Dlaczego w ogóle chciało mi się grać w najnowszą odsłonę Deus Ex? Z zainteresowaniem śledzę postępy w kierunku transhumanizmu, cierpliwie czekam na opracowanie interface mózg<->komputer, a pewnie już niedługo w moim ciele zagości jakiś wzmacniacz, rozrusznik czy endoproteza

Dlaczego w ogóle chciało mi się grać w najnowszą odsłonę Deus Ex? Z zainteresowaniem śledzę postępy w kierunku transhumanizmu, cierpliwie czekam na opracowanie interface mózg<->komputer, a pewnie już niedługo w moim ciele zagości jakiś wzmacniacz, rozrusznik czy endoproteza. Jest to kierunek nieunikniony. Tak jak kultura zrobiła ze zwierzęcia o nazwie homo sapiens absolutnego dominatora globu, tak technika może pozwolić na wytworzenie zupełnie nowego gatunku. Lubię obserwować procesy i wektory zmian, ale daleki jestem od ich oceniania. Wiadomo, że ewolucja to tylko zbiór bardzo wielu przypadków i nie ma z góry określonego celu.

Rozłam ludzkości sprzedaje nam historię tak czerstwą jak dwudniowe pieczywo z supermarketu. Rozsypuje się w palcach. Antagonizmy nie są dla mnie czytelne, być może dlatego, że prawie nie grałem w poprzednie części. Wiadomo, że ludzie będą się między sobą żreć zawsze i wszędzie, czy to o zasoby, czy to o poglądy, czy też o kolor włosów.Tutaj wszystko jest wydumane niczym w amerykańskim serialu sci-fi klasy B. Korporacje, rządy, tajne służby i międzynarodowy terroryzm. Wszyscy wszystkim ślą życzenia śmierci. Być może historia byłaby ciekawsza gdyby ograniczyć ją do opowieści np. o przywódczyni kościoła Boga Maszyny? Zredukowana do konkretnych ludzi stworzonych z krwi i drutów, a nie maszynek z piedestału, które predysponowane są jedynie do tworzenia konfliktów.

Grę przeszedłem tylko dlatego, że dobrze jest być Adamem Jensenem. Postać po kilku godzinach gry jest nieprzyzwoicie dopakowana gadżetami. Można robić z wrogiem co się chce, a gra daje nam możliwości rozwiązywanie problemów na naprawdę wiele sposobów. Zazwyczaj improwizowałem, nie trzymając się jednej linii charakterologicznej. Trochę skradania, trochę bang-bang. Szybko okazuje się, że gra jest łatwa. Jedyne o czym trzeba pamiętać to zbieranie zasobów, bateryjki dla dyskretnych i amunicja dla żołnierzy.

Główna akcja toczy się w dwóch dużych lokacjach: śródmiejska Praga oraz cybernetyczne slumsy na jej przedmieściach. Po tym zaliczymy kilka krótkich wypadów za czeską granicę: Dubaj, Szwajcaria oraz Londyn. Większy niż przeciętny zachwyt nad kreacją świata gry dotarł do mnie jedynie w Golemie (w oryginale Útulek), czyli futurystycznym obozie koncentracyjnym ludzi zmodyfikowanych. Obrzydliwie tam jest, ale coś mi podpowiada, że kiedyś jeszcze takie krajobrazy zobaczymy na Ziemi.

Minigra związana z hakowaniem jest bardzo prosta, o wiele więcej trzeba było się napracować przy włamywaniu się do sieci w grze Watch Dogs. Nie stanowi większego wyzwania, nawet na poziomie logicznych układanek. Pozostałe mechaniki są poprawne. Da się grać i mieć radość z przedostawania się przez kolejne drzwi, zasieki czy jeże laserowych czujników.

Nic nie stracicie jak w to nie zagracie.

2016-10-20 12:51:31

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2016-01-14

Im bliżej końca MGS V tym mniej tego co najlepsze czyli: skradania, flankowania i wyczekiwania na dobry moment aby przemknąć pomiędzy patrolującymi teren żołnierzami

2015-06-01

Mój stosunek do kotów jest z grubsza podobny do tego jakie relacje z nimi ma Geralt

2013-06-13

Dotarłem mniej więcej do połowy fabuły L.A. Noire. Zrobiło się dość monotonnie