Pisałem już o niespecjalnie oszałamiającym wrażeniu jakie wywarła na mnie w pierwszym kontakcie fabuła Phantom Pain

Pisałem już o niespecjalnie oszałamiającym wrażeniu jakie wywarła na mnie w pierwszym kontakcie fabuła Phantom Pain. Nie spodziewałem się za wiele i dokładnie tyle dostałem. Zaskoczyło mnie jednak, że w tym melanżu taniego kina sensacyjnego z tanim kinem sci-fi pojawia się jeden wartościowy i interesujący wątek. W połowie gry.

Twórcy postanowili zmierzyć się z problemem dzieci-żołnierzy. Ze wstydem przyznam, że moja wiedza na ten temat była znikoma, obraz półnagiego afrykańskiego dwunastolatka z AK-47 przewieszonym przez chude ramiona mieszał mi się z małym powstańcem tonącym w poniemieckim hełmie. Hideo Kojima zaserwował nam opowieść o grupie młodocianych bojowników biorących udział w konflikcie na granicy Angoli i Zairu. O dziwo historia nie jest jednowymiarowa, choć oczywiście nie obyło się bez uproszczeń - zapewne wynikają one z certyfikacji ograniczeń wiekowych dla gry. Konkretnie chodzi o sytuację kiedy to szturmując obóz dziecięcej partyzantki można dostać od zgrai bajtli śmiertelną serię z kałasza, ale próba samoobrony bronią adekwatną do użytej przez napastnika kończy misję. Snake niczym Ojciec Wirgiliusz ratuje dzieci wplątane w brudne interesy dorosłych. Gracz zaś nie musi dzięki narracji dojrzewać do decyzji: “chcę je ratować, to tylko dzieci”. Jest mu ona z góry narzucona.

Cieszy mnie, że zdecydowano się na uniwersalizację problemu poprzez kilka dość wyraźnych cytatów z “Władcy much” Williama Goldinga. Nastoletni przywódca dzieci-wojowników jest na wskroś europejskim blondynkiem, do boku przytroczoną ma konchę, a jego salę tronową zdobi świński łeb zatknięty na ostrym kiju. Analogii pojawia się jeszcze kilka, jednak nie chcę zdradzać szczegółów, skupię się na suchych liczbach.

Szacuje się, że w ciągu ostatnich 25 lat w rozsianych po całym świecie konfliktach zbrojnych zginęło ponad 1,6 mln dzieci. Większość z nastoletnich żołnierzy wcielana jest do armii pod przymusem lub rekrutuje się na ulicy spośród wojennych sierot. Nie ma w tym ani odrobiny etosu powstańczego bohatera. Służą jako żywe tarcze, szpiedzy, tragarze, bezwzględni zabójcy, niewolnicy seksualni lub robotnicy. Często dla łatwiejszej kontroli nad nimi wykorzystywane są narkotyki. Aktualnie w takiej sytuacji znajduje się ponad 300 tysięcy dzieci. Najwięcej w Birmie, Somalii, Republice Konga, Ugandzie, Syrii oraz Kolumbii.

Podobne uczucie obrzydzenia wobec rzeczywistości, w której przyszło nam żyć, miałem podczas oglądania chicagowskiego targu niewolników w Watch_Dogs. Być może niefortunnie to zabrzmi, ale bardzo dobrze, że elektroniczna rozrywka nie ucieka od podobnych tematów. Takie właśnie powinny być gry dla dorosłych.

2016-01-12 09:12:00

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2014-10-29

Kilka dni temu Diablo III poszło w odstawkę, 70 level jest, zapału do grania dwunasty raz tego samego nie było

2015-05-19

Ach co to była za premiera. Spotkanie z pierwszoplanowymi aktorami dubbingowymi, smaczki i ciekawostki wprost z ust twórców gry - wszystko to w Warszawie

2015-02-19

Niewielu z nas chodzi jeszcze po tym świecie. Może kilkunastu. Połowa kuśtyka, reszta porusza się na wózkach, wszyscy zaś dawno przekroczyli setkę