Elite, Elite, mój ty Frontierze! (Wpis ma charakter rozwodnionej agitki politycznej, jak nie lubisz to sobie idź

Elite, Elite, mój ty Frontierze!
(Wpis ma charakter rozwodnionej agitki politycznej, jak nie lubisz to sobie idź.)

Od tygodnia każdy wieczór wygląda tak samo. Przygaszone światło w pokoju, z telewizora tli się pomarańczowa poświata kokpitu, ciszę przerywają jedynie dźwięki rozgrzewającego się napędu FSD czy skanerów. Gram na całego.

Moim pomysłem na narrację była wizyta u pani Inżynier, o której przeczytałem w dokumentach znalezionych na jednym z wraków. Jej planeta macierzysta znajdowała się o 70 lat świetlnych od mojej aktualnej pozycji. Teraz mnie to śmieszy, ale w pierwszym momencie pomyślałem, że to otchłań nie do przebycia. Mój ówczesny statek skakał nie więcej niż o 7 lat, zbiorniki paliowa miał mikre, a moja wiedza o tankowaniu z gwiazd była umowna. Wybór miałem taki: albo 11 paliwożernych skoków w trybie expresowym, albo niecałe 40 w trybie ekonomicznym.

Kolejny raz życie pokazało, że od celu ważniejsza jest droga. Skanując odwiedzane układy zarobiłem na lepszy napęd i osprzęt statku. Teraz mogę skakać pomiędzy układami oddalonymi o 14 lat, mam większy bak i nauczyłem się bezpiecznego pobierania paliwa bezpośrednio z gwiazd. Pani Inżynier powiedziała, że pogadamy o nowych zabawkach jak dam jej przedmiot o nazwie Meta-Alloys. Okazuje się, że nie jest to kawałek szmelcu, łatwy do pozyskania z każdego bazarku w galaktyce. To najprawdopodobniej technologia obcych, można się z nią spotkać na zimnych planetach w gwiazdozbiorze Perseusza.

Tym razem wycieczka była znacznie dłuższa, prawie 400 lat świetlnych, ale dzięki zebranym danym mogłem sobie pozwolić na zakup najbardziej wypasionych skanerów jakie widziałem w markecie. To naprawdę drogie zabawki dla początkującego gracza - wydałem lekka ręką dwie bańki (ale trzecia została mi w kieszeni). Mam w miarę wygodny i praktyczny statek, mam cel, a nade wszystko doświadczam przy Elite niebywałej imersji. Ale...

Od tygodnia, codziennie, moja żona wyciąga mnie na protesty przed Sąd Rejonowy w Katowicach. Początkowo byłem oporny bo przecież Elite, bo jestem po pracy, zmęczony, bo już późno, oni i tak nas nie posłuchają, przegłosują co chcą, szkoda czasu. Wczoraj dałem się namówić i stanąłem ze świeczką w fantastycznym tłumie przy ulicy Francuskiej. Byłem na kilkudziesięciu demonstracjach i powiem wam, że nigdy nie widziałem tak czystego w intencjach zgromadzenia. Nadal uważam, że sprawa jest przegrana i trzeba załadować graty na Haulera i uciekać w stronę bardziej zaawansowanych cywilizacji, ale udało mi się, tam pod sądem, podładować emocjonalny akumulator.

Zachęcam, choćby po to, aby przekonać się o faktycznej rozpiętości wiekowej uczestników, o apolityczności transparentów i mówców. Niedoświadczonym warto też nadmienić: nie nastawiajcie się, że podczas takich imprez ludzie Sorosa rozdają złote forinty. Nic z tych rzeczy - ale też jest zajebiście.

2017-07-23 09:03:35

skomentuj

starsze index nowsze



Onegdaj pisałem, że...

Prowadzę bloga "Gry dla dorosłych" od 19 lutego 2013 roku. Oto niektóre z wcześniejszych tekstów:


2015-09-23

Poza tym, że testuję przedpremierowe oprogramowanie 3.0 konsoli (niestety nie mogę się nad tym rozwodzić) to nieprzerwanie podróżuję po pustkowiach Mad Maksa

2016-01-07

Mija dwudziesty dzień od chwili kiedy zapowiedziałem początek mojej przygody w Metal Gear Solid V: The Phantom Pain

2015-06-09

Sto sześćdziesiąt godzin w trzy tygodnie, które minęły już od premiery. Straszliwie dużo grania za mną i całkiem sporo przede mną