Nie da się ciekawie pisać o graniu w

MMO. Po prostu jest to niewykonalne. Dam wam przykład.

Wczoraj wpadła mi nowa Maska Napastnika. To część zestawu, w którym chodzę po mieście od kilku tygodni. Przez ten czas zamieniłem w nim tylko jeden element. Była to kamizelka kuloodporna panny Larae Barrett, sprzęt legendarny i to nie tylko z nazwy – daje silne premie podczas odnawiania się umiejętności. Nowa maska zaskoczyła mnie swą użytecznością do tego stopnia, że jeszcze nie wydedukowałem co w niej rolować. Jest prawie doskonała, premiuje to czego najbardziej potrzebuję czyli zdrówko. Uradowałem się i wykonałem kilka misji w stylu właściwym dla striker’a, czyli na szpicy, na flance, okrążając, będąc w ciągłym ruchu i trzymając się zawsze ekstremalnie blisko przeciwnika. W końcu to zadziałało jak trzeba, ani razu nie padłem.

Jeszcze ze trzy takie znajdźki i może zawalczę coś w końcu w Strefie Mroku. Nie ma słów, które wyrażą to jaki jestem aktualnie podekscytowany!

No i sami widzicie, kończę z tym blogiem. Takie pisanie nie ma sensu ;)

skomentuj