Horrory lubiłem jedynie jako

dziecko. Pamiętam kilka tytułów z czasów magnetowidów i kaset przewijanych na koniec pierwszego filmu. Prawdopodobnie w większości przypadków były to produkcje Wesa Cravena. Prawdopodobnie dzisiaj nie wytrzymał bym przy nich kwadransa.
Jako eksfan horrorów, a bieżący fan nowomodnych przygodówek, zwanych przez zgorzkniałych starców „symulatorami chodzenia”, zafundowałem sobie Until Dawn. Jutro czekam na kuriera. Będzie się działo.

skomentuj