Wracasz z pracy, zjadasz ze smakiem obiad oglądając odcinek ulubionego serialu

Wracasz z pracy, zjadasz ze smakiem obiad oglądając odcinek ulubionego serialu. Następnie jedną ręką pijesz absurdalnie mocną kawę, a drugą sięgasz po pada i odpalasz konsolę. Znów wracasz do Division.

Dwie misje dzienne na poziomie "trudny" stanowią rozgrzewkę. Dostaniesz za nie sakiewkę żetonów feniksa, najcenniejszej z trzech walut tamtego świata. Drugą nagrodę stanowią przedmioty wypadające z bossa - szczególnie te w kolorze złotym. Następnie przychodzi misja na poziomie "ambitnym". To już nie jest dziesięciominutowy sprint pomiędzy wrogimi mobkami, te zadania stanowią zwykle spore wyzwanie, ale warto się pomęczyć - wszystko za feniksy.

Odbębnienie codziennych misji kończy się zjazdem do bazy i przeglądem zawartości plecaka. Można również obskoczyć sprzedawców i skrzynki rozsiane po budynku poczty Jamesa Farley'a. Wiadomo nie od dziś, że tylko ten handlarz na górze może mieć coś ciekawego. Co kilka misji nadchodzi czas żniw - kupka feniksów jest na tyle duża, że starczy na schemat nowych bojowych majtów czy skarpet miejskiego trapera. Kupujemy, montujemy, rekalibrujemy, przywdziewamy i wyruszamy... no właśnie nie, nie wyruszamy, bo to już koniec rozgrywki. Kolejne misje dzienne odblokują się dopiero za kilka godzin. Konsola idzie spać, a ja zastanawiam się, dlaczego tracę energię na granie z obcymi ludźmi w boleśnie powtarzalne potyczki zamiast zatopić się w bogatym i interesującym świecie Wasteland.

2016-04-20 07:33:23

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2013-11-07

To już jest koniec. Na szczęście nie mogę powiedzieć, że nie ma już nic. Zostało mi jeszcze około 30 "przypadkowych zdarzeń" i z przyjemnością je kiedyś wykonam

2015-05-14

Miałem wczoraj przyjemność gościć na wyjątkowym wydarzeniu w katowickiej Cybermachina

2017-07-23

Elite, Elite, mój ty Frontierze! (Wpis ma charakter rozwodnionej agitki politycznej, jak nie lubisz to sobie idź