Przesyłka z Mafią III utknęła gdzieś w Polsce (o ile w ogóle została wysłana), jednak narastający głód gier nie pozwolił mi na wolny weekend

Przesyłka z Mafią III utknęła gdzieś w Polsce (o ile w ogóle została wysłana), jednak narastający głód gier nie pozwolił mi na wolny weekend. Wróciłem do Falluta 4.

Nie przechodziłem raz jeszcze dobrze znanej fabuły, nie porwałem się na grę na najwyższym stopniu trudności (jak można w ogóle myśleć o rozgrywce w tym świecie bez trybu szybkiej podróży?). Szybko zwiedziłem wybudowane przed rokiem osady i rozpocząłem pobieranie sześciu DLC.

Na pierwszy ogień poszło małe rozszerzenie o nazwie Vault-Tec Workshop. Zaczyna się ta samo jak większość dodatkowych scenariuszy w tym uniwersum - od pojawienia się w eterze nowego sygnału radiowego. Krypta 88 potrzebuje pomocy, a ja na takie wezwania nie każę nikomu długo czekać. Vault 88 okazał się raczej placem budowy, olbrzymią grotą wydrążoną w ciele góry i labiryntem korytarzy. Gracz ma okazję przeprowadzić kilka eksperymentów utrzymanych w humorze charakterystycznym dla najlepszych momentów serii. Poza kilkoma misjami fabularnymi dodatek przynosi całą masę nowych elementów, które można wykorzystać do budowy własnej krypty. Jest plac, są cegły, nic tylko budować.

Po kilku godzinach zabawy w inżyniera od krypt Vault-Tec i oswojeniu się na nowo z interfacem Pipboya zapragnąłem przeżyć jakąś większą przygodę. Padło na Far Harbor.

Zupełnie nowa mapa - duża i klimatyczna. Liczne półwyspy, bagniska, mielizny i klify - wszystko osnute gęstą i zabójczą mgłą z której bardzo często wychodzą zupełnie nowe gatunki zmutowanych zwierząt. Trzy frakcje, z których co najmniej dwie są więcej niż interesujące. Mamy w końcu fabularną ścieżkę, której tak bardzo brakowało w głównym wątku F4 - w końcu możemy zostać wzorcowym filosyntkiem. Bardzo mnie uradowała ta możliwość.

Urzeczony jestem postacią DiMY, którego twarz spogląda na was z ilustracji do tekstu. W końcu dowiedziałem się nieco więcej o teologicznych niuansach Kościoła Dzieci Atomu. Podobała mi się nawet minigra podczas hakowania głównego serwera. Swoista hybryda Minecrafta i Lasermanii, która była jakiś 100 razy lepsza od swojego odpowiednika w niedawno ogrywanym Deus Ex. Nowe bronie, nowe pancerze, nowe miejsca na osady oraz oczywiście nowy towarzysz niedoli.

O jakości tego dodatku niech zaświadczy jedno: wczoraj nie obejrzałem żadnego z ulubionych poniedziałkowych seriali (TWD, Shameless, Westworld - no może poza Belfrem, którego obejrzeliśmy z żoną do posiłku), nie zdecydowałem się nawet by pość do pracy bo mógłbym coś stracić z nowowyklutej immersji.

2016-11-08 13:42:23

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2014-09-12

Jestem na ostatniej prostej aby splatynować InFamous: Second Son i ciężko się oderwać, ale muszę się podzielić ciekawą informacją

2015-12-01

Demonstracja siły w Sanktuarium. Nie bez okazji, na cześć Nikołaja Iwanowicza Łobaczewskiego - twórcy geometrii nieeuklidesowej - który obchodził by dziś 223

2016-01-12

Pisałem już o niespecjalnie oszałamiającym wrażeniu jakie wywarła na mnie w pierwszym kontakcie fabuła Phantom Pain