na szczęście (sic!) gra co jakiś czas się zawiesza, zdarzyło mi się to już cztery razy. Stanowi to wspaniały asumpt by przenieść się do łóżka i tam planować dalszą podróż, mając inwentarz swojego statku w ciągłym powidoku.

Dziś tylko galeria, ale za to z opisami.

2016-08-12 07:04:12

skomentuj

Najbardziej bałem się, że nie będzie mi się chciało zwiedzać tych wszystkich unikalnych i egzotycznych światów, że twórcy, skupieni na techniczno-magicznej warstwie gry, spierniczą to co najważniejsze

Najbardziej bałem się, że nie będzie mi się chciało zwiedzać tych wszystkich unikalnych i egzotycznych światów, że twórcy, skupieni na techniczno-magicznej warstwie gry, spierniczą to co najważniejsze. Nic z tych rzeczy.

Pierwsze dziesięć planet przeleciałem po łebkach - był zimne, skaliste i umiarkowanie martwe. Dopiero w trzecim układzie planetarnym trafiłem na zielony glob z nietoksycznymi morzami i całym mnóstwem istot żywych. Leciałem nisko nad lądem, w stronę zachodzącego słońca, wypatrywałem oznak aktywności istot inteligentnych. Co jakiś czas lądowałem aby obejrzeć ruiny i ewentualnie zatankować kanister z plutonem. Kto by pomyślał, że nauka języka obcej rasy może być jednym ze skuteczniejszych motorów do zwiedzania algorytmicznych światów?

Eksperyment się udał. Pomimo dość dużego ruchu na niebie, szczególnie w pobliżu stacji kosmicznych, gracz czuje się tak samotnym jak to tylko możliwe, szczególnie gdzieś na dnie jaskini na planecie zapomnianej przez algorytmy kreacji. Motywem działania nie jest górniczo-kupiecka przedsiębiorczość, a pragnienie zglebienia odwiecznej tajemnicy - po co tu wszyscy jesteśmy i dokąd zmierzamy.

Najtrudniejszym elementem początkowego etapu gry jest obsługa inwentarza. Upierdliwe wydaje się upychanie wszelkich znalezionych na powierzchni planety bogactw w kilkunastu kieszonkach kombinezonu. Podczas pierwszego dnia eksploracji odkryłem już trzy dodatkowe kratki inwentarza, jest więc nadzieja, że można go rozbudować jeszcze bardziej.

Tyle na szybko, te 8 godzin, które wczoraj spędziłem z NMS to stanowczo zbyt krótko by wydawać jakieś poważniejsze orzeczenia.

2016-08-11 07:47:29

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-02-19

Niewielu z nas chodzi jeszcze po tym świecie. Może kilkunastu. Połowa kuśtyka, reszta porusza się na wózkach, wszyscy zaś dawno przekroczyli setkę

2014-06-06

Kto nie widział najnowszego trailera trzeciego Wiedźmina ten lama. No ale wybaczam - w piątki bywam pobłażliwy

2014-04-10

[Opisane zdarzenia miały miejsce dwadzieścia lat plus sześć dni temu.] Początkiem lat 90-tych Studio Bethesda Softworks zbijało tanią popularność na grach pokroju hokejowych symulatorów firmowanych nazwiskiem W