Nie ma zbyt wielu gier, w których protagonistka wywodzi się ze społeczności matriarchalnej

Nie ma zbyt wielu gier, w których protagonistka wywodzi się ze społeczności matriarchalnej. Nasza Aloy, żyje na terenie plemienia Nora, co prawda jest wyrzutkiem i nie ma pełni praw obywatelskich, ale uznaje zwierzchnictwo matron. Mamy tutaj ciekawy mariaż struktur społecznych właściwych dla paleolitycznych grup łowiecko-zbierackich z charakterystyczną dla wieków średnich organizacją militarno-religijną. Matrony wydają rozkazy wojsku, stanowią prawo cywilne, obyczajowe, jednocześnie są naturalnym nawiązaniem do kultu płodności i matki ziemi. Z pewnym rozczarowaniem obserwowałem jednak sylwetki matron - chude babinki w niczym nie przypominały otyłych Wenus z paleolitu.

W chatach i zagrodach plemienia Nora panuje pełny egalitaryzm. Płcie nie są przyporządkowane do zawodów, na szlakach równie często widzimy wojowniczki jak i wojowników. Kupcy czy rzemieślnicy również są zdywersyfikowani płciowo wg naturalnego parytetu. Jednocześnie jest to skrajnie konserwatywna społeczność w której najdrobniejsze przejawy wolnomyślicielstwa karane są wykluczeniem z plemienia. Podobna kara przysługuje za kradzież, morderstwo, nadepnięcie niepoświęconej ziemi czy nawet podejrzane urodzenie.

W opozycji do żyjących blisko ziemi Nora mamy patriarchalne plemię Carja. W kronikach królestwa można wyczytać, że ci wpatrzeni w słońce budowniczowie wspaniałych miast wywodzą się z Nora. Wiele lat temu złamali jedno z miliona tabu i byli zmuszeni do opuszczenia świętej ziemi matron. Wyewoluowali w stronę społeczeństwa kastowego, zaawansowanego rolniczo i inżynieryjnie, targanego konfliktami wewnętrznych frakcji, problemami z sukcesją oraz z rozswawolonymi aspiracjami kleru. Inspiracją z pewnością były pierwsze cywilizacje międzyrzecza Eufratu i Tygrysu. Jak będziecie mieli okazję zerknijcie na ornamenty obecne na szatach kapłanów czy samego króla - to jakby stylista Majów wpadł na katalog schematów drukowanych płytek z elektroniką.

Trzecią z dużych kultur obecnych w grze Horizon Zero Dawn są Oseramowie, jeśli miałbym przyłożyć do nich jakąś kliszę to najwłaściwszą wydają się krasnoludy z klasycznego fantasy. Co prawda Oseramowie fizycznie są ludźmi, ale kochają stal, kowalstwo, hutnictwo i wszelkie mechanizmy. Okolice ich osad wyglądają niczym Isengard po uprawomocnieniu się Lex Szyszko. To własnie pośród tych prostolinijnych szujów, sprzedawczyków i kuglarzy Aloy odnajduje przyjaciela, który często będzie jej towarzyszył w wątku głównym fabuły. Jednak prawdziwe iskierki pojawiły się podczas mojej rozmowy z królem Avadem :)

Dopiero 37% gry na liczniku, a ja już zaczynam sobie przedłużać przyjemność poprzez zmniejszanie dawek dziennych.

2017-03-24 10:01:14

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-04-02

Na szczycie listy moich ulubionych zajęć w serialu Assassin's Creed znajduje się zajmowanie punktów widokowych

2015-01-15

Dragon Age: Inquisition to gra wspaniała. Wybitna. Wciągająca. To gra, o której myśli się przy śniadaniu, obiedzie i kolacji

2015-04-01

Dzień powszedni Bloodborne Po kilku dniach gry i niezliczonej liczbie śmierci zadanej mi widłami, siekierami, ostrymi zębami, tudzież garłaczami, zaczynam traktować Centralne Yharnam jak własny dom