Nie pamiętam kiedy ostatnio jakaś nowa domowa

technologia użytkowa zrobiła na mnie podobne wrażenie. Może płaskie telewizory HD? Może pierwszy iPhone?
Wyobrażam sobie, że za kilka lat sprzątnę graty ze stolika w salonie, założę HoloLens i zacznę grać w Dungeon Keepera, Company of Heroes albo SimCity. Przede mną pole gry – w pełni skalowalne, obracalne, trójwymiarowe. Pełne życia. Jednocześnie, bez zdejmowania gogli i odrywania się od gry, będę mógł przekąsić fistaszka i zapić piwem. Zagadać do żony albo psa. Może nawet pogłaskać kota. Wirtualna półrzeczywistość Microsoftu przemawia do mnie o wiele bardziej niż Oculusy czy Morpheusy. Nie mogę się doczekać.

skomentuj