Równo rok temu popełniłem poniższy tekst dla polskiego oddziału Eurogamera

Równo rok temu popełniłem poniższy tekst dla polskiego oddziału Eurogamera. Niestety nie ukazał się w miejscu docelowym.

--------------------------

Wyobraź sobie, że znalazłeś się na samym środku bezkresnej pustki. W oddali widzisz kilka niskich domów, obok nich las. Teren jest lekko pofałdowany, kolorowy, podzielony na duże prostokąty o niezliczonych odcieniach żółci, zieleni i brązu. Pomiędzy kolorowymi plackami wije się strumień. Widać mostek, jest więc i droga. Po niebie suną wielkie cumulusy. Nie przysłaniają słońca - wieje ciepły, delikatny wiatr. Jest idealnie.

To nie prolog do kolejnego questa w Wiedźminie 3. To świętokrzyskie.

Wyobraź sobie, że siedzisz w pojeździe wyposażonym w silnik o pojemności 3,1 litra. Widoczność masz wyjątkowo dobrą, twój fotel znajduje się na wysokości 1,5 metra ponad ziemią. Dwutonowy ciągnik wydaje się lekki i zwinny. Dziura w polnej drodze, która dla samochodu osobowego stanowiła by barierę nie do przebycia, nie skłania nawet do lekkiej korekty toru jazdy. Po prostu wiesz, że ją pokonasz.

Nigdy nie miałem okazji zagrać na symulatorze maszyn rolniczych. Jedynym tytułem, który zbliżył się do agrokulturowej tematyki było GTA San Andreas (misja Body Harvest). Założyłem a priori, że ten segment gier wideo jest równie ekscytujący co autostradowe symulatory ciężarówek TIR. Czyli nieprzyzwoicie nudny. Nie miałem okazji aby ten pogląd zweryfikować. Podczas minionego urlopu jednak los rzucił mnie na twarde siodełko Ursusa C-360. Tegoroczne sianokosy pokazały mi gotowy gameplay.

Dzień zaczyna się od sprawdzenia poziomu paliwa, oleju oraz wody w chłodnicy. Warto również sprawdzić naładowanie akumulatora - zaliczyłem w tym temacie porażkę nie wyłączając stacyjki podczas przerwy obiadowej. Na szczęście pod ręką był drugi traktor i kawałek stalowej liny. Ciągnięcie ciągnika to też ciekawa przygoda. Po wstępnym przygotowaniu maszyny należy przypiąć odpowiedni przyrząd. Manewrowanie na wstecznym okazało się znacznie mniej wymagające niż znalezienie tego biegu w archaicznej skrzyni. Osobną minigierką może być odpowiednie ustawienie np. zgrabiarki. Ma ona szereg przeróżnych knefli, które zmieniają jej trzy podstawowe funkcje: roztrząsanie, grabienie oraz transport. Takich maszyn mogą być dziesiątki.

Po przygotowaniu sprzętu następuje część najtrudniejsza czyli dojazd na docelowe pole. Tracimy punkty i szacunek gospodarza z każdym zniszczeniem - otarciem, potrąceniem, zarysowaniem. Gospodyni może nas znienawidzić za najdrobniejsze straty w drobiu. Z taką presją po kilku rundkach przez “boisko” każdy laik zacznie poruszać się swobodnie nawet dość skomplikowanym zestawem.

Po dojechaniu na miejsce pracy znów należy przygotować sprzęt. Tutaj zaczyna się prawdziwa gra. Koszenie wymaga minimalnej uwagi. Nie ma sensu by jeździć dwa razy w tym samym miejscu - ropa jest droga, a raz skoszona trawa już nie wymaga poprawek. Zaś roztrząsanie skoszonej uprzednio trawy (z pomocą innej maszyny, po którą oczywiście należy wrócić do gospodarstwa) to czynność prawdziwie relaksacyjna. Każde miejsce pola należy odwiedzić najmniej 2-3 razy, więc kreślimy okręgi, zygzaki i inne dowolne figury. Ursus jest zadziwiająco zwrotny. Hałas zagłuszamy ulubioną muzyką płynąca ze słuchawek. Rozglądamy się uważnie wypatrując sąsiadki wracającej rowerem ze sklepu oraz ewentualnych deszczowych chmur. Odpoczywamy pracując.

Zakupiłem i zainstalowałem Farming Simulator 2014 zaraz po powrocie z urlopu. Wytrzymałem przy niej nie więcej niż półtorej godziny. Prawdopodobnie nigdy nie dowiem się czy sterylna nuda jest cechą tylko tego tytułu czy może całej rodziny gier rolniczych. Wciąż złakniony grania i utwierdzony w przeświadczeniu o poprawnym funkcjonowaniu swojej intuicji włączyłem Spintires. Już wiem, że w następne wakacje spakuję do plecaka dwa litry środka przeciwko komarom i pojadę w Bieszczady. Najmę się jako sezonowy kierowca Kamaza AWD pracujący przy wycince drewna. Współczesny off-road praktykowany wraz z lekarzami i prawnikami, którzy jeżdżą nowymi japońskimi terenówkami z klimatyzacją wydaje mi się równie interesujący co bronowanie wirtualnego pola. Tymczasem wracam do Spintires, drewno ma to do siebie, że samo się nie załaduje i nie przewiezie do tartaku.

2015-08-14 07:35:04

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2017-10-07

Z pewnością zauważyliście, że praktycznie każdy felietonista w prasie mniej lub bardziej codziennej, od czasu do czasu, popełnia tekst o mękach pisania

2016-12-14

Dziś będzie o sprawach bardzo ważnych, ale zacznie się jak zwykle - od spaceru wokół zatoki San Francisco

2015-09-04

Until Dawn jest grą jednopadową - można ją ukończyć na jednym ładowaniu DualShocka 4