Wczoraj się zorientowałem, że w Watch Dogs 2 do zrobienia pozostała mi tylko misje fabularne

Wczoraj się zorientowałem, że w Watch Dogs 2 do zrobienia pozostała mi tylko misje fabularne. Tak się rozpędziłem w sandboksowaniu, że nie zdążyłem poczuć nudy czy powtarzalności w pobocznych zagadkach jakie napotkałem.

Większość problemów w grze rozwiązujemy przez eliminację i/lub omijanie czynnika ludzkiego. Na początku wydaje się to trudne, ale już po kilku odblokowanych zdolnościach większość z agentów ochrony, policjantów czy innych cieci udaje się rozpracować z przysłowiowym palcem w szarlotce. Pozostają łamigłówki hakerskie. W poprzedniej części, podobnie jak w ogrywanym przeze mnie niedawno Deus Ex, proces włamywania się do komputera sprowadzał się do prostej minigierki. Przypominało to grę w hydraulika, trzeba było tak połączyć rurki tak aby sygnał nieskrępowanie przemieszczał się z punktu A do punktu B. Watch Dogs 2 też opiera się na podobnej minigrze, ale obwody, które chcemy rozpracować, nie są zawieszone w wirtualnej cyberpustce tylko realistycznie osadzone w trójwymiarowej rzeczywistości. Czasami zajmują bardzo rozległy obszar, są rozciągnięte po kampusie uniwersytetu Stanforda czy moście Golden Gate.

Nie wystarczy klikanie na chybił-trafił po węzłach obwodu, trzeba wykazać się spostrzegawczością i zacięciem eksploratorskim. Czasami węzły znajdują się pod zaparkowanymi autami, czasami trzeba spenetrować trudno dostępne kanały wentylacyjne. Najbardziej zaś podobało mi się to, że nie każdą zagadkę można od razu rozwiązać. Często niezbędne jest odblokowanie umiejętności, takich jak zdolność do sterowania podnośnikami czy wzmocniony skok drona.

Kolejną rzeczą która urzeka mnie w świecie gry są podwórka. Architektura San Francisco to charakterystyczne oblepione sidingiem i niezliczoną liczbą wykuszy domki. Ściśnięte na stromych wzgórzach wokół prostych jak strzała uliczek kryją za sobą bardzo interesujące przestrzenie. Nasz protagonista Marcus nie jest może takim parkurowcem jak Ezio Auditore da Firenze, ale potrafi wskoczyć na większość budek czy parkanów. Z wielką przyjemnością uciekało mi się przed policją po wspomnianych podwórcach. Czasami można trafić na plantację marihuany czy inne posthipisowskie ostoje. Wspominałem już jak wspaniała jest to gra?

2016-12-08 13:09:44

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2016-01-27

W miniony weekend trafiła mi się okazja aby zagrać w betę The Tomorrow Children

2017-10-20

Zaczynam ogarniać metodologię przeżycia w kolonii RimWorld - nikt mi wczoraj nie umarł

2016-12-14

Dziś będzie o sprawach bardzo ważnych, ale zacznie się jak zwykle - od spaceru wokół zatoki San Francisco