Gry zaangażowane

społecznie. Gry ze z góry założoną tezą. Gry z przesłaniem, gry edukacyjne, gry umoralniające. Gry uwrażliwiające.

Co czujecie, czytając te hasła? Czy to zachęca do zainteresowania się tematem? Czy ktoś chce grać w grę tylko po to, aby się czegoś dowiedzieć nowego? Czy ktokolwiek z was jest skłonny do zainteresowania się grą podejmującą temat np. edukacji o prawa człowieka, jeśli na co dzień nie zainteresowałby się tym zagadnieniem ani na sekundę? Czy gra musi posiadać przyciągający gameplay? Magnes, który przyciąga do urządzenia na długie godziny, zestaw kilku mechanik, którymi manipulowanie robi właściwą grę. Czy gra może być niczym najnowszy Black Mirror (Bandersnatch) – filmem z kilkoma ścieżkami wyboru?

No i na koniec — czy każdą grę musi dać się wygrać? Czy w tym celu można narzucić graczowi, aby był tym dobrym?
Ostatnio próbowałem grać w 12 różnych indyków podejmujących tematy budowy i zarządzania strukturami znanymi z rzeczywistego świata (uczelnia wyższa, więzienie, centrum handlowe, biurowiec, fabryka samochodów). Zastanawiam się, czy w grach symulacyjno-strategicznych, których nadrzędną cechą jest wolność kreacji i eksperymentowania z najróżniejszymi rozwiązaniami, jest miejsce na umoralnianie.

Fot. Marc Da Cunha Lopes (polecam!)

skomentuj