W Nowym Jorku coraz spokojniej

W Nowym Jorku coraz spokojniej. Podobno widziano ludzi kierujących się z powrotem do miasta. Mam nadzieję, że to powracający mieszkańcy, a nie wsparcie dla szabrowników. Na ulicach jeszcze tego nie widać, ale to kwestia czasu, zrobimy porządek. Być może nawet niesławna kłócąca się para wkrótce rozwiąże swój spór.

Fabuła ukończona, historia została opowiedziana na tyle na ile to zostało przewidziane w podstawowej wersji gry. Twórcy pozostawili sobie kilka otwartych wątków, z pewnością będą je kontynuować w DLC. Moja postać osiągnęła maksymalny 30 poziom, jedyne co mi pozostało to wykonywanie codziennych wyzwań czyli mozolne przechodzenie doskonale znanych już misji. Być może wpadnie dzięki temu jakiś lepszy kawałek sprzętu. Mój zestaw wydaje się całkiem niegłupi, radzę sobie na ulicy bardzo dobrze, ale krótkie zapoznanie się w ofertami specjalnych sklepów sprawia, że wpadam w kompleksy. Już teraz mogę trafić na prawdziwe skarby, przedmioty wielokrotnie lepsze niż posiadane. Końca nie widać.

Po co to wszystko? To proste, lepsza broń ułatwi nam przechodzenie misji w trybie HARD, a dzięki tym misjom wpadnie jeszcze lepszy sprzęt. I kółko się zamyka. Oczywiście można wykorzystać moc swego karabinu przeciwko innym graczom, ale do tego trzeba mieć odpowiednie predyspozycje. Division to nie manichejski Counter Strike, w którym na dobrą sprawę nie ma znaczenia kim jesteś, czy terrorystą czy stróżem prawa. W Strefie Mroku panują spolaryzowane zasady.

Wczoraj snułem się po mieście w poszukiwaniu zaczepki. Kończyłem jakieś mało znaczące misje poboczne. Robiłem to dla samej przyjemności przebywania w tym świecie, bo zarówno postać jak i moja baza już bardziej rozbudowane być nie mogą. Fanty wypadające z pokonanych przeciętniaków też raczej mnie nie zainteresują. Czasami trafia się bardzo przyjemna misja eksploracyjna. Chodzi o zadania ze skanerami wirusów. Trzeba odnaleźć i aktywować kilka porozrzucanych po budynku urządzeń. Można trafić na bardzo interesująco zaprojektowane lokacje. Wczoraj długo spacerowałem po budynku szkoły, która została zaadoptowana na centrum koncentracyjne zarażonych. Fantastyczne boisko i plac zabaw na dachu. Polecam również park przerobiony na cmentarz. Niestety zadania tego typu mają ograniczony czas, trzeba się spieszyć, a to zabija przyjemność z węszenia po kątach.

Jako, że nie widzę w sobie pasji do pedantycznego cyzelowania broni i pancerza, a czekanie na kwietniowe rajdy to abstrakcja – postanowiłem rozpoznać innego przedstawiciela gatunku MMO 2.0. Typu mam dwa: Destiny lub The Elder Scrolls Online. Pierwszy jest oczywisty i nawet trochę ograny przeze mnie. Co do TESO zaś mam mieszane uczucia. Z jednej strony niezmiernie mnie cieszy powrót do tego świata. Już widzę swojego maga miotającego ogniste kule. Niestety słyszałem, że gra dogorywa. Macie jakieś informacje na ten temat? Ciekawi mnie też czy matchmaking działa tam choć w części tak sprawnie jak w Division. Podobno w pierwszej wersji na PC była bieda i można było wykonywać większe misje jedynie ze znajomymi.

2016-03-21 14:22:12

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2017-10-16

Trzecia kawa wpita. Może jakoś uda się ograć ten poniedziałek. Destiny 2 rozpoczyna się na Ziemi

2016-12-06

Ostatnio trochę powymądrzałem się na temat Watch Dogs 2, ale tak naprawdę nie napisałem co najbardziej mi się spodobało w tej grze

2017-10-19

Wszystko inne zostało odłożone na półkę. Liczy się tylko RimWorld! Rozpoczynając zabawę z RW wyobrażałem sobie, że zbuduję olbrzymią i w pełni zautomatyzowaną kolonię