Za nami weekend beta testów Ghost Recon Wildlands

Za nami weekend beta testów Ghost Recon Wildlands.

Nieprzyzwoicie się napalałem na nową grę sygnowaną przez pióro spadkobierców Toma Clancy. Jako, że mój stary ma pierworodnego, który jest fanatykiem Division, wiecie - takiego synka co to pół dnia by siedział i farmił w kółko misje na ambitnym poziomie trudności. Byłem przekonany, że nowość od Ubisoftu mi spasuje. Otwarty świat, zróżnicowane środki transportu, drużynowe akcje, no i oczywiście pieszczenie broni - z takimi lampkami w oczach czekałem na premierę Wildlands. Do czasu bety.

Jak dobrze, że te bety istnieją! Rok temu zagrałem w otwartą betę Division i kompletnie mi się nie podobało. To samo w tym roku. Ktoś kto zaaprobował taki sposób sterowania śmigłowcem powinien rozważyć zmianę pracy. Maszyna chaotycznie reaguje na wciskane klawisze, do końca nie wiadomo dlaczego i kiedy poszczególne przyciski wywołują dany efekt. Autka też jeżdżą sobie luźno, na miękkim zawieszeniu i średniej bezwładności, ale kto by chciał niemi podróżować kiedy mamy helikoptery? Niestety nie da się. Ponoć przelot samolotem to dopiero prawdziwe emocje, nie doczekałem, choć chętnie bym sobie przypomniał jak to było pilotować Dodo w GTA SA.

Mamy szczyptę GTA, dwie przygarści Far Cry i do tego zmilitaryzowany rdzeń Ghost Recon. Jeden dobrze wymierzony strzał to jeden zgon sterowanego przez Sztuczną Nieinteligencję mobka. To miła odmiana po gąbczastych przeciwnikach w Division, którzy nierzadko mogą przyjąć na klatę kilkaset pocisków. Niestety większość misji rozgrywa się przez to wg utartego schematu: ktoś podejdzie, zrobi rozpoznanie dronem (fajnie, ale w WD2 jakoś przyjemniej się nim latało), potem rozstawiamy ekipę w gniazdach snajperskich i w dwóch, góra trzech zsynchronizowanych salwach eliminujemy cele. Najpewniej na dalszych etapach wrogowie będą mogli skorzystać z moździerzy czy wsparcia powietrznego, ale w becie tego nie było i gra stawała się monotonnie prosta.

Sztuczna inteligencja to słaby punkt zarówno wrogów jak i naszych kompanów. Jeżeli ktoś chce w to grać na serio to musi się wyposażyć w zgraną paczkę. Obawiam się, że otwartość misji oraz ich taktyczny charakter nie pozwalają by czerpać radość z gry z randomami. Mikrofon jest niezbędny.

Jak już sobie pograłem i mogłem znów włączyć Division to poczułem się, że przeniosłem się do gry zrealizowanej w 60 klatkach. Takie właśnie przymulone jest to Wildlands na razie.

2017-02-06 13:46:50

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-10-21

Mozolę się z Batmanem. Wczoraj udało mi się pokonać dwudniowy impas, który pojawił się przy 79% postępu wątku fabularnego

2015-03-12

Co prawda nie jestem miłośnikiem starych gier, ale postanowiłem ograć reedycję GTA V

2016-07-29

Kiedy ostatnio szukaliście czegoś w papierowym słowniku lub encyklopedii? Dziwne uczucie, polecam