Im bliżej końca MGS V tym mniej tego co najlepsze czyli: skradania, flankowania i wyczekiwania na dobry moment aby przemknąć pomiędzy patrolującymi teren żołnierzami

Im bliżej końca MGS V tym mniej tego co najlepsze czyli: skradania, flankowania i wyczekiwania na dobry moment aby przemknąć pomiędzy patrolującymi teren żołnierzami. Triduum ostatnich misji jednak zawiera najciekawszą operację infiltracyjną w grze. Musimy wedrzeć się do zamczyska niejakiego Czaszki. To ten pan z prawej - wystylizowany na Zorro i posiadający poważne problemy dermatologiczne. Twierdza jest olbrzymia, strzeżona przez dywizję najemników, kamery, roboty kroczące oraz helikopter. Misja nie należy do najłatwiejszych. Na koniec, kiedy już dotrzemy do szefa wszystkich złych szefów, ma miejsce klasyczna finałowa rozmowa. Wzorzec ten jest pieczołowicie kultywowanych od dziesiątek lat w filmach superbohaterskich, przygodach Jamesa Bonda i wszelkiej maści niewyszukanych sensacjach. Wsiadamy do jeepa, przed nami długa podróż podczas której Wujek Samo Zło szczegółowo opowiada o niuansach swojego planu zawładnięcia światem. Bratanek Samo Dobro słucha uważnie.

Przyznaję - ja nie słuchałem, więcej uwagi poświęciłem okolicy mijanej podczas podróży. Dziesiątki transporterów opancerzonych, czołgów, ciężarówek - ależ bym to wszystko fultonował do bazy! Okazji ku temu nie było, musiałem zająć się olbrzymim robotem. Finałowa walka z finałowym bossem w finale serii - łatwo nie było, ale się udało. Dawid zawsze wygrywa z Goliatem.

Następna w kolejności była nieco oderwana od wielkich wydarzeń fabularnych misja polegająca na ratowaniu szpiega CIA. Potem przyszło zaskoczenie. Okazuje się, że koniec rozdziału pierwszego to koniec gry. Rozdział drugi polega na przechodzeniu wszystkich fabularnych misji w trybie ekstremalnym - pozbawieni jesteśmy wsparcia towarzysza, bombardowań, zrzutów amunicji etc. Nie możemy zostać wykryci, wszystko musi być perfekcyjne, jednak wciąż to klepanie tych samych, dobrze już znanych misji. Oczywiście, że nie zamierzam tego robić tylko po to aby obejrzeć kilka alternatywnych cutscenek.

Posiadająca wybitne mechaniki i bezdennie głupie rozwiązania narracyjne grę pożegnam jednak w ciepłej atmosferze. Miałem wiele przyjemności z błąkania się po tym świecie. Ufam, że Hideo Kojima, uwolniwszy się po 28 latach z cienia Snake’a, wyda w końcu prawdziwie niezależną, bezkompromisową i najpewniej genialną grę.

2016-01-14 08:19:00

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-12-10

Upcykling – forma przetwarzania wtórnego odpadów, w wyniku którego powstają produkty o wartości wyższej niż przetwarzane surowce [Wikipedia]

2017-10-07

Z pewnością zauważyliście, że praktycznie każdy felietonista w prasie mniej lub bardziej codziennej, od czasu do czasu, popełnia tekst o mękach pisania

2016-01-20

Facebook przypomniał mi dzisiaj, że dokładnie trzy lata temu byłem w katowickim Spodku na pierwszej edycji Intel Extreme Masters