Poza wykonywaniem misji, śledzeniem fabuły oraz najzwyklejszym zwiedzaniem w grach z otwartym światem zawsze pociąga mnie inżynieria społeczna

Poza wykonywaniem misji, śledzeniem fabuły oraz najzwyklejszym zwiedzaniem w grach z otwartym światem zawsze pociąga mnie inżynieria społeczna. Czy da się na przykład popchnąć samochód jakiegoś losowego cywila tak aby zaliczył dzwon z radiowozem, a potem obserwować czy go aresztują, czy ucieknie, czy może zginie od policyjne kuli za śmiertelną zniewagę. W weekend przeprowadziłem mały test.

Uwziąłem się na przeciętnego faceta w absolutnie niewyróżniającym się sedanie, gdzieś na północnych przedmieściach Palo Alto. Zacząłem od przejęcia kontroli nad jego pojazdem. Raz do przodu, raz do tyłu i w końcu kierowca wysiadł z samochodu. Nie przestawałem się z nim bawić – on podbiega za swoim autem, ja mu nim uciekam. Dwa razy udała mi się ta sztuczka, potem biedny kierowca zrezygnował i wybrał się na pieszą wycieczkę. Poszedłem za nim.

Najbardziej fascynującym momentem była chwila kiedy sterroryzowana przeze mnie postać zaczęła żywo gestykulować i coś bezgłośnie opowiadać, tak jakby sama sobie tłumaczyła to niecodzienne, a nawet nadprzyrodzone, wydarzenie z pojazdem. Trwało to chwilę i wywarło wielkie spustoszenie w osobowości NPC-a, gdyż postanowił on wejść na estakadę drogi szybkiego ruchu i tam iść na ukos przez czteropasmową jezdnię. Co chwilę uskakiwał to w lewo, to w prawo i mocno się irytował tym, że wszyscy czyhają na jego życie. Najwyraźniej odbiło mu.

Po kilkudziesięciu metrach przeprawy przez autostradę zatrzymała się jakaś kobieta i wdała się w regularną szarpaninę z moim biedakiem. Awantura zakończyła się tym, że koleś klęknął na jezdni i nie chciał się już ruszyć.

Dlaczego postacie sterowane przez algorytm w grach z otwartym światem nie mają celu? Marzę o tym, aby śledzić kogoś na całodziennej i wielokilometrowej trasie dom-praca-sklep-dom. Chciałbym poczuć, że cały ten sztuczny tłum ma swoje cele, pragnienia i marzenia. Grając w GTA:SA na PS2 podejrzewałem, że następna generacja może przynieść już głębszą persystencję świata. Niestety dwie i pół konsolowe iteracje później nie mamy nawet zalążka wirtualnej rzeczywistości. Przechodnie na ulicach, kierowcy w samochodach, turyści na leśnych bezdrożach – wszyscy oni nie są niczym więcej niż pachołkami na placu manewrowym. Mimo tego, ze wyposażani są w unikalną twarz, ubranie, imię oraz nazwisko, zawód, hobby/dewiację czy nawet konto bankowe – pojawiają się tylko po to abyś musiał ich omijać. Jak balony czy statki w River Ride.

2016-12-12 11:45:56

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-07-22

Ukończyłem Red Dead Redemption. Po raz kolejny. Już teraz nie mam ani krztyny wątpliwości, że druga część będzie najlepszą grą wszech czasów

2015-06-16

Nie pamiętam kiedy ostatnio jakaś nowa domowa technologia użytkowa zrobiła na mnie podobne wrażenie

2016-07-26

Dzięki uprzejmości Grzegorza przez kilka najbliższych tygodni będę miał okazję testować konsolę Xbox One