HZD już dawno skończone ale wciąż chodzi mi głowie jeden temat

HZD już dawno skończone ale wciąż chodzi mi głowie jeden temat. Zwyczaje żywieniowe.

Nasza bohaterka może uzupełniać swój poziom zdrowia na dwa sposoby. Pierwszy i podstawowy ma charakter w pełni wegański. Polega na zbieraniu leczniczych ziółek, które w razie potrzeby możemy sobie spokojnie przeżuwać. Tym prostym sposobem zamieniamy biomasę na żywotność Aloy w stosunku 1:1. Metoda jest wydajna, tania i stymulująca do długich spacerów, pośród leśnych ruczajów, w poszukiwaniu najbardziej wartościowych gatunków roślin i grzybów. Niestety praktyka uczy, że starcia z silniejszymi przeciwnikami wymagają mocniejszych apteczek. Te wykonamy z mięsa. Eliksiry w Horizon leczące są po prostu różnymi odmianami rosołu. Bez makaronu.

Tyle o Aloy. Co na stołach jej pobratymców? Nie zdziwił mnie powszechny widok pieczystego w osadach i posterunkach plemienia Nora. Dzików, królików, indyków czy gęsi jest w tym świecie pod dostatkiem, a każdy człłowiek biega z łukiem. Sprawa oczywista, że białko zwierzęce będzie filarem jadłospisu.
Zaskoczyło mnie jednak to co można zobaczyć na stołach Nora. Okazuje się, że nie tylko pieczyste, myśliwi dywersyfikują jadłospis. Mamy kukurydzę, rośliny strączkowe, dynie, pory, cebulę, owoce, przyprawy – nie umarł bym tam z głodu. Dieta plemienia zaintrygowała mnie do tego stopnia, że zacząłem przeczesywać Obręcz w poszukiwaniu pól uprawnych. Niestety – nie znalazłem ani jednego poletka, żadnych przejaw kultury rolniczej. Zbieractwo? Być może, ale skoro tak to w otwartym świecie musielibyśmy trafiać czasami na kępę kukurydzy czy głowę dyni. Mi się nie udało.

Dotarłem w końcu do Południka – kulturowej stolicy tamtego świata. Jakże mnie ucieszył widok olbrzymich upraw zlokalizowanych na podgrodziu. Rozległe, nowocześnie irygowane, ciekawie zaprojektowane i bardzo zróżnicowane farmy królewskie mogą wyżywić naprawdę sporo ludzi. Jednak czy wyobrażacie sobie aby półdzicy Nora kupowali roślinną żywność od wysoko rozwiniętej kultury Carja? Coś mi tu nie pasuje – po pierwsze odległość, po drugie wspólna, dość gorzka historia, po trzecie poważnie zaburzona prakseologia przedsięwzięcia.

Tak widzę gry.

2017-04-13 09:04:27

skomentuj

"To świt, to zmrok To świt, to zmrok I już tyle lat Coś rodzi się i coś przemija Ale zostanie po nas ślad" Wczoraj jak robiłem tego time lapsa to wymyśliłem sobie, że ukwiecę go cytatem ze "Skrzypka na dachu"

"To świt, to zmrok
To świt, to zmrok
I już tyle lat
Coś rodzi się i coś przemija
Ale zostanie po nas ślad"

Wczoraj jak robiłem tego time lapsa to wymyśliłem sobie, że ukwiecę go cytatem ze "Skrzypka na dachu". Miało być o wschodach i zachodach, tak dosłownie, a okazuje się, że Sheldon Harnick w kobiecym refrenie oddał pełnię atmosfery jaka towarzyszy nam podczas zmagania się z wątkiem głównym gry Horizon Zero Dawn.

Pisałem to dwieście razy, ale powtórzę raz jeszcze: na co dzień uważam się za rasowego turystę gier video i wyszukiwanie widoczków stawiam zwykle znacznie wyżej niż przeżywanie historii głównych bohaterów. Z HZD mam problem - nie mogę się oderwać od kolejnego odcinka historii Aloy. Wykonuję co prawda misje poboczne, ale nie zagłębiam się w wyzwania łowieckie, zbieractwo czy przetrząsanie okolic każdej kupki zmurszałego betonu w poszukiwaniu śladów przeszłości.

Na trzy misje przed końcem fabuły mogę powiedzieć tyle, że świat Horizon jest wyjątkowo wiarygodny, konsekwentny i spójny. Odpowiedź na podstawowe pytanie: "skąd się wzięły te wszystkie maszyny i dlaczego chcą nas zjeść?" jest w pełni satysfakcjonująca. Cała otoczka również nie pozostawia zbyt wiele miejsca na krytykę, zarówno merytoryczną jak i dramaturgiczną.

Przyznam się do jeszcze jednej rzeczy - zamiast kłusować na Biegunie po tym zróżnicowanym i pięknym świecie wolę użyć pakietu szybkiej podróży. Aby tylko móc prędzej dowiedzieć się więcej.

2017-03-31 07:18:25

skomentuj

Nie ma zbyt wielu gier, w których protagonistka wywodzi się ze społeczności matriarchalnej

Nie ma zbyt wielu gier, w których protagonistka wywodzi się ze społeczności matriarchalnej. Nasza Aloy, żyje na terenie plemienia Nora, co prawda jest wyrzutkiem i nie ma pełni praw obywatelskich, ale uznaje zwierzchnictwo matron. Mamy tutaj ciekawy mariaż struktur społecznych właściwych dla paleolitycznych grup łowiecko-zbierackich z charakterystyczną dla wieków średnich organizacją militarno-religijną. Matrony wydają rozkazy wojsku, stanowią prawo cywilne, obyczajowe, jednocześnie są naturalnym nawiązaniem do kultu płodności i matki ziemi. Z pewnym rozczarowaniem obserwowałem jednak sylwetki matron - chude babinki w niczym nie przypominały otyłych Wenus z paleolitu.

W chatach i zagrodach plemienia Nora panuje pełny egalitaryzm. Płcie nie są przyporządkowane do zawodów, na szlakach równie często widzimy wojowniczki jak i wojowników. Kupcy czy rzemieślnicy również są zdywersyfikowani płciowo wg naturalnego parytetu. Jednocześnie jest to skrajnie konserwatywna społeczność w której najdrobniejsze przejawy wolnomyślicielstwa karane są wykluczeniem z plemienia. Podobna kara przysługuje za kradzież, morderstwo, nadepnięcie niepoświęconej ziemi czy nawet podejrzane urodzenie.

W opozycji do żyjących blisko ziemi Nora mamy patriarchalne plemię Carja. W kronikach królestwa można wyczytać, że ci wpatrzeni w słońce budowniczowie wspaniałych miast wywodzą się z Nora. Wiele lat temu złamali jedno z miliona tabu i byli zmuszeni do opuszczenia świętej ziemi matron. Wyewoluowali w stronę społeczeństwa kastowego, zaawansowanego rolniczo i inżynieryjnie, targanego konfliktami wewnętrznych frakcji, problemami z sukcesją oraz z rozswawolonymi aspiracjami kleru. Inspiracją z pewnością były pierwsze cywilizacje międzyrzecza Eufratu i Tygrysu. Jak będziecie mieli okazję zerknijcie na ornamenty obecne na szatach kapłanów czy samego króla - to jakby stylista Majów wpadł na katalog schematów drukowanych płytek z elektroniką.

Trzecią z dużych kultur obecnych w grze Horizon Zero Dawn są Oseramowie, jeśli miałbym przyłożyć do nich jakąś kliszę to najwłaściwszą wydają się krasnoludy z klasycznego fantasy. Co prawda Oseramowie fizycznie są ludźmi, ale kochają stal, kowalstwo, hutnictwo i wszelkie mechanizmy. Okolice ich osad wyglądają niczym Isengard po uprawomocnieniu się Lex Szyszko. To własnie pośród tych prostolinijnych szujów, sprzedawczyków i kuglarzy Aloy odnajduje przyjaciela, który często będzie jej towarzyszył w wątku głównym fabuły. Jednak prawdziwe iskierki pojawiły się podczas mojej rozmowy z królem Avadem :)

Dopiero 37% gry na liczniku, a ja już zaczynam sobie przedłużać przyjemność poprzez zmniejszanie dawek dziennych.

2017-03-24 10:01:14

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2016-05-26

Kto zabił Laurę Palmer? W Life is Strange trzeba zagrać choćby dla samej przyjemności rozczytywania popkulturowych nawiązań i cytatów

2014-04-14

Miniony weekend może nie był permanentnie ekstatycznym świętem Skyrima, ale udało się osiągnąć kilka założonych celów

2015-02-09

I po weekendzie. Skusiłem się i ściągnąłem betę Battlefield Hardline. Ile czasu zajęło mi granie? A) nawet tego nie włączyłem, B) przerwałem rozgrywkę w połowie pierwszej operacji, C) wkręciłem się, kupuję pełną wersję! Nagrodą w konkursie jest duży spoiler z Dying Light, która zgodnie z przewidywaniami zrobiła się teraz nieco trudniejsza