W zeszły piątek miałem okazję gościć na półoficjalnej premierze gry Wasteland 2

W zeszły piątek miałem okazję gościć na półoficjalnej premierze gry Wasteland 2. W skrócie wyglądało to tak: dwóch ultrasów Fallouta, rozmaite używki, nadziewane papryki oraz paski postępu. Z samego rana kumpel mi komunikuje, że dodał W2 do ściągania na Steamie, pełna wersja z pewnością powinna być gotowa jak przyjadę po pracy. Przyjechałem. Przenieśliśmy peceta do salonu i podłączyliśmy go do dużego ekranu. Okazuje się, że to co się ściągnęło to kilkumegabajtowy update, który odblokował możliwość pobrania pełnej wersji dla posiadaczy bety. Musicie wiedzieć, że internet w Pszczynie jest jedną nogą jeszcze w 2008 roku. Okienko pobierania dało nam nieco ponad 3 godziny wolnego czasu. Przeglądam więc jego listę steamowych gier i zdecydowałem się na Dark Souls. Pograliśmy półtorej godziny, muszę przyznać, że nawet mi się podobało i obiecuję, że odrobinę przychylniej zacznę patrzeć na Bloodborne. Sprawdzamy jak pobieranie... i tu niespodzianka. Steam jakimś sposobem nie pobierał plików podczas grania w jedną ze swoich gier. Co robić, trzeba włączyć The Elder Scrolls Online. Na dłużej niż się spodziewałem. Ten epizod zasługuje na osobną wypowiedź, teraz skwituję tyko: wyraźnie powyżej oczekiwań. Potem znów się okazało, że Wasteland 2 musi coś pobrać, więc włączyliśmy PS4 i boleśnie jałowe Watch Dogs. Następnie chyba Thief i jakieś minigry. Zasnąłem. Rano kumpel mi opowiedział, że się doczekał, zbudował nawet drużynę i wyruszył w świat. Uwierzyłem mu na słowo.

2014-09-25 06:57:17

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2017-10-07

Z pewnością zauważyliście, że praktycznie każdy felietonista w prasie mniej lub bardziej codziennej, od czasu do czasu, popełnia tekst o mękach pisania

2013-02-19

Stało się. W mroźny wtorkowy poranek starują "Gry dla dorosłych". Będą wypełnione seksem? Niekoniecznie

2016-03-11

Od zdania oznajmiającego, że nigdy nie grałem w MMO są trzy wyjątki. Pierwszy to Ogame, dla którego zmarnowałem kilka długich miesięcy czasu studiów