Od pierwszej minuty wiemy, że chłopak przeżyje

Od pierwszej minuty wiemy, że chłopak przeżyje. Opowieść, którą tym razem sprzedaje nam Ueda jest jednym wielkim wspomnieniem. Narrację prowadzi ten sam chłopiec, którym dane nam będzie sterować. Opowiada swoją historię wspaniałym i dojrzałym głosem japońskiego mędrca. Skoro jemu się uda to w mojej głowie od razu pojawiła się myśl: zapewne będziemy płakali po Trico. Ugrałem dwie, może trzy godziny i tak tylko sobie spekuluję. Mam nadzieję, że nie spoiluję bezwiednie przy okazji.

Spacery po gzymsach, przenoszenie beczek, szukanie niewidocznych w pierwszym momencie ścieżek do przejścia dalej to dziedzictwo ICO. Wspinanie się po pierzastym olbrzymie jest żywcem wyjęte Shadow of The Colossus. Po obu tych grach The Last Guardian dziedziczy charakterystyczny, dawno zapomniany magiczny świat, jego walące się monumenty, kolorystykę, pustkę i wszechogarniającą tajemnicę. Niestety razem z tym dobrodziejstwem inwentarza gra dostała kompletnie oderwaną od współczesności kamerę (ponoć w FF XV też szwankuje, może taka specyfika regionu?) i dość dziwną responsywność postaci. Animacje chłopca są bardzo bogate, płynne, ale to machanie rękami podczas skoku czy jego styl pływacki, który można określić jako pieso-kraul, ranią moje oczy.

Szalenie mi się podoba jak chłopiec mimochodem opiera się dłonią o ścianę, delikatnie odwraca głowę by spojrzeć co tam u jego pierzastego kolegi. TLG w przeciwieństwie do większości platformówek nasycony jest detalem – o ile mniej więcej znamy możliwości ruchowe dziesięcioletnich chłopców tak obserwowanie ambientowych animacji Trico to zupełnie nowy rodzaj przyjemności. Stwór jest wielki, pierzasty i od pierwszej chwili nie mam wątpliwości, że jest żywą istotą. Ciągle się drapie, przeciąga, rozgląda, żyje własnym życiem. Może nigdy nie pojmę kim jest i co tutaj robi, ale wiem, że chcę zostać jego przyjacielem. Bardzo lubię wołać mojego kolegę po to tylko żeby móc nasłuchiwać jego ciężkich kroków. Nie lubię za to szwędać się w pobliżu ptasich łap - to są właśnie momenty kiedy kamera głupieje i psuje cały efekt.

Grałem na pierwszym PS4 i niestety nie zachęcam. Na razie miałem jeden irytujący moment –nie chodzi o to, że gra jakoś skandalicznie się zatrzymywała, ale gdy tylko pojawiły się drzewa, trawa i otwarta przestrzeń to płynność animacji została utracona. Nie na tyle, by nie dało się grać, ale wystarczająco aby moje nieuzbrojone i zwykle dość pobłażliwe dla technikaliów oko to wyłapało.

Nic jednak nie stanie mi na przeszkodzie aby upajać się tym arcydziełkiem jak najdłużej.

2016-12-20 13:24:36

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2013-12-06

To nie tak, że po ukończeniu GTA V sprzedałem konsolę i gram jedynie na nerwach mojej żony

2015-01-08

Pierwsza gra w programie PS+ dla PS4, na którą naprawdę czekałem. Dająca się lubić bohaterka, wokół niej feeria świateł i kolorów

2015-09-03

Tegoroczna, piąta już, edycja katowickiego festiwalu Ars Independent niestety nie posiada w programie tak bogatej i ciekawej konferencji o grach wideo jak 2 lata temu