Od zdania oznajmiającego, że nigdy nie grałem w MMO są trzy wyjątki

Od zdania oznajmiającego, że nigdy nie grałem w MMO są trzy wyjątki. Pierwszy to Ogame, dla którego zmarnowałem kilka długich miesięcy czasu studiów. Szczególnie zaabsorbował mnie aspekt społecznościowy, wykształcony zupełnie niezależnie od samej gry. Aktywność na forach, dyplomacja, rozmowy o wszystkim i niczym w oczekiwaniu na przekierowanie floty, które akurat wypada o 4:17 nad ranem. Byłem nawet kanclerzem sojuszu posiadającego ponad 200 członków. Potem nastąpiła kilkunastoletnia przerwa, a po niej GTA Online. Nie grałem dużo, dosłużyłem się chyba 30 poziomu postaci, ale bardzo doceniam. Może gdyby nie wszechobecne ekrany ładowania to grałbym więcej.

Trzecim odstępstwem jest Tom Clancy's The Division. Dlaczego tak rzadko gram w wieloosobowe gry sieciowe? Bo jestem typem kontemplacyjnym. Uruchamiam grę po to aby przenieść się do innego świata, smakować sztucznie wykreowaną rzeczywistość, oglądać zachody słońca i słuchać dźwięków ambientu. Nie czuję potrzeby mierzenia swojej wartości walutą fragów. Konfrontacja z drugim człowiekiem nie stanowi dla mnie nadrzędnej wartości, mimo iż walka z przygłupim AI bardzo często mierzi niczym lektura wiadomości z działu polityka.

Division stanowi ciekawe połączenie eksploracji z konfrontacją. Wczoraj zaliczyłem kolejny wieczór w zarażonym czarną ospą Nowym Yorku, pierwszy w wersji oficjalnej. Niby byłem solidnie oswojony z betą, a jednak ogrom rzeczy do zrobienia przytłoczył mnie nieco. Być może dlatego, że nie grałem sam. Zauważyłem, że muszę wykształcić w sobie zupełnie nowe odruchy. Nie mogę za bardzo się wszystkim przejmować. To jest rozrywka, a nie prawdziwa taktyczna operacja odbijania miasta z rąk terrorystów. Mam ochotę na zwiedzenie zaułka - robię to. Wpadło mi sporo nowych przedmiotów - zatrzymuję się i przeglądam wdziewając te lepsze na siebie. Kiedy plecak jest przepełniony bez krygowania się uderzam do sklepikarza. Wciąż nie wiem czy po uleczeniu przez kompana należy podziękować, nie mam pewności czy mogę zebrać sprzęt, który wypadł z minibossa wyeliminowanego nie przeze mnie. Etykieta gier sieciowych to całkowicie nowa dla mnie dziedzina wiedzy, ale koniecznie chcę zgłębić to zagadnienie. Wiem, że z Division to będzie przyjemność.

P.S.
Nie wymieniłem DayZ, The Last of Us, World of Tanks, RDR, FC4, Dying Light, Garden Warfare i kilku innych tytułów gdzie również grałem w multi. Po pierwsze dlatego, że psuło by to założoną tezę, a po drugie - to było zaledwie po kilka godzin na każdą grę.

#Division #VariolaVera

2016-03-11 08:36:35

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2016-11-22

Automatron, chronologicznie pierwszy fabularny dodatek do F4, ma wyjątkowo udany plakat

2015-08-14

Równo rok temu popełniłem poniższy tekst dla polskiego oddziału Eurogamera. Niestety nie ukazał się w miejscu docelowym

2016-08-11

Najbardziej bałem się, że nie będzie mi się chciało zwiedzać tych wszystkich unikalnych i egzotycznych światów, że twórcy, skupieni na techniczno-magicznej warstwie gry, spierniczą to co najważniejsze