Nauczyłem się w końcu grać w

Gwinta. Przyznam, że początki miałem bardzo trudne, olałem temat. Nie skupowałem kart, nie wygrywałem nowych. Teraz, kiedy płatanie utopców już nie jest wyzwaniem pomyślałem, że to najwyższy czas by zająć się wiedźmińską karcianką.

Googlnąłem za „gwint wiedźmin poradnik” i już wiem wszystko. Nie miałem kukieł – manekinów – najciekawszych kart w talii królestw północy. Można, za ich pomocą, zdejmować z pola bitwy inne kary, przegrywając rundę, ale i znacznie poprawiając swoje szanse w dwóch kolejnych. Pucharki przybywajcie!

Wczoraj zostałem mistrzem pięściarstwa. Jeszcze nie arcymistrzem, bo czeka mnie kariera zawodowa, ale pokonałem Olafa. Było to zaskakujące przeżycie – na tyle mi się spodobało, że dla wprawy powtórzyłem ta akcję – z tym, że nie na arenie, a w lesie.

skomentuj