Całkiem fajna gra z tego

Destiny. Momenty były.

Zupełnie nie rozumiem dlaczego ta gra ma na Metacritic ocenę niższą o średnio 10-20 punktów od poprzednich dzieł studia Bungie czyli serii HALO. Na wzór rasowych polityków wypowiadam się, nie mając pełnego rozeznania w temacie. Czym w końcu jest piąty poziom postaci który udało mi się wczoraj zdobyć?

Jednak każdy po tych dwóch godzinach dema powinien mieć wyrobione zdanie – czy chce grać dalej, czy kasuje w trudzie i znoju ściągnięte pliki. Z przyjemnością dokończę wszystkie misje udostępnione za darmo przez developerów i wbiję 7 level – maksymalny poziom postaci jaki można osiągnąć w trakcie pięciu ziemskich misji oraz po jednym, trzyosobowym rajdzie.

Polubiłem podskok z dopalaczem a’la mini-jetpack, szybkie i wygodne przywołanie skutera przypominającego 74-Z z Powrotu Jedi, mnogość broni, pancerzy oraz zastosowany model obrotu tymiż. Nade wszytko jednak spodobał mi się świat, drobiazgowy, nextgenowy, ciekawy i postapokaliptyczny, a do tego po prostu ładny.

Największa wartość Destiny to do perfekcja w stymulowaniu przyjemności jaka płynie ze współdziałania. Nie do przecenienia jest nawet chwilowa więź rodząca się do przypadkowo spotkanego gracza, z którym los połączy nas wspólnym celem. Mogę tylko sobie wyobrazić co dzieje się z dobrze znaną i taktycznie ułożoną ekipą jednej gildii.

skomentuj