Brothers (and sister) in arms Nie mam pojęcia jak to wygląda w poprzednich częściach, ale najnowszy Metal Gear Solid umożliwia zabranie na wyprawę jednego kompana

Brothers (and sister) in arms

Nie mam pojęcia jak to wygląda w poprzednich częściach, ale najnowszy Metal Gear Solid umożliwia zabranie na wyprawę jednego kompana. W zależności od charakteru misji oraz własnego stylu gry na polu bitwy możemy wspomagać się rączym koniem, jednookim psem, nieudolnym robotem lub panną snajperką.

D-Horse
Na początku był koń. Mam wrażenie, że mógłbym całą grę przejść na jego grzbiecie. Koń jest szybki, nie prześcignie go żaden z dostępnych w tym świecie pojazdów naziemnych. To, że bez cienia zadyszki wyprzedza jeepy, czołgi i wojskowe ciężarówki jest oczywiste, prawdziwa siła konia objawia się w pojedynku z czachami-marionetkami. Ta supersilna, teleportująca się i odporna na kilka strzałów z bazooki wroga kadra może być łatwo pozostawiona w tyle właśnie na koniku. Dzięki temu cudownemu zwierzęciu nie musimy wzywać helikoptera za każdym razem kiedy trzeba przemieścić się pomiędzy rubieżami mapy. Musicie wiedzieć, że częstotliwość lotów śmigłowcem spowodowała u mnie nocne przebudzenia z okrzykiem “It’s the final coutdown!”. Wcześniej był Wagner, później zmieniłem na “Take on me” - podejrzewam, że prędzej czy później w ogóle wyłączę muzykę w helikopterze. Co koń to koń. D-horse potrafi również przybiegać do Bossa gdy ten zagwiżdże i defekować na zawołanie, czego ani razu nie wykorzystałem podczas rozgrywki, ale jestem na tak zaawansowanym etapie wchłonięcia do świata Kojimy, że po prostu mnie to bawi. Koń też człowiek.
Napiszę wam na koniec, że Płotka to zwykły leszcz, Skyrimowe hucuły mogą co najwyżej zarżeć “i-ha-ha”, a wałach z Assasins Creed… nie, to nie jego wina, nie będę go obrażał. D-horse bez wstydu mógłby nieść w siodle samego Johna Marstona. Trudno o lepszą rekomendację.

D-Dog
Przy okazji nawiązywania relacji z psim przyjacielem przekonałem się, że MGS V to nie jakaś tam przeciętna gra Ubisoftu. Jak coś przeoczysz to twoja strata - nie spodziewaj się, że wyskoczy zaraz olbrzymi monit, a gra cofnie cię do kluczowego momentu. Czekałem na psa od samego początku gry. Gdzieś około piętnastej misji z wątku głównego zacząłem googlać co jest nie tak, gdzie podział się jednooki szpic, który tak mi się podobał w materiałach promocyjnych gry? Okazuje się, że jeżeli nie zauważysz szczeniaka wałęsającego się po lądowisku na początki misji nr 4 to możesz pożegnać się z podobno najdoskonalszym partnerem w grze. Wróciłem do tej misji i przygarnąłem psa, który teraz czasami wałęsa się po Bazie Matce. W ogóle nie rośnie, przeszedłem już sześć misji z głównej fabuły, a wciąż nie mogę wybrać D-Doga jako towarzysza broni. Jeszcze trochę zaczekam - sprawdziłem co potrafi i wiem, że warto.

Quiet
Staram się wyobrazić sobie jedno z kreatywnych zebrań w Konami - burza mózgów, która ma na celu fabularne usankcjonowanie kostiumu sprzyjającej Snake’owi snajperki. Udało się, nastoletnie ciało Quiet musi być przyodziane w kusy biustonosz, taktyczne szelki, stringi i potargane kabaretki. Musi, ponieważ ona oddycha jedynie swoją skórą. Źli ludzie zaszyli jej coś w krtani, dzięki czemu nie może pić, wodę przyjmuje również bezpośrednio przez skórę, uwielbia prysznic, deszcz, taplanie się w kałużach. Oczywistym efektem ubocznym jej mutacji jest tytułowa małomówność. Szkoda, czasami wolałbym posłuchać jej wywodów, zamiast monotonnej paplaniny Millera i Ocelota. Niestety Quiet mnie rozprasza, szczególnie na pokładzie helikoptera, kiedy lecimy razem na misję, a ona zakłada nogę na nogę, albo kładzie się by po chwili ukradkiem na mnie spoglądać. Nie mogę, dla mnie to zbyt kinky, nie jestem fanem bikini mail. Mimo, iż widział bym ją raczej w pustynnym kamuflażu, to jako strzelec wyborowy sprawdza się znakomicie. Musicie wiedzieć, że problemy z krtanią spowodowały u Quiet zdolność do bardzo szybkiego przemieszczania się, nie zaszkodzą jej upadki z dużej wysokości, potrafi również wspinać się do niedostępnych dla Snake’a gniazd snajperskich. Korzystam z jej zdolności zwiadowczych - zanim dobiegnę do obozu, który będziemy pacyfikować, ona już oznaczy mi wszystkich nieukrytych wrogów oraz kluczowe zasoby. Potem tylko korekta ustawienia i możemy szturmować wroga w ogniu krzyżowym.

D-Walker
Power armor to nie jest. To raczej wykastrowany i zminimalizowany AT-ST. Wydaje mi się, że gdybym projektował bojowego robota kroczącego to zaplanował bym pancerz dla operatora. Korzystając z D-Walkera Snake ma całkowicie odsłoniętą głowę oraz tył ciała, a jego pozycja przypomina mi scenę badania per rectum w filmie “Dzień świra”. Akcesorium można wyposażyć w działko Gatlinga i szereg innych usprawnień, ale jego idea kompletnie nie pasuje do cichej infiltracji i szpiegowskiego skrytobójstwa. Korzystałem z tej zabawki przez 2 minuty i jeżeli mnie fabuła nie zmusi to nie planuję więcej.

2016-01-11 08:12:39

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2016-07-28

Zdecydowałem się wczoraj opłacić jednomiesięczne Złote Myto dla Microsoftu dzięki czemu uzyskałem dostęp do kilku gier zainstalowanych wcześniej na użyczonej konsoli

2015-06-26

Im dalej w las tym gorzej. Oczywiście Heavy Rain może się podobać, ale mam wrażenie, że 1/3 scen jest zbędna albo kiepsko wyreżyserowana

2016-11-02

Kupiłem dziś bilet do New Bordeaux. Ostrzegała mnie matka, ostrzegał i wuj, ale taki jestem wygłodniały sandboksów, że pewnie mi się ta wycieczka spodoba