Same spoilery na temat Horizon Zero Dawn

Same spoilery na temat Horizon Zero Dawn. Uciekać!

Poza oczywistą frajdą z walki, eksploracji i rozwijania postaci HZD zdobył moje uznanie fabułą. Jest to prawdopodobnie jedna z najlepszych historyjek na jakie można trafić w wydanych ostatnio grach z otwartym światem. Stanowi doskonały przykład na to, że nawet klasyczna ubi-game może snuciem swej własnej opowieści skutecznie odciągać gracza nawet od doskonałych mechanik walki i wspaniałych krajobrazów.

Udał się świat twórcom z amsterdamskiego studia Guerilla Games. Wyszli od naszej cywilizacji, wyposażyli ją w zdolność do konstruowania samowystarczalnych energetycznie i samoreplikowalnych robotów, które w wyniku niefortunnego, jak zawsze, czynnika ludzkiego zmieniły się z wiernych służących w śmiertelnych wrogów. Typowy Skynet.

Tym razem jednak pomysł na unicestwienie zmyślnych maszyn był inny. Postanowiono odciąć je od paliwa, a że była nim biomasa - to jedynym sensownym rozwiązaniem było wywołanie katastrofy ekologicznej, która zniszczy życie na naszej planecie. Proste jak drut wyjęty z truchła Czujki.

Oczywiście inżynierowie nie zadowolili by się pyrrusowym zwycięstwem nad maszynami i opracowali plan introdukcji życia na jałową Ziemię. Maszyny służyły do terraformowania zdegradowanej planety, po tym etapie miał nastąpić kontrolowany wylęg innych form żywych – wszystko to w perspektywie setek lat.
Największe wrażenie w grze zrobił na mnie właśnie ten projekt, swoiste spauzowanie ludzkiej historii, zapisanie dorobku do pliku ‘save game” i odtworzenie w zupełnie nowym środowisku, kilkaset lat później. Szczególnie ekscytuje mnie myśl o idei zaprojektowania tak rozległego i absurdalnie złożonego systemu nie w sposób kompletny tylko poprze nakreślenie wstępnych ram i nadanie mu ruchu w oczekiwanym kierunku. System zbudował się sam, a nad całością czuwała GAIA – sztuczna inteligencja wyposażona w osobowość i emocje. Projekt wypalił tylko dlatego, że inżynierka, która opracowała GAIE, zadbała, aby jej podopiecznej zależało. Tylko tyle i aż tyle.

Z procesem zaszczepiania idei życia wiąże się piękna historia, którą poznajemy w epilogu. Ta o doświadczeniach z elektrycznością sześcioletniej Elisabety Sobeck, pożarem sosny i wykładem o filarach humanizmu. O narodzinach człowieka.

2017-04-14 09:53:17

skomentuj

HZD już dawno skończone ale wciąż chodzi mi głowie jeden temat

HZD już dawno skończone ale wciąż chodzi mi głowie jeden temat. Zwyczaje żywieniowe.

Nasza bohaterka może uzupełniać swój poziom zdrowia na dwa sposoby. Pierwszy i podstawowy ma charakter w pełni wegański. Polega na zbieraniu leczniczych ziółek, które w razie potrzeby możemy sobie spokojnie przeżuwać. Tym prostym sposobem zamieniamy biomasę na żywotność Aloy w stosunku 1:1. Metoda jest wydajna, tania i stymulująca do długich spacerów, pośród leśnych ruczajów, w poszukiwaniu najbardziej wartościowych gatunków roślin i grzybów. Niestety praktyka uczy, że starcia z silniejszymi przeciwnikami wymagają mocniejszych apteczek. Te wykonamy z mięsa. Eliksiry w Horizon leczące są po prostu różnymi odmianami rosołu. Bez makaronu.

Tyle o Aloy. Co na stołach jej pobratymców? Nie zdziwił mnie powszechny widok pieczystego w osadach i posterunkach plemienia Nora. Dzików, królików, indyków czy gęsi jest w tym świecie pod dostatkiem, a każdy człłowiek biega z łukiem. Sprawa oczywista, że białko zwierzęce będzie filarem jadłospisu.
Zaskoczyło mnie jednak to co można zobaczyć na stołach Nora. Okazuje się, że nie tylko pieczyste, myśliwi dywersyfikują jadłospis. Mamy kukurydzę, rośliny strączkowe, dynie, pory, cebulę, owoce, przyprawy – nie umarł bym tam z głodu. Dieta plemienia zaintrygowała mnie do tego stopnia, że zacząłem przeczesywać Obręcz w poszukiwaniu pól uprawnych. Niestety – nie znalazłem ani jednego poletka, żadnych przejaw kultury rolniczej. Zbieractwo? Być może, ale skoro tak to w otwartym świecie musielibyśmy trafiać czasami na kępę kukurydzy czy głowę dyni. Mi się nie udało.

Dotarłem w końcu do Południka – kulturowej stolicy tamtego świata. Jakże mnie ucieszył widok olbrzymich upraw zlokalizowanych na podgrodziu. Rozległe, nowocześnie irygowane, ciekawie zaprojektowane i bardzo zróżnicowane farmy królewskie mogą wyżywić naprawdę sporo ludzi. Jednak czy wyobrażacie sobie aby półdzicy Nora kupowali roślinną żywność od wysoko rozwiniętej kultury Carja? Coś mi tu nie pasuje – po pierwsze odległość, po drugie wspólna, dość gorzka historia, po trzecie poważnie zaburzona prakseologia przedsięwzięcia.

Tak widzę gry.

2017-04-13 09:04:27

skomentuj

"To świt, to zmrok To świt, to zmrok I już tyle lat Coś rodzi się i coś przemija Ale zostanie po nas ślad" Wczoraj jak robiłem tego time lapsa to wymyśliłem sobie, że ukwiecę go cytatem ze "Skrzypka na dachu"

"To świt, to zmrok
To świt, to zmrok
I już tyle lat
Coś rodzi się i coś przemija
Ale zostanie po nas ślad"

Wczoraj jak robiłem tego time lapsa to wymyśliłem sobie, że ukwiecę go cytatem ze "Skrzypka na dachu". Miało być o wschodach i zachodach, tak dosłownie, a okazuje się, że Sheldon Harnick w kobiecym refrenie oddał pełnię atmosfery jaka towarzyszy nam podczas zmagania się z wątkiem głównym gry Horizon Zero Dawn.

Pisałem to dwieście razy, ale powtórzę raz jeszcze: na co dzień uważam się za rasowego turystę gier video i wyszukiwanie widoczków stawiam zwykle znacznie wyżej niż przeżywanie historii głównych bohaterów. Z HZD mam problem - nie mogę się oderwać od kolejnego odcinka historii Aloy. Wykonuję co prawda misje poboczne, ale nie zagłębiam się w wyzwania łowieckie, zbieractwo czy przetrząsanie okolic każdej kupki zmurszałego betonu w poszukiwaniu śladów przeszłości.

Na trzy misje przed końcem fabuły mogę powiedzieć tyle, że świat Horizon jest wyjątkowo wiarygodny, konsekwentny i spójny. Odpowiedź na podstawowe pytanie: "skąd się wzięły te wszystkie maszyny i dlaczego chcą nas zjeść?" jest w pełni satysfakcjonująca. Cała otoczka również nie pozostawia zbyt wiele miejsca na krytykę, zarówno merytoryczną jak i dramaturgiczną.

Przyznam się do jeszcze jednej rzeczy - zamiast kłusować na Biegunie po tym zróżnicowanym i pięknym świecie wolę użyć pakietu szybkiej podróży. Aby tylko móc prędzej dowiedzieć się więcej.

2017-03-31 07:18:25

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2013-06-18

Nikt dzisiaj nie powie, że nie lubi starych gier. Wyjątkowo trendy jest grać lub chociaż rozmawiać o 8 czy 16-bitowym gamingu

2015-12-17

Minęło 48 godzin bez grania w Fallouta 4. Od dwóch dni nie potrafię się na niczym skoncentrować, ale jednocześnie nie chcę zbyt szybko odłożyć tej gry na półkę

2015-09-17

Prawda, że ładne krajobrazy można ustrzelić w Mad Maksie? Ma on sporo wspólnego z Driveclub