Zawsze dziwiła mnie emfaza z jaką gracze odnoszą się do sceny wjazdu do Meksyku w grze Red Dead Redemption

Zawsze dziwiła mnie emfaza z jaką gracze odnoszą się do sceny wjazdu do Meksyku w grze Red Dead Redemption. W głośnikach brzmi wtedy piosenka José Gonzáleza pt. „Far Away”. Uroczy kawałek, piękny pustynny Meksyk pod kopytami Płotki, ale w sercu gracza brak większych uczuć. Może rozterka – jechać do Diaza w mieście Escalera czy może do Landona Ricketa w Chuparosie? Nic więcej. Nie zmienia to jednak faktu, że scena pojawia się wyjątkowo często w internetowych zwierzeniach graczy jako koronny przykład „specjalnego momentu”. Nie dla mnie.
To co najlepsze w RDR dzieje się znacznie później, już po zabiciu Dutch’a van der Linde. Tym razem akompaniuje nam Jamie Lidell z piosenką „Compass”. Pędzimy na złamanie karku przez Tall Trees, w stronę swojego rancha. Do żony, do syna - do prawdziwego życia. Piosenka uskrzydla naszego bohatera i sprawia, że mamy do czynienia z jedną z najpiękniejszych scen w historii gier video. Co ważne - nie jest to wyreżyserowana cutscenka tylko rasowy gameplay.

And now I know the only compass that I need is the one that leads back to you.

2015-07-02 07:41:15

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2013-06-18

Nikt dzisiaj nie powie, że nie lubi starych gier. Wyjątkowo trendy jest grać lub chociaż rozmawiać o 8 czy 16-bitowym gamingu

2016-08-11

Najbardziej bałem się, że nie będzie mi się chciało zwiedzać tych wszystkich unikalnych i egzotycznych światów, że twórcy, skupieni na techniczno-magicznej warstwie gry, spierniczą to co najważniejsze

2016-03-22

Byłem wczoraj u znajomej aby pomóc jej z komputerem. Klasyczna przypadłość siedmioletniego Windowsa, na którym zbyt często instalowano oprogramowanie ze zróżnicowanych źródeł