Ostatnie kilka miesięcy to dla mnie wejście w

inny świat. Nieskrępowana fascynacja tym, czym do tej pory trochę gardziłem. Całkowite przewartościowanie priorytetów gracza – poszedłem w żywioł MMO zamiast stetryczałego sanboksowania w otwartych światach. Przy okazji nauczyłem się co to znaczy „raszować C”, jak się nabija buffa na strajkerze, co to nerf i dlaczego nie do końca lubimy kiedy coś jest OP.

Pierwszy raz w 38-letnim życiu dałem się na poważnie wkręcić w walki PvP i co ciekawe polubiłem je. Nie jestem może mistrzem deathmatchu ale w rankingach potyczek 8×8 w Last Stand zwykle plasowałem się powyżej drużynowej średniej. Przeżyłem uzależnienie od losowych nagród i chorobliwie skrupulatne dobieranie elementów rynsztunku. Jestem innym człowiekiem.

Dzisiaj do mojej torby trafiło pudełko z pewną głośną grą. Za kilka chwil wyjdę z pracy, wrócę do dziupli, pobiorę aktualizację i znów stanę się sobą.

Witacie ponownie!

skomentuj