Wciągnął mnie serial pod tytułem Rectify

Wciągnął mnie serial pod tytułem Rectify. Niespieszne tempo, malownicze zdjęcia, prowincjonalna Ameryka i intrygujący temat. Daniel, główny bohater, spędził 19 lat w celi śmierci. Zgwałcił i zamordował swoją szesnastoletnią dziewczynę. Podobno.

Przeprowadzone niedawno badanie DNA podważyło orzeczenie sądu, a nasz bohater może wrócić do domu. Serial to szeroko nakreślona opowieść o jego próbach oswojenia się ze światem. Jednym z etapów nauki życia na nowo jest powrót do rzeczy osobistych, konserwowanych w kartonowym pudle na strychu od połowy lat dziewięćdziesiątych. Daniel na jeden dzień przenosi się w czasy liceum. Słucha urodzinowej mixtape od swojej nieżyjącej dziewczyny - oczywiście na walkmanie. Ubiera ciuchy zbuntowanego nastolatka, jeździ na BMX-ie. Wydaje się szczęśliwy. Dzień kończy przed konsolą Sega Mega Drive grając w Sonic the Hedgehog za pomocą onieśmielającego Arcade Power Stick. Jaki ładunek emocjonalny niesie scena możecie zobaczyć na załączonym filmie. Długi nie jest.

Czterdziestolatek i 16-bitowe gry video jako metafora przemijania i bezpowrotnie utraconej młodości to łatwy i czytelny zabieg narracyjny. Chciało by się powiedzieć klisza, ale kolejny odcinek rozpoczyna się od podobnej sceny z tym, że jest dzień, a łzy nie kapią po twarzy bohatera.

Gry video okazują się być czymś więcej niż etapem nastoletniego hedonizmu. Bez kompleksów mogą dołączyć do magdalenek Marcela Prousta.

2016-01-02 12:25:46

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2014-12-15

Jeżeli nie liczyć partyjki stolikowego Eurobiznesu to mam za sobą weekend bez grania

2015-01-30

Wczoraj przyszła do mnie przesyłka z magazynem PIXEL. Zadziwiająco szybko - tego samego dnia co w kioskach, bez większego rabanu, a co najważniejsze - kompletnie wyzbyta z kwaśnego swądu dupy Pegaza

2015-06-09

Sto sześćdziesiąt godzin w trzy tygodnie, które minęły już od premiery. Straszliwie dużo grania za mną i całkiem sporo przede mną