Ostatni treściwy post dodałem ze dwa miesiące temu

Ostatni treściwy post dodałem ze dwa miesiące temu. Niby wciąż gram, ale przeszedłem najpoważniejszy od lat kryzys czerpania przyjemności z tej rozrywki. Zdarza się. Człowiek przepracowany, wysypu ponadprzeciętnych gier nie widać, pojawiają się za to nowe, całkowicie analogowe pasje.
W telegraficznym skrócie wyglądało to tak. Pogrywając regularnie w Gwinta, kończąc sympatyczną przygodę w Tales from the Borderlands i lekko odbijając się od Wojny Światowej w Battlefield 1 dotarłem do punktu pod tytułem Syberia 3. Jako fan serii nie mogłem pominąć, ale powiem otwarcie żałuję tego zakupu. Gra ma dwie wady – jest archaiczna i stanowczo zbyt prosta. Nie wiem czy skończę.

W tym roku czekałem, tak naprawdę, na dwie gry. Kontynuację RDR, która została przeniesiona na następną wiosnę oraz na wspomnienie z młodości – Elite Dangerous. Podejrzewałem, że jako zmanierowany gracz konsolowy mogę nie mieć tego samego świeżego podejścia do space sim co 20 lat temu, kiedy grałem w Frontier: Elite II. Mieszkający na polskiej prowincji nastolatek, z miernym angielskim i brakiem dostępu do Internetu, dostał wspaniałą pomoc naukową w postaci „żółtych stron” miesięcznika Gamler. Wykułem pozornie prosty interface gry, opanowałem tanie i dalekie skoki przez wormhole ale nade wszystko lubiłem ustawić się gdzieś na skraju układu planetarnego, przyspieszyć upływ czasu i obserwować taniec planet i gwiazd.

Od dwóch tygodni gram w Elite Dangerous. Gram to jest mało powiedziane, ja jestem komandorem Panem Kaszlem, który przemierza lata świetlne pustki w swoim niedoinwestowanym i odrapanym Viperze Mk III.

Początkowo jedyną sensowną opcją na zarabianie pieniędzy w ED jest kurierka. Nie wymaga ładowni, brak negatywnych konsekwencji bumelki, gaże są niskie - tak jak ryzyko oraz stopień skomplikowania misji. Potem doszły zadania rozpoznawczo ratownicze – zwykle było to poszukiwanie sygnału SOS rozbitego statku i odzyskanie z niego kluczowych danych. Tu już robi się ciekawiej, bo nigdy nie wiadomo gdzie właściwie ten statek się znajduje (układy zwykle są pełne nadawanych sygnałów awaryjnych) oraz kogo zostaniemy na miejscu. Miałem taką sytuację, że zamiast rozbitego frachtowca zobaczyłem pirata i jego stanowcze ultimatum. Na szczęście miałem na myto.

Naturalną dla wielu graczy drogą, na tym etapie gry, byłoby uciułanie funduszy na większy statek transportowy i rozpoczęcie kariery handlarza/przemytnika. Do tego mi się nie pali, może jak będzie mnie stać na naprawdę duże statki, na razie widzę w kosmosie nieco inne miejsce dla siebie. Pragnę śmiało kroczyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek.

Zostałem odkrywcą, Magellanem XXXIV wieku. Z zapamiętaniem oddaję się długim i samotnym misjom rozpoznawczym, podczas których skanuję układy, badam składy ciał niebieskich przy okazji penetrując pozostawione tu i ówdzie wraki. Okazuje się, że wnikliwy skan obfitego w planety i księżyce układu to zastrzyk finansowy pozwalający na zakup sześciopaka z Sidewinderami (czyli statkiem kosmicznym jakim gracz dysponuje na początku rozgrywki). Da się żyć.

Jak mi się znudzi to się zaciągnę do marynarki. Albo zostanę górnikiem. Albo taksiarzem. Jeszcze tak do końca nie wiem - przede mną wszechświat możliwości.

2017-07-20 07:21:11

skomentuj

Absolutnie wolna niedziela

Absolutnie wolna niedziela. Od wszystkiego. Myślisz, że ograsz co to nierozpoczęte, przeczytasz niedoczytane i tak dalej. Nic z tego.
Wypatrzyłem betę Gwinta w dziale free2play w sklepiku na Playstation 4. Wróciły wspomnienia - ileż to zgranych talii, kłótni z karczmarzami, ileż to już za mną wygranych partii? Przyznaję po raz wtóry, zdarzało mi się (często!) odpalać Wiedźmina 3 tylko po to żeby grać w karty.

Każdy z gwinciarzy wychowanych na karciance osadzonej w grze RPG będzie się od samego początku czuł bardzo swobodnie. Fundamenty Gwinta się nie zmieniły. Zmieniły się za to detale i to tak licznie, że odkrywanie każdego nowego elementu jest bardzo wciągające.

Nowe karty, nowe czary, nowi bohaterowie, a przede wszystkim zupełnie świeże mechaniki, zagrania i premie. Zasiadłem do tematu po staremu, budując naszpikowaną szpiegami i manekinami klasyczną talię Królestw Północy. Szybko okazało się, że te ulubione zagrywki sprzed lat nie są już skuteczne, o wiele lepiej jest budować super-samo-nakręcającą się pierwszą linię rycerstwa. Ciekawe, że Królestwa Północy są najrzadziej wybieraną talią w rozgrywkach sieciowych. Stawia na nią zaledwie 11% graczy. Nawet gracze z rangą dużo wyższą od mojej skrupulatnie analizowali co znaczą niektóre rzucane przeze mnie karty. Zabijanie ćwieka lepszym to bardzo miłe uczucie.

Wczoraj rozegrałem 30-40 pojedynków. Ile dziś?

2017-06-12 09:04:25

skomentuj

Wczorajsza zapowiedź Destiny 2 uświadomiła mi, że w tym roku raczej nie właduję się w kolejny heroinopodobny ciąg z grą MMO

Wczorajsza zapowiedź Destiny 2 uświadomiła mi, że w tym roku raczej nie właduję się w kolejny heroinopodobny ciąg z grą MMO. Kluczowym dla mnie momentem trailera jest pojawienie się trzech dziarskich husarzy. Zastanawiam się jaką funkcję moga pełnić te skrzydła w świecie rycerzy Sci-Fi. Czy służą do płoszenia konnicy wroga, kiedy to alamuniowe blaszki terkocą na wietrze podczas szarży? Czy może projektował je jakiś artysta wychowany na bohaterach z gier MOBA? Może to anteny? Albo product placement rodzimego supersamochodu Arrinera Hussarya?

Nie mam pojęcia, ale czuję, że kamień spadł mi z serca. Nie muszę tego wiedzieć.

2017-05-19 07:15:09

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-02-06

Stare Miasto, Stare Miasto, Wiernie Ciebie będziem strzec, Mamy rozkaz Cię utrzymać, Albo w gruzach twoich lec: Witamy w krainie, W której Zombie ginie! Jak widać poczyniłem pewne postępy w fabule

2015-04-23

W GTA V gram od 582 dni, czyli prawie 20 miesięcy. Skończyłem dwa razy fabułę, uzyskałem 100% gry w grze

2016-03-16

Miał się tutaj dzisiaj pojawić tekst o moich perypetiach w Dark Zone. Niestety nie zdążyłem i raczej mi się to dzisiaj nie uda ponieważ nagrywamy z Kolega Literat kolejny podcast