Kiedy ostatnio zdarzyło Wam się 4 razy z rzędu przejść całe demo konsolowej gry? Przyznam, że byłem dosyć sceptyczny wobec State of Decay, jednak zręcznościowa i nieco chaotyczna walka oraz liczne bugi nie zniechęciły mnie

Kiedy ostatnio zdarzyło Wam się 4 razy z rzędu przejść całe demo konsolowej gry? Przyznam, że byłem dosyć sceptyczny wobec State of Decay, jednak zręcznościowa i nieco chaotyczna walka oraz liczne bugi nie zniechęciły mnie. Z pewnością sprawię sobie pełną wersję.

State of Decay można w uproszczeniu określić jako połączenie GTA, DayZ oraz The Walking Dead (tej od Telltale). Mamy otwarty świat, pełen samochodów, domów, sklepów, mamy mechanikę zmierzającą w kierunku realizmu, która jednocześnie nie przeszkadza w radosnym miażdżeniu czaszek Zed-ów. Mamy wreszcie rozbudowany system relacji pomiędzy postaciami, grupami.

Na koniec historyjka z gry. Ugryziony członek grupy potrzebował antybiotyków. Nie wiadomo skąd je pozyskać, więc wszedłem na słusznie wysokiego, lokalnego BTS-a i rozejrzałem się po okolicy. Nie znalazłem apteki, nie znalazłem przychodni ani szpitala. Na horyzoncie pojawiła się klinika weterynaryjna. Antybiotyki to antybiotyki. Podjechałem więc do weterynarza moim czarnym, klasycznym muscle car'em i zabrałem co trzeba. Pomruk pięciolitrowego silnika V8 zaciekawił lokalnych zedów, które w naturalny sposób potrafią formować się w hordy. Taką hordę można potraktować rozpędzonym samochodem, można też wejść na dach, rzucić pomiędzy nich flarę i podpalić mołotowem. Możliwości jest zaskakująco dużo.

2013-06-21 09:05:46

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-06-01

Mój stosunek do kotów jest z grubsza podobny do tego jakie relacje z nimi ma Geralt

2017-04-15

Mój stosunek do japońskiej kultury gier video jest dosyć chłodny. Trudno mi wymienić ograne tytuły, poza cacuszkami od Uedy, wyścigami od PD oraz ostatnią grą Kojimy

2016-11-02

Kupiłem dziś bilet do New Bordeaux. Ostrzegała mnie matka, ostrzegał i wuj, ale taki jestem wygłodniały sandboksów, że pewnie mi się ta wycieczka spodoba