„Był sobie król, był sobie paź…” Od momentu ukończenia TLG minęło już kilka tygodni, ale historia ciągle nie może opuścić mojej głowy

„Był sobie król, był sobie paź…”

Od momentu ukończenia TLG minęło już kilka tygodni, ale historia ciągle nie może opuścić mojej głowy. Wyrzucę ją teraz w całości celem usystematyzowania wydarzeń. Mimozy niech mają się na baczności: spoilery.

Gdzieś na świecie istnieje żywa moc, obdarzona wolą energia, która może wpływać na otoczenie. Może to jakiś zaklęty czarodziej, któremu nie do końca udał się jakiś eksperyment z magią. Albo wręcz przeciwnie. Mało wiemy o Master of the Valley czyli sferycznym władcy doliny, poza tym, że stworzył nienaturalną formację skalną – zasłonę możliwą do przebycia tylko dla sprawnych lotników. W tym gnieździe zbudował niezwykle złożony zamek, pełen strzelistych wież, pomostów, skomplikowanych urządzeń. Część z nich działa wg zasad fizyki, z którą jesteśmy oswojeni, cześć to czysta magia. Władca doliny wiedzie swój pustelniczy żywot na szczycie wieży, niczym tolkienowscy czarnoksiężnicy. Bezpośrednimi narzędziami jego władzy są zaklęte rycerskie pancerze. Zdalnie sterowane i puste w środku zbroje mogą wykonywać proste zadania, takie jak wyłapywanie intruzów czy kładzenie gładzi szpachlowej i inne reperacje.
Władca doliny skłonił do współpracy pewien gatunek istot żywych. Być może to hybryda stworzona przez samego mistrza, równie prawdopodobna jest teoria, że pobratymcy Trico to gatunek starszy niż cokolwiek w tej dolinie. Wiemy jedynie, że Władca skłonił gryfy do przywdziania pancerzy i wytresował w nich prostą umiejętność. Otóż bracia Trico przynoszą Mistrzowi ludzkie ciała, za co w zamian dostają pyszne magiczne beczułki. Działa to na zasadzie maszyny z laboratoryjnego eksperymentu na szczurach. Domniemamy dzięki temu, że Władca by istnieć musi pożywiać się energią ludzi.

Ten nie wydaje jednak rozkazu by wszystkie jego gryfy połknęły okoliczną ludzkość ile im tylko brzucha starczy. Wieśniacy z osady, która nawiedza Trico są przerażeni ale z pewnością nie jest to dla nich obcy widok. Oni mają swoje zagrody z trzodą chlewną, a Master of the Valley ma ich.

Chłopiec został wybrany jeszcze zanim Trico doleciał do wioski. Na długo przed tym jak gryf ląduje w okiennicy chaty i połyka chłopca widzimy niebieskiego motyla, który leci przez dormitorium. Ten sam świecący motyl będzie towarzyszył każdej z magicznych beczek którymi żywi się Trico. Chłopiec jeszcze przed połknięciem przejawia objawy zaczarowania, najpierw śni jakiś koszmar, potem widzimy, że jego oczy zaczynają świecić. Ptaszysko połyka chłopaka bardzo delikatnie, można powiedzieć, że z czułością. Zależy mu na tym aby nie uszkodzić delikatnego ciała chłopca. Już w żołądku gryfa magia otuli go bezpiecznym kokonem, a skórę pokryją tatuaże.

Wieśniacy skutecznie się bronią, wiedzą z czym mają do czynienia, znają to zagrożenie i mają swoje sposoby na walkę z nim. Trico się wymyka, a jakiś starszy wioski wygłasza słowa „be among the chosen ones” co w polskie wersji przełożono jako „podążaj za wybrańcem”. To nie chłopiec jest wybrańcem?

No chyba nie tylko chłopiec, w końcu to nie on jest rażony piorunem, to nie jego ogon może rzucać gromy dzięki czemu w finale opowieści Władca Doliny zostanie unicestwiony.

Zanim jednak dojdziemy do zakończenia warto omówić scenę tuż po burzy. Oszołomiony przez wyładowanie elektryczne Trico spada z bardzo dużej wysokości. Wydaje się martwy, choć w spiłowanych różkach nadal tli się zielonkawe światło. Ciało gryfa traktowane jest z królewskim szacunkiem. Zbroje niosą go na lektyce, jest przykryty kocem. Wydaje się, że władcy bardzo zależy na dalszym losie Trico. Dlaczego więc spod ciepłego kocyka trafia na stalowy łańcuch do ciemnego lochu? Władca uznał, że jego gryf nie wykonał zadania ukarał go za to? Nie wyczuł, że poszukiwany przez niego chłopiec znajduje się w brzuchu bestii? Być może wiedział nawet więcej, że teraz Trico ma gromowładny ogon i może mu przez to zagrozić. Pech chciał, że bardzo blisko celi znajdowało się zwierciadło dzięki któremu chłopiec mógł wyzwalać pioruny zgodnie ze swoim widzimisię.

Na początku było mi żal Władcy Doliny. Odczytałem go jako siłę, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro. Stworzył wspaniałą, finezyjną krainę, jakże różniącą się od przaśnych ludzkich wiosek. Jednak popełnił kilka drobnych acz niewybaczalnych błędów. Dzięki temu Dawid pokonał Goliata, a gorsze wyparło lepsze. To smutniejszy wniosek niż widok wyrywanego ogona Trico.

2017-01-19 08:58:24

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2016-02-25

Far Cry Primal, jak większość gier Ubisoftu, pozwala na wyłączenie każdego elementu HUD

2015-03-27

Cały dzień z GTA Online. Zaczęło się od tego, że moja postać na 9 poziomie, przeniesiona z X360, musiała być rozwinięta o trzy oczka, aby w ogóle móc wziąć udział w wieloosobowych napadach

2016-03-22

Byłem wczoraj u znajomej aby pomóc jej z komputerem. Klasyczna przypadłość siedmioletniego Windowsa, na którym zbyt często instalowano oprogramowanie ze zróżnicowanych źródeł