Przygodę z Shadow of Mordor uważam za

zakończoną. Właśnie zaliczyłem platynowe trofeum. Ostatnim osiągnięciem było doprowadzenie do stanu, w którym pokonuję wszystkich pięciu wodzów. W międzyczasie nikt nie może ich zastąpić. Po szefostwie urukowej hałastry zostały jedynie truchła, gniją sobie spokojnie na podwyższeniach widocznych w głębi ekranu.

Rozpędziłem się i oczyściłem plac boju do tego stopnia, że aktualnie na moim sejwie nie ma ani jednego kapitana. Całkowity brak pretendentów. Ziemia Haradu usłana jest jedynie nikomu niepotrzebnymi runami.

Było to wyczerpujące 50 godzin. Początkowo ciągle dostawałem lanie – w swoim stylu nie czytałem porad posuwanych przez grę. Ja sam, ja sam. W końcu nauczyłem się grać i wygrałem. Frodo – reszta należy do ciebie chłopaku!

skomentuj