Ocknąłem się na stromym stoku ośnieżonego wzgórza

Ocknąłem się na stromym stoku ośnieżonego wzgórza. Przenikliwy, mroźny wiatr poruszał konarami wielkich drzew i wciskał się we wszystkie szczeliny mojego odzienia. Otwarłem plecak z nadzieją, że znajdę tam jeszcze coś do ubrania. Niestety, wszystko co ciepłe miałem już na sobie, znalazłem jedynie karimatę, śpiwór, zapałki, trochę jedzenia, jakieś lekarstwa i napój w puszce. Rozejrzałem się po okolicy szukając oznak ludzkich siedlisk, ale nic nie zwróciło mojej uwagi. Postanowiłem pójść w górę stoku by z większej wysokości móc wypatrywać osad. Bez namiotu, noża, siekiery, jakiejkolwiek innej broni nie miałem innej możliwości - musiałem liczyć na to co znajdę. Nie jest łatwo wspinać się w głębokim śniegu. Już kilkanaście kroków powodowało zadyszkę.

Na szczycie okazało się, że potencjalnie dobry punkt obserwacyjny niczego nowego nie wniósł do obrazu mojej sytuacji. Śnieżna zadymka wydatnie ograniczała widoczność. Zdecydowałem się iść dalej, grzbietem wzniesienia i wypatrywać czegokolwiek w dolinach. Po chwili zauważyłem kształt zdecydowanie zbyt regularny jak na standardy górskiej puszczy. Nowe pokłady nadziei sprowadziły mnie szybko na dół.

Oparłem skostniałe z zimna dłonie na ułożonych w stosy kłodach drewna by chwilę odsapnąć. Wokół pełno było pieńków i gałęzi – ktoś prowadził tu wycinkę. Sądząc po grubości śnieżnej czapy na ściętym drewnie miało to miejsce nie dalej niż kilka dni temu. Zebrałem z okolicy trochę patyków, skupiając się na tych mniej okazałych. Łamanie większych konarów bez odpowiednich narzędzi zajmowało stanowczo zbyt dużo czasu. Pomyślałem by rozpalić ognisko na polance, która była częściowo osłonięta od wiatru przez ułożone w stosy drewno. W pierwszej próbie skorzystałem jedynie z patyków i zapałek. Nie udało się. Drewno było zbyt wilgotne. Przy drugim podejściu użyłem wygrzebanej z dna plecaka gazety. Delikatne płonienie zajęły szczapy drewna. Mogłem w końcu się ogrzać. Niestety marne to było obozowisko, wiedziałem, że jeżeli chcę myśleć o noclegu to muszę znaleźć miejsce lepiej osłonięte od wiatru. I znacznie więcej paliwa dla mojego ogniska.

Poszedłem dalej, wzdłuż pieńkowych śladów jakie pozostawili drwale. Po kilkuset metrach znalazłem ich obozowisko. Niestety opuszczone. Składały się na nie trzy mieszkalne kontenery oraz zgliszcza drewnianej chatki. Zabrałem się do spenetrowania odkrycia. W kontenerach było trochę jedzenia, nafty, stary sweter, trochę gazet i aspiryna. Znajdowały się tam również piętrowe łóżka i pościel, ale gra nie pozwoliła mi na rozpalenie ogniska wewnątrz. Na pogorzelisku znalazłem stary żeliwny piec. Jako, że z trzech stron był osłonięty od wiatru zdecydowałem, że to będzie moja tymczasowa baza. Rozpalenie ognia, tym razem z wykorzystaniem nafty, było bardzo łatwe. Wokół walało się sporo patyków, nieopodal znalazłem też starą siekierę. Miałem chwilę na posiłek, wytchnienie i próbę opracowania planu co dalej.

Grę The Long Dark od kilku dni wkręcał mi Mikołaj. Na Xboksie można pobrać wersję testową – za darmo dostajemy jedną godzinę w trybie sandboksu. To naprawdę wstrząsające doświadczenie. Być może pozycja ta trafiła u mnie na wyjątkowo podatny grunt bo aktualnie zaczytuję się w survivalowych eskapadach Jacka Pałkiewicza, który pomimo, że pyszałek i bufon to zna się na rzeczy i ma dar do plastycznych opisów podobnych przygód. Być może zakochałem się od pierwszego wejrzenia w The Long Dark bo stanowi on esencję survivalowego początku w grze Minecraft tyle, że z rysowaną grafiką (bardzo przypominającą Firewatch), bez zabierającego imersję kubicznego uproszczenia świata. Sam nie wiem, ale z pewnością dzisiaj wrócę do tego mroźnego świata.

2016-07-29 10:50:44

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-12-08

Tydzień temu wyposażyłem swój prawie 40-letni narząd wzroku w pierwsze okulary

2013-06-21

Kiedy ostatnio zdarzyło Wam się 4 razy z rzędu przejść całe demo konsolowej gry? Przyznam, że byłem dosyć sceptyczny wobec State of Decay, jednak zręcznościowa i nieco chaotyczna walka oraz liczne bugi nie zniechęciły mnie

2014-11-27

Tydzień temu Sony udostępniło demo/trial gry Destiny w wersji dla PS4. Dają za darmo, więc postanowiłem sprawdzić