Diametralna zmiana punktu widzenia w psychologii nazywana jest punktem zwrotnym, momentem przełomowym

Diametralna zmiana punktu widzenia w psychologii nazywana jest punktem zwrotnym, momentem przełomowym. To coś na kształt przesilenia choroby, potem powinien nastąpić powrót do zdrowia.

Należałem do stronnictwa VR-sceptyków od chwili gdy pierwszy raz założyłem na głowę Oculus Dev Kit 1 w sierpniu 2012 roku. Nie widziałem nic interesującego w rozciąganiu podłej jakości telewizora w odległości 2 cm przed okiem. Efekt 3D też nie był zbyt przekonywujący. Do tego klasyczny pecetowy koszmar sprzętowo-softowy.

Cztery lata później wszystko się zmieniło. W zeszły piątek miałem okazję pobawić się z HTC Vive. Padłem na kolana i zachichotałem - to jest to!

Sprzęt jest dość kłopotliwy w użytkowaniu, przynajmniej na początku. Poza goglami, dwoma kontrolerami i dwoma czujnikami badającymi położenie tych zabawek jest jeszcze skrzynka rozdzielcza, słuchawki, trzy zasilacze i kilka metrów kabli. Wygląda to jak zawartość szuflady klasycznego nerda: [link] w tym projekcie wydają mi się trzymane w dłoniach kontrolery. Widzimy je na wirtualnym ekranie niczym nasze własne ręce, poruszamy nimi płynnie i bez opóźnienia, a np. trzymając łuk można dzięki nim wyczuć delikatne drgania, które idealnie symulują efekt napinania cięciwy. Robi to niesamowite wrażenie i mózg natychmiast zapomina, że trzyma tylko plastikowe zabaweczki, a nie sporych rozmiarów łuk.

HTC Vive potrzebuje sporo miejsca do zabawy, ale gracz ciągle ma pod kontrolą bezpieczną strefę, po której może się poruszać bez ryzyka uderzenia głową w ścianę. Problem pojawia się na poddaszu, gdyż sprzęt nie ogranicza nam przestrzeni zabawy od góry i bardzo łatwo zapomnieć by nie machać rękami zbyt wysoko nad głową.

Kontrolery są super-precyzyjne, można całkiem sprawnie nawigować po windowsowych menusach za pomocą czegoś co wygląda jak laserowy wskaźnik, ja oczywiście widziałem w tym miecz świetlny. Aplikacja, którą można określić jako "Paint 3D", pozwalająca na rysowanie w otaczającej przestrzeni, odsłania potęgę trójwymiarowego GUI i łatwość z jaką można się po nim poruszać.

Nie graliśmy w zasadzie nic konkretnego, ot demonstracyjne aplikacje, które uzmysławiają potęgę sprzętu. Laboratorium z robo-pieskiem, jakieś strzelaninki, sterowanie dronem. Wszystko to jarmarczne zabawki przypominające nieco początek szału na gry ruchowe. Nie obawiam się jednak, że moda na VR skończy się razem w kilkoma tanimi chwytami sprawdzającymi się tylko raz czy dwa i to raczej podczas imprezy.

Po entuzjastycznym początku, który zaskoczył mnie jak mało co, przyszedł czas na starszego brata czyli sklepową wersję Oculus Rift. Teoretycznie lepsza jakość obrazu, do tego lżejsza konstrukcja, wykonana z ciekawych materiałów. Niestety aby osiągnąć pożądaną ostrość obrazu musiałem docisnąć gogle do twarzy z siłą powodującą ból. Największy problem to brak kontrolerów. Dedykowany jest pad od Xone, ale nie oszukujmy się - pady to urządzenia do grania w czasach poprzedniej generacji. Tutaj być może sprawdził by się lepiej Move od Sony. Staraliśmy się zamaskować ten mankament grając na kierownicy w Project C.A.R.S. Niestety nic z tego nie dało się nawet porównać do euforii z jaką na klęczkach bawiłem się z cyber-psem.

Wszystko fajnie, ale na dzisiaj Vive kosztuje 900 euro plus podatki. W tym momencie jakiś optymista wystawia na Allego nowego, nieużywanego Vive w cenie 5300 zł. Oculus Rift kosztuje 600 dolarów (oczywiście plus podatki). Do tego trzeba by doliczyć jakieś 4-6 tysięcy polskich złotówek na wystarczająco mocny komputer.

Dlatego czekam na jesień i premierę Playstation VR - po pierwsze zapowiadana cena jest wręcz okazyjna. Po drugie widzę olbrzymi potencjał w stareńkich kontrolerach Move. Po trzecie brak pececizmów.

#htcvive #vive #oculusrift #oculus #rift #vr

2016-05-31 08:19:23

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2014-04-14

Miniony weekend może nie był permanentnie ekstatycznym świętem Skyrima, ale udało się osiągnąć kilka założonych celów

2016-03-03

Gram w Far Cry Primal od 9 dni, a na liczniku mam zaledwie 14 godzin. Jednocześnie nie mogę napisać złego słowa o tej grze

2015-09-04

Until Dawn jest grą jednopadową - można ją ukończyć na jednym ładowaniu DualShocka 4