W miniony weekend trafiła mi się okazja aby zagrać w betę The Tomorrow Children

W miniony weekend trafiła mi się okazja aby zagrać w betę The Tomorrow Children. Poza doświadczeniem wybaczalnych problemów związanych z wersją testową i wszelkimi przypadłościami jakie mogą takowej dotyczyć, mogłem wyrobić sobie opinię na temat gry, która wywołała lekki szum podczas targów Gamescom w 2014 roku. Interesuję się w sposób naturalny wszelkimi postminecraftowymi pomysłami, więc jestem w grupie docelowej.

Niestety przeżyłem wielkie rozczarowanie. Jest co prawda wydobywanie zasobów, jest budowanie struktur, ale zrobione na zasadach absolutnie nieprzysiadalnych. Można kopać w skałach, polega to na tym, że wybieramy z plecaka kilof, podchodzimy do ściany i naciskamy przycisk akcji. Potem następuje proces wydobycia czyli obserwowanie kołowego pasku postępu. Trwa to prawie tyle co wydobywanie obsydianu za pomocą diamentowego kilofa. Za długo. Powstaje niemal sześcienna dziura, wewnątrz znajdziemy zapewne jakieś minerały - ładujemy je do plecaka i jazda do kołchozu. Podczas prac górniczych unikamy ciemności. Z pozyskanych materiałów można wybudować domek, ale odbywa się to tak jak np. w Settlersach. Nie ma tam miejsca na kreatywne dziubanie gzymsików z gliny. Wszystko jest predefiniowane. Ciężką pracą własnych mięśni zapewniamy osadzie energię i inne zasoby. Podróżujemy ikarusopodobnym poduszkowcem albo metrem, co akurat stanowi sensowny pomysł na loadingi podczas przemieszczania się miedzy osadami.

Największy problem to jednak świat przedstawiony. Jesteśmy fantomami w czymś co nazwano Void. Jest to bardzo nijakie, bez charakteru, puste i sterylne. Do tego mam wrażenie, że specjalnie rozmyte i pozbawione tego czegoś co sprawiło by, że chcemy tam mieszkać przez dziesiątki godzin. Moim zdaniem w ogóle nie ma sensu czekać na takie gry.

2016-01-27 12:32:06

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-11-04

Jeden z Archaniołów wyrwał się z Mad Maksa by wylądować gdzieś na obrzeżach Sandy Shores

2013-09-23

To, że ostatnio milczę, nie oznacza, że na poważnie zająłem się karierą zawodową

2015-08-25

Od kilku miesięcy chodził za mną kapitan Price. Obserwował z dystansu, przeszukiwał śmieci, które podrzucałem do hasioka, sniffował moje wifi, rozpytywał sąsiadów