Moja wielka włosko-szkocko-madagaskarska przygoda zakończyła się w piętnaście godzin po rozpoczęciu

Moja wielka włosko-szkocko-madagaskarska przygoda zakończyła się w piętnaście godzin po rozpoczęciu. Statystyki wbudowane w Uncharted 4 informują, że sterowana przeze mnie postać stała w miejscu przez ponad dwie godziny - oznacza to, że zawartość gry w grze jest nieszczególnie wysoka. Jednak kiedy już Naughty Dog daje nam sobie pograć to okazuje się, że U4 nie ma sobie równych.

Uncharted 4 jest piękne. Słyszałem głosy, że oto pierwsza nextgenowa gra została wydana 2,5 roku po premierze PS4. Intrygowało mnie to, ale nie pędziłem do sklepu. Grałem w drugą część sagi Nathana i wiedziałem czego się spodziewać. Ostatni odcinek to z pewnością najlepiej wyglądająca gra na konsolach. Do tego świetnie udźwiękowiona, cudownie napisana i wspaniale wyreżyserowana. Nie ma zbyt wielu długich i nużących potyczek na broń palną. Akcja dość często zmienia tempo, jest bardzo zróżnicowana, a lokacje bywają ogromne i do tego prześliczne.

Czy to będzie gra roku? Wątpię. To co najwyżej gra jednego weekendu, bo tyle mniej więcej potrzeba aby doświadczyć tego arcydziełka. Szczególnie kiedy lipiec nie rozpieszcza jak w tym roku. Można przechodzić jeszcze raz, szukać skarbów i innych znajdziek, ale idea gry podzielonej na etapy, a nie sandboksa, kłóci mi się z klasycznym zbieractwem. Ochota na zaglądanie pod każdy kamień w świecie gry idzie u mnie razem z absolutną persystencją inwentarza. Co prawda próbowałem wracać do etapu nr 12, nie mogłem sobie odmówić by jeszcze raz zanurkować w wodach otaczających Libertalię. Trwało to może z 20 minut. Tryb wieloosobowy też nie jakoś specjalnie jest wciągający. Nie jestem specjalistą, ale odnoszę wrażenie jego kompletnej wtórności. Dużo ciekawiej mi się skradało w multi TLOU, o The Division nie wspomnę.

Wracając do Uncharted 4. Największym atutem tego tytułu jest brak monotonii. Gra została zaprojektowana perfekcyjnie, zmiany tempa, retrospekcje, wymiany towarzyszy, poziom zagadek, rozmach map - to wszystko sprawia, że cieszy każdy ruch, każda sekunda w świecie gry. Nathan Drake przekonuje jak nigdy dotąd, jego relacja z żoną wydaje się wiarygodna, podobnie stosunek do brata. Mucha nie siada też na skoroszycie ze scenariuszem. Bardzo mi się podoba, że w grze nie występują magiczne moce, przedwieczni mutanci, naziści czy nieznane nauce minerały. Warstwa legendarno-historyczna trzyma się kupy, choć oczywiście mam świadomość, że drewniane domki na tropikalnej wyspie po 200 latach kupy trzymać się już raczej nie powinny.

Zagrać trzeba, nawet wypada, bo gra wytycza nowe standardy w dziedzinie wizualnych wrażeń. Jednak nie tego szukam w grach wideo, nie o tym będę rozmyślał przez długie tygodnie.

#Uncharted4 #aThiefsEnd #NathanDrake

2016-07-19 10:19:36

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-03-19

Pierwszy raz usłyszałem o wąsaczu podczas targów E3 w 2013 roku. Byłem wtedy pod dużym wrażeniem Dishonored, więc nasycony steampunkiem, wiktoriański Londyn również musiał mnie zainteresować

2016-03-18

Gram w The Division zaledwie od tygodnia, a już czuję zbliżający się nieuchronnie horyzont końca

2015-01-16

Destiny to jedna z bardziej polaryzujących gier ostatniego roku. Polaryzują dwa elementy: fabuła i aspekt powtarzalności