Nie można dwa razy napisać takiego samego tekstu

Nie można dwa razy napisać takiego samego tekstu. Gdy już ukoiłem nerwy po utracie pierwszego wpisu na temat Mad Maksa postanowiłem zebrać siły i napisać to jeszcze raz. Na przekór poniedziałkowi.

Mad Maksa nie było na mojej długoterminowej liście zakupów. Rozważałem ten tytuł, tak jak biorę pod uwagę każdy pojawiający się na rynku sandboks. Szukałem sposobu by wypełnić pustkę po Wiedźminie. Ani ogrywane w wakacje klasyki z PS3, ani żaden z benjaminków tegorocznego sezonu ogórkowego nie może stanowić konkurencji dla postapokaliptycznej gry AAA z otwartym światem. Nie w mojej opinii.

Według Metacriticowej oceny gra dostała od krytyków ledwo 70 punktów. Wierzcie mi - jest znacznie lepsza niż mówią. Jest też lepsza niż się spodziewałem. Identycznie wyceniono AC:Unity, Styx czy Shadow Warrior. Jedynym mierzalnym i jednocześnie miarodajnym wskaźnikiem "wartości" danego tytułu jest wektor różnicy między oceną krytyków, a użytkowników. W tym przypadku wychodzimy z pułapu 70 i podnosimy się na 81 punktów od cywili. Dla AC:Unity wycieczka biegnie z 70 na haniebne 48. Oto wielka tajemnica Metacritica - ocena w dwóch osobach. Teraz konkrety.

Zacznijmy od tego co widać gołym okiem. Grafika nie stanowi festiwalu detali, wysokiej jakości tektur, superszczegółowych obiektów, ale z pewnością może liczyć na nominację do nagrody za "ogólne wrażenie artystyczne". Wszystko pasuje - jest zmienna pogoda, sugestywne oświetlenie, bardzo ładne wybuchy. Całość prezentuje się spójnie. Braki w detalach obiektów widoczne są dopiero po uruchomieniu trybu zdjęciowego, który pozwala też na bardzo wygodne rozglądanie się po okolicy. Podczas gry zwykle wykonuję wiele zrzutów i zaświadczam, że nie spotkałem się z wygodniejszym narzędziem niż to w Maksie. Można nawet kręcić filmy z wszystkimi "operatorskimi" ustawieniami kamery - modyfikując jej parametry drugim padem. Do tego trybu wchodzi się za pomocą L3+R3 co jest bardzo praktyczne - nie jest łatwo odpalić go przypadkiem, a jednocześnie można to zrobić błyskawicznie.

Gołym uchem słychać jedynie efekty dźwiękowe, muzyka pojawia się tylko jako ilustracja scenek przerywnikowych. Bardzo dobrze, że tak się stało - centralnym elementem tego świata są samochody, więc dźwięk V6 niech będzie filarem ścieżki dźwiękowej. Potem można będzie go podmienić na ośmiocylindrowego widlaka, nie mogę się doczekać. Uwielbiam przegazowanie, które Max robi zawsze po wejściu do samochodu. Dźwięki burzy piaskowej też należą do bardzo sugestywnych.

Często podnoszonym zarzutem jest rzekomo wykastrowana fabuła. Nie posiadamy wiernych przyjaciół, których gra nam będzie z dramatyczną premedytacją odbierać, nie poszukujemy ukochanej, która została porwana przez siły piekielne, nie zaplątaliśmy się w złożone polityczne intrygi możnych tego świata. Sprawa jest prosta, a motywacja głównego bohatera czytelna. Oczyszczamy świat z plugastwa i chcemy odzyskać wypieszczony pojazd, który odebrano nam w intrze. Max jest samotnikiem. Jeżeli komuś pomaga to nie bezinteresownie. Być może górnolotne i postbarokowe zdania, które wypowiadają napotkane osobistości są utrzymane w konwencji pustynnej religii świecy zapłonowe, ale mnie nie przekonują. Dobrze się stało, że mało co rozumie z tej gadaniny - w wyniku zastosowania wszechobecnego australijskiego akcentu, fachowego słownictwa i mikroskopijnego rozmiaru czcionki z dialogami. Nie czuję abym coś tracił.

Bo jest to gra o powtarzaniu. Pacyfikujemy bazy wroga, zbieramy złom, kolekcjonujemy plany wygodnych rozwiązań technicznych dla naszej bazy zwiększając dobrobyt upadłego świata. Obozów, baz i twierdz są dziesiątki. Jak na razie (11 godzin gry) nie spotkałem dwóch identycznych. Często stanowią dość złożony labirynt, w którym najłatwiej odnaleźć się stosując zasadę „lewa/prawa dłoń wciąż na ścianie”. Nie ma specjalnej minimapy z oznaczonymi znajdźkami, która by się wyświetliła podczas eksploracji budynków. Szukać się samemu i często jest dość trudne. Architektura fallutowa czyli blacha falista, sznurek i "beleco" ukrywa wiele łatwych do przeoczenia zakamarków.

Kończę 2 akt, zwiedziłem dopiero ¼ mapy tego całkiem dużego świata. Tłukę dzikusów z przyjemnością, zbieram fanty i instaluję je w moim samochodzie. Pozdrowienia z dna oceanu.

2015-09-14 09:11:22

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-03-19

Pierwszy raz usłyszałem o wąsaczu podczas targów E3 w 2013 roku. Byłem wtedy pod dużym wrażeniem Dishonored, więc nasycony steampunkiem, wiktoriański Londyn również musiał mnie zainteresować

2014-11-06

Wczoraj mieliśmy pierwszą środę miesiąca, wypadało więc niezwłocznie po przyjściu z pracy uruchomić PS4 i ściągnąć nowości dostarczane w ramach PS+

2015-12-08

Tydzień temu wyposażyłem swój prawie 40-letni narząd wzroku w pierwsze okulary